Niektóre rozmowy prowadzone w Claude, usłudze AI firmy Anthropic, można było znaleźć za pośrednictwem Google. Jak opisuje blog Schneier on Security, wśród publicznie dostępnych treści znalazły się materiały o wrażliwym charakterze: aplikacja terapeutyczna wspierana przez AI, którą ktoś prawdopodobnie stworzył metodą określaną jako vibe coding, notatki ze spotkań oraz panel przygotowany najwyraźniej do analizy danych dotyczących rozliczeń medycznych. Opisywane rozmowy miały zawierać również prywatne klucze do portfeli kryptowalut i dane osobowe, w tym adresy.
Problem związany z publicznym udostępnianiem
Materiał nie opisuje przejęcia kont ani obejścia zabezpieczeń. Łączy problem z ustawieniem dotyczącym udostępniania danych. Użytkownicy Claude'a mogą tworzyć linki do rozmów i decydować o ich publicznym udostępnieniu. W takim modelu konwersacja przestaje być wyłącznie elementem prywatnej historii użytkownika. Staje się treścią dostępną publicznie, która może zostać zauważona przez osoby postronne albo zarchiwizowana przez zewnętrzne usługi. Ryzyko rośnie, gdy w rozmowie znalazły się informacje zapisane bez zamiaru publikacji.
Stanowisko Anthropic
Anthropic podkreśla, że daje użytkownikom kontrolę nad publicznym udostępnianiem rozmów i nie przekazuje wyszukiwarkom, takim jak Google, katalogów rozmów ani map witryn. Według firmy linków do udostępnionych konwersacji nie można odgadnąć ani odkryć, jeśli użytkownik sam ich nie udostępni. Jednocześnie po udostępnieniu rozmowa staje się publicznie dostępna i, podobnie jak inne publiczne treści internetowe, może zostać zarchiwizowana przez zewnętrzne usługi.
Dla użytkowników najważniejsze jest sprawdzenie ustawień udostępniania oraz wcześniejszych linków do rozmów. Konwersacje zawierające dane medyczne, notatki robocze, adresy lub klucze prywatne nie powinny być publicznie dostępne. Jeśli w udostępnionej rozmowie znalazł się klucz prywatny, należy traktować go jako informację ujawnioną i odpowiednio ocenić dalsze ryzyko. Dostarczony materiał nie zawiera szczegółowej ścieżki ustawień ani informacji o skali zjawiska.
Opisany przypadek pokazuje, że publiczny link do rozmowy z chatbotem może mieć konsekwencje wykraczające poza samą wymianę wiadomości. Nie oznacza to, że wszystkie rozmowy Claude'a są publiczne. Z materiału wynika jedynie, że część użytkowników udostępniła konwersacje, które następnie można było znaleźć w wyszukiwarce, a w niektórych z nich znajdowały się informacje o wysokiej wrażliwości.