Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszego serwisu oraz do celów analitycznych. Klikając "Akceptuję", wyrażasz zgodę na używanie wszystkich plików cookies. Możesz również odrzucić zgodę, co spowoduje zablokowanie plików cookies analitycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Meta przed sądem. Cztery stany zarzucają spółce projektowanie platform pod uzależnianie dzieci
Cztery stany USA zarzucają Mecie, że Facebook i Instagram zostały zaprojektowane tak, by skłaniać małoletnich do kompulsywnego korzystania.
Prokuratorzy powołują się na wewnętrzne wiadomości i badania, które ich zdaniem przeczą publicznym zapewnieniom spółki.
Wstępne wyliczenia maksymalnych kar sięgają około 1,4 bln dolarów, choć stany nie domagają się konkretnej kwoty.
Proces ma potrwać około sześciu tygodni, a zeznawać ma między innymi Mark Zuckerberg.
Sponsorowane
Odkryj rewolucyjną metodę nauki języków
Sprawdź jak w 30 dni opanować podstawy dowolnego języka obcego bez wychodzenia z domu.
W federalnym sądzie w Oakland w Kalifornii rozpoczęły się wystąpienia otwierające w procesie przeciwko Meta Platforms, właścicielowi Facebooka i Instagrama. Czterech stanowych prokuratorów generalnych twierdzi, że spółka wiedziała o ryzyku, jakie jej produkty mogą stwarzać dla dzieci i nastolatków, a mimo to publicznie umniejszała skalę problemu. Oskarżenia dotyczą nie tylko treści publikowanych przez użytkowników, lecz przede wszystkim sposobu zaprojektowania platform. Zdaniem stanów funkcje i algorytmy Facebooka oraz Instagrama miały skłaniać małoletnich do długiego, kompulsywnego korzystania, co zwiększało przychody Meta, ale mogło szkodzić zdrowiu psychicznemu młodych użytkowników.
Spór dotyczy projektu platform, a nie tylko publikowanych treści
Pozew wniosły Kalifornia, Kolorado, Kentucky i New Jersey. Prawnicy tych stanów przekonują, że Instagram i Facebook zostały stworzone w taki sposób, aby zatrzymywać młodych użytkowników na platformach jak najdłużej. Wśród wskazywanych rozwiązań są algorytmy zachęcające do kompulsywnego korzystania, nieskończone przewijanie, filtry do zdjęć oraz przycisk polubienia. Prokuratorzy utrzymują, że dłuższy czas spędzany w aplikacjach miał bezpośrednią wartość biznesową, ponieważ zwiększał możliwość wyświetlania reklam i pozyskiwania danych. Jednocześnie twierdzą, że Meta znała zagrożenia dla dzieci, lecz nie przedstawiała ich opinii publicznej w sposób zgodny z wewnętrzną wiedzą firmy.
Postępowanie prowadzi federalna sędzia Yvonne Gonzalez Rogers i ma potrwać około sześciu tygodni.
Słownik artykułu
Pojęcia, które warto znać
Krótkie objaśnienia terminów występujących w tekście. Każde hasło prowadzi do szerszej definicji i przykładów użycia.
Stany mówią o potencjalnych maksymalnych karach sięgających około 1,4 bln dolarów.
W sprawie występują Kalifornia, Kolorado, Kentucky i New Jersey.
Meta podawała pod koniec lipca, że z jej platform korzysta średnio 3,6 mld osób dziennie.
Wewnętrzne dokumenty mają podważać publiczne zapewnienia
Podczas otwarcia sprawy zastępczyni prokuratora generalnego Kalifornii Megan O'Neill zapowiedziała, że argumentacja stanów będzie w dużej mierze oparta na wewnętrznej korespondencji Meta oraz badaniach prowadzonych przez samą firmę. Według niej dokumenty te miały wskazywać, że utrzymanie nastoletnich użytkowników na Instagramie było jednym z celów biznesowych. O'Neill przywołała wiadomość z 2016 roku, w której jako ogólny cel firmy wskazano czas spędzany przez nastolatków na Instagramie. Jej zdaniem ma to pokazywać, że zaangażowanie młodych osób było traktowane nie tylko jako efekt działania produktu, lecz także jako miernik istotny dla biznesu.
Prokuratorzy powołali się również na badanie zatytułowane Long Term Retention: The Young Ones Are The Best Ones. Analizowało ono korzystanie z platform przez dzieci w wieku około 10 do 12 lat. Według przedstawionej w sądzie interpretacji badania wcześniejsze rozpoczęcie korzystania z usług zwiększało prawdopodobieństwo pozostania użytkownika na platformach w przyszłości, a tym samym jego potencjalnej wartości przychodowej. Stany zestawiają te ustalenia z publicznymi wypowiedziami kierownictwa Meta, które miało podkreślać pierwszeństwo bezpieczeństwa przed zyskami i odrzucać twierdzenia o uzależniającym charakterze platform.
Zarzuty obejmują też dane dzieci poniżej 13. roku życia
Drugim ważnym elementem sprawy jest zarzut naruszenia federalnej ustawy COPPA, czyli Children's Online Privacy Protection Act. Stany twierdzą, że Meta gromadziła dane osobowe użytkowników poniżej 13. roku życia bez uzyskania wymaganej zgody rodziców. Ten wątek różni się od zarzutów dotyczących wpływu platform na zdrowie psychiczne, ale również dotyczy sposobu, w jaki spółka projektuje i prowadzi swoje usługi dla młodych osób. W praktyce proces łączy więc dwa obszary ryzyka dla cyfrowych platform, ochronę dzieci przed szkodliwym sposobem korzystania oraz ochronę ich danych osobowych.
Meta odrzuca oskarżenia i wskazuje na zabezpieczenia
Meta zaprzecza zarzutom. W oświadczeniu przekazanym NPR spółka stwierdziła, że twierdzenia stanów są bezpodstawne, a firma podtrzymuje swoje działania na rzecz ochrony nastolatków. Jako przykłady wskazała rozszerzone ustawienia prywatności oraz minutnik w Instagramie, który po godzinie ma przypominać użytkownikowi o zamknięciu aplikacji. Prawnicy Meta mieli przedstawić własne argumenty otwierające po wystąpieniu przedstawicieli stanów. Spółka będzie musiała przekonywać sąd, że zastosowane funkcje nie stanowią bezprawnego projektu nastawionego na uzależnianie dzieci, a jej publiczne komunikaty nie wprowadzały opinii publicznej w błąd.
Sprawa ma znaczenie także dlatego, że dotyka granicy ochrony, z której platformy internetowe korzystały w wielu wcześniejszych sporach. Pierwsza poprawka do konstytucji USA oraz Section 230 ustawy Communications Decency Act zapewniały serwisom ochronę przed częścią roszczeń związanych z treściami zamieszczanymi przez użytkowników. W tym procesie prawnicy stanów przyjmują inną konstrukcję. Nie próbują przede wszystkim przypisać Mecie odpowiedzialności za każdy szkodliwy materiał dostępny na platformie. Twierdzą natomiast, że sama architektura usług, w tym mechanizmy zatrzymujące użytkownika i zachęcające do dalszego przewijania, może być przedmiotem odpowiedzialności prawnej.
Potencjalne kary są wysokie, ale ich ostateczna wysokość nie jest przesądzona
Wstępne wyliczenia przedstawione przez stanowych prokuratorów zakładają, że maksymalna wysokość potencjalnych kar może sięgnąć około 1,4 bln dolarów. To kwota porównywana w materiale ze zbliżoną do całej wartością kapitału własnego Meta na Nasdaq. Spółka zakwestionowała te wyliczenia w dokumentach przedprocesowych. Prokurator generalny Kalifornii Rob Bonta podkreślał jednocześnie, że stany nie domagają się konkretnej sumy. Jego zdaniem Meta eksponuje najwyższe możliwe wyliczenie, aby przedstawić pozew jako nieracjonalny. Zapytany o właściwą kwotę, Bonta nie podał dokładnej wartości. Wskazał jedynie, że przychody firmy wyniosły w ubiegłym roku 200 mld dolarów, więc kara mogłaby być zbliżona do tej sumy, wyższa albo niższa.
Proces jest częścią szerszej presji na platformy społecznościowe
Postępowanie w Oakland jest kolejną próbą pociągnięcia dużej platformy społecznościowej do odpowiedzialności za szkody, jakie jej produkty mogą powodować u młodych użytkowników. W tym roku Meta przegrała już dwie sprawy dotyczące podobnych zarzutów w sądach stanowych. W marcu ława przysięgłych w Los Angeles uznała, że Meta i Google przyczyniły się do depresji oraz lęku młodej kobiety, która kompulsywnie korzystała z mediów społecznościowych od dzieciństwa. Przyznano jej 6 mln dolarów odszkodowania. W odrębnym postępowaniu sędzia w Nowym Meksyku nakazał Mecie zapłatę 567 mln dolarów oraz wdrożenie nowych środków bezpieczeństwa po tym, jak ława przysięgłych uznała, że spółka nie chroniła odpowiednio młodych użytkowników przed wykorzystywaniem seksualnym dzieci.
Kalifornijski prokurator generalny uważa, że obecna sprawa ma jeszcze większą stawkę. Jego zdaniem Meta może zmienić swoje produkty tak, aby nie były uzależniające i szkodliwe dla dzieci, a jednocześnie nadal odnosić bardzo dobre wyniki jako firma. Prawnicy i eksperci cytowani w materiale porównują znaczenie procesu do sporów przeciwko koncernom tytoniowym z lat 90. Tamte postępowania doprowadziły do wysokich ugód i zmieniły sposób, w jaki dyskutowano o ryzyku związanym z papierosami. W przypadku Meta wynik nie jest jeszcze znany, ale ewentualne orzeczenie może wpłynąć na sposób oceniania projektowania platform cyfrowych w kolejnych procesach.
Co dalej z postępowaniem przeciwko Mecie
Proces prowadzi sędzia Yvonne Gonzalez Rogers, która wcześniej zajmowała się również głośnym pozwem Elona Muska przeciwko OpenAI. Rozprawa ma potrwać około sześciu tygodni, a wśród oczekiwanych świadków jest dyrektor generalny Meta Mark Zuckerberg. W ubiegłym tygodniu sędzia odrzuciła próbę zablokowania przez Meta zeznań byłego starszego inżyniera spółki i sygnalisty Arturo Bejara. Uznała tę próbę za spóźnioną i mającą na celu wyeliminowanie istotnego świadka strony powodowej. Bejar zeznawał przed Senatem w 2023 roku, że Meta wiedziała o szkodach, jakie jej platformy powodują u dzieci i nastolatków, ale nie podejmowała wystarczających działań.
Prawnicy cytowani przez NPR zakładają, że Meta odwoła się od każdego niekorzystnego dla siebie rozstrzygnięcia. Postępowanie może więc trafić do kolejnych instancji, potencjalnie nawet do Sądu Najwyższego USA. Na obecnym etapie sąd będzie musiał ocenić zarówno wiarygodność wewnętrznych dokumentów i zeznań, jak i pytanie, czy projektowanie funkcji zwiększających czas korzystania z platform może stanowić podstawę odpowiedzialności wobec dzieci. Od tego rozstrzygnięcia może zależeć nie tylko wysokość ewentualnych kar, lecz także zakres zmian, jakich stany będą mogły żądać od Meta.