Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) opublikował analizę pokazującą szybki wzrost liczby pobytów rezerwowanych za pośrednictwem platform takich jak Airbnb, Booking czy Expedia. Choć Polska pozostaje poniżej średniej unijnej pod względem liczby takich noclegów na mieszkańca, tempo wzrostu w latach 2018–2025 plasuje nas w czołówce krajów UE i wywołuje pytania o konsekwencje dla rynku mieszkaniowego w miastach.
Skala zjawiska w Polsce i w UE
W 2025 r. w Polsce odnotowano 163 pobyty rezerwowane na platformach krótkoterminowych na każde 1000 mieszkańców, co daje 14. miejsce w Unii Europejskiej i pozostaje poniżej unijnej średniej na poziomie 190 pobytów na 1000 osób. Najwyższe wskaźniki mają kraje silnie turystyczne, w tym Chorwacja (730 pobytów/1000), Malta (665) i Grecja (423). Hiszpania i Portugalia osiągnęły odpowiednio 261 i 388 pobytów na 1000 mieszkańców.
PIE podkreśla, że wskaźnik przedstawia średnią krajową, a lokalne natężenie najmu krótkoterminowego w popularnych miastach może być znacznie wyższe. Według danych Eurostatu przytoczonych w publikacji, w latach 2018–2025 Polska była drugim krajem UE pod względem wzrostu liczby pobytów w przeliczeniu na 1000 mieszkańców — o 203 proc. dla Polski. Dla porównania, pierwszy w rankingu kraj osiągnął wzrost o 285 proc., a średni wzrost w UE wyniósł 113 proc.
Doświadczenia miast: Barcelona i Sztokholm
Instytut wskazuje na konkretne przykłady z innych miast europejskich, gdzie rozrost najmu krótkoterminowego miał mierzalne skutki dla rynku mieszkaniowego. Przykładowo w Barcelonie, w dzielnicach o dużym udziale mieszkań przeznaczanych na wynajem krótkoterminowy, w latach 2012–2016 ceny