Ubezpieczenie zdrowotne nie zawsze chroni przed zadłużeniem związanym z leczeniem. Jedna na trzy osoby w Stanach Zjednoczonych, które mają ubezpieczenie zapewnione przez pracodawcę, kupione na rynku Affordable Care Act albo na rynku prywatnym, deklaruje spłacanie długów medycznych. Wynika to z nowej analizy Commonwealth Fund, organizacji zajmującej się polityką zdrowotną.
Największym obciążeniem są rachunki za szpitale
Głównym źródłem zadłużenia są wizyty w szpitalach. Niemal dwie trzecie dorosłych Amerykanów z długiem medycznym wskazało właśnie taki rodzaj opieki. Zadłużenie powstaje także przy korzystaniu z rutynowych usług, takich jak wizyty w gabinecie lekarskim, badania laboratoryjne i diagnostyczne. Autorzy analizy wskazują, że kluczowe znaczenie ma zakres pokrycia kosztów własnych przez ubezpieczenie. Sam fakt posiadania polisy nie oznacza więc, że pacjent nie musi ponosić znaczących wydatków.
Rachunki zmuszają do ograniczania podstawowych wydatków
Niemal połowa osób z długiem medycznym ma do spłaty co najmniej 2 tys. dolarów. Ta grupa odpowiada za około 15 proc. wszystkich prywatnie ubezpieczonych dorosłych w wieku produkcyjnym. Aby uregulować rachunki, 37 proc. badanych sięgnęło po oszczędności, a 30 proc. ograniczyło wydatki na podstawowe potrzeby, w tym żywność, ogrzewanie lub czynsz. Taki sam odsetek przyznał, że opóźniał leczenie albo z niego rezygnował. Według autorów badania niespodziewany rachunek może zachwiać budżetem osób, które nie mają wolnych środków i przeznaczają dochody na bieżące potrzeby.
Analiza opiera się na telefonicznym i internetowym badaniu reprezentatywnej próby 6353 dorosłych osób. Osoby obciążone rachunkami mogą w pierwszej kolejności sprawdzić, czy faktura nie zawiera błędnych pozycji, i zakwestionować nieprawidłowe naliczenia. W przypadku odmowy pokrycia kosztów przez ubezpieczyciela pacjent może skontaktować się zarówno z ubezpieczycielem, jak i świadczeniodawcą, aby negocjować plan spłaty zmniejszający bieżące obciążenie.