Tymczasowe wstrzymanie walk między Stanami Zjednoczonymi a Iranem utrzymywało się w poniedziałek, choć rozmowy o trwałym zakończeniu konfliktu napotkały w weekend nowe przeszkody. Teheran zaprzeczył doniesieniom medialnym, jakoby zgodził się na 10-dniowe zawieszenie broni. Mimo braku formalnego porozumienia rynki zareagowały poprawą nastrojów. Ceny ropy na początku sesji spadały o ponad 7 proc., a kontrakty na amerykańskie akcje wskazywały na mocne otwarcie Wall Street. W ciągu dnia część giełdowych wzrostów została jednak oddana.
Trump odrzuca obawy o zapasy amunicji
Pauza w działaniach zbrojnych nastąpiła w czasie, gdy doniesienia o zmniejszających się zapasach kluczowej amunicji w USA zaczęły być uwzględniane w ocenach dalszych działań wojskowych. Według The New York Times prezydent Donald Trump, który w piątek powiedział Axios, że rozważa masowy atak na Iran, później odłożył te plany w związku z obawami dotyczącymi zapasów. W poniedziałek Trump zapewniał jednak, że Stany Zjednoczone mają wystarczającą ilość uzbrojenia różnych typów. Tłumaczył również, że wcześniejsze przekazanie dużej części amunicji Ukrainie wymagało odbudowy zapasów, ale nie oznacza ich braku. Dodał, że USA mają także dużo amunicji średniego poziomu i więcej, niż mogłyby wykorzystać.
Trump miał w poniedziałek spotkać się z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu. Izraelski przywódca napisał w serwisie X, że głównym tematem rozmów będzie Iran. Jako cele spotkania wskazał ochronę bezpieczeństwa Izraela, zwiększenie jego siły oraz rozszerzanie kręgu pokoju w regionie. Przerwa w walkach rozpoczęła się w piątek, po niemal dwóch tygodniach amerykańskich ataków na Iran. Były one odpowiedzią na ataki na statki w Cieśninie Ormuz, które doprowadziły do załamania wcześniejszej, wielokrotnie naruszanej pauzy.
Brak bezpośrednich rozmów i problem Cieśniny Ormuz
Wstrzymanie walk ma dać dyplomatom przestrzeń do wznowienia rozmów pokojowych. Iran w ostatnich dniach również powstrzymywał się od operacji wojskowych przeciwko celom w regionie i deklarował gotowość do wzajemności po inicjatywie Chin, które próbowały doprowadzić do powrotu do rozmów prowadzonych w Pakistanie. Rzecznik irańskiego ministerstwa spraw zagranicznych Esmail Baghaei powiedział jednak w poniedziałek, że Iran obecnie nie prowadzi negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi. Według jego deklaracji oficjalne rozmowy dotyczące przyszłości Cieśniny Ormuz toczą się wyłącznie z Omanem.
- Ewentualne bezpośrednie rozmowy USA i Iranu musiałyby objąć przyszłość irańskiego programu nuklearnego.
- Jednym z tematów negocjacji byłoby zniesienie lub złagodzenie sankcji wobec Iranu.
- Strony musiałyby również rozmawiać o wsparciu Teheranu dla grup powiązanych z Iranem na Bliskim Wschodzie.
- Z punktu widzenia gospodarki kluczowe są gwarancje bezpieczeństwa żeglugi i powrót swobodnego ruchu przez Cieśninę Ormuz.
Cieśnina Ormuz pozostaje najważniejszym gospodarczym punktem spornym. Przed wybuchem konfliktu przepływała przez nią około jedna piąta światowych dostaw ropy. Według Baghaeiego sytuacja się nie zmieniła, a cieśnina nadal jest zamknięta. Na jej przeciwległym brzegu znajduje się Oman, który stał się jednym z głównych pośredników w rozmowach. Omańska delegacja miała przebywać w Teheranie w piątek i sobotę, próbując wynegocjować tymczasowe zasady tranzytu statków. Irański rzecznik określił te rozmowy jako pożyteczne, a Oman również ocenił je jako konstruktywne. Analitycy ostrzegają jednak, że normalizacja ruchu morskiego prawdopodobnie nie nastąpi w krótkim terminie.
Rynki reagują, lecz ryzyko pozostaje wysokie
Poniedziałkowa reakcja inwestorów pokazuje, jak silnie konflikt wpływa na ceny energii i wyceny aktywów. Sama pauza w działaniach wojennych wystarczyła, aby ropa gwałtownie potaniała, a giełdy rozpoczęły sesję od wzrostów. Rynek nie otrzymał jednak potwierdzenia trwałego porozumienia. Co więcej, Stany Zjednoczone i Iran nie prowadzą obecnie oficjalnych rozmów bezpośrednich, lecz komunikują się za pośrednictwem pośredników. Oznacza to, że najważniejsze decyzje dotyczące programu nuklearnego, sankcji, grup powiązanych z Iranem i żeglugi pozostają nierozstrzygnięte.
Ryzyko dodatkowo zwiększają działania innych uczestników konfliktu. W weekend saudyjska armia przeprowadziła ataki na cele rebeliantów Huti w Jemenie, wspieranych przez Iran, po ich atakach na żeglugę na Morzu Czerwonym. Ukraińska armia miała natomiast zaatakować irański statek handlowy na Morzu Kaspijskim. Według doniesień zginął jeden marynarz, a drugi został ranny. Kijów twierdził, że jednostka przewoziła ładunek wojskowy wspierający rosyjską inwazję na Ukrainę. Teheran określił atak jako wrogi i przestępczy. Analitycy Deutsche Banku wskazali, że główne ryzyko dla rynku nadal dotyczy energii i transportu morskiego. Ich zdaniem zakłócenia w Cieśninie Ormuz oraz rozszerzenie konfliktu na Morze Czerwone mogą jednocześnie ograniczać dwie ważne trasy eksportowe. Przerwa w działaniach głównych stron poprawiła nastroje, ale pozostaje krucha, zwłaszcza że walki na innych frontach nadal trwają.