AC Milan pokonał Manchester United 4:2 w meczu towarzyskim rozegranym na Tarczyński Arena we Wrocławiu. Spotkanie cieszyło się dużym zainteresowaniem kibiców, a poprowadził je Szymon Marciniak. Dla obu zespołów był to ostatni sprawdzian przed rozpoczęciem sezonu, ponieważ zarówno Premier League, jak i włoska Serie A miały zainaugurować rozgrywki w najbliższy weekend.
Manchester United dwa razy obejmował prowadzenie
Mecz rozpoczął się od szybkiego trafienia angielskiej drużyny. Już w 2. minucie Harry Maguire pokonał Lorenzo Torrianiego i wyprowadził Manchester United na prowadzenie. AC Milan odpowiedział w 37. minucie, gdy do siatki trafił Samuel Chukwueze. Do przerwy wynik się nie zmienił.
Sześć minut po zmianie stron kibice Manchesteru United ponownie mieli powody do radości. Patrick Dorgu strzelił gola na 2:1. Było to jednak ostatnie prowadzenie angielskiego zespołu w tym spotkaniu.
Mediolańczycy odwrócili losy spotkania
W kolejnych minutach skuteczniejsi byli już piłkarze AC Milan. W 57. minucie wyrównał Alphadio Cisse, a jedenaście minut później Goncalo Ramos po raz pierwszy dał włoskiej drużynie prowadzenie. Manchester United nie zdążył odpowiedzieć, gdy Ruben Loftus-Cheek podwyższył wynik na 4:2 i ustalił rezultat meczu.
AC Milan dwukrotnie musiał odrabiać straty, ale ostatecznie wygrał różnicą dwóch bramek. Towarzyskie spotkanie obfitowało w akcje ofensywne i zwroty akcji, dostarczając kibicom sześciu goli.
Dodatkowy kontekst i historia stadionu
Dodatkowym wątkiem meczu była obecność Rubena Amorima na ławce AC Milan. Portugalczyk, który poprowadził włoski klub do zwycięstwa, został wcześniej zwolniony w trakcie poprzedniego sezonu z Manchesteru United.
Wizyta dwóch uznanych europejskich klubów była kolejnym dużym wydarzeniem piłkarskim na stadionie, na którym na co dzień gra Śląsk Wrocław. W październiku 2012 roku Brazylia pokonała tam Japonię 4:0, a w 2025 roku obiekt był gospodarzem finału Ligi Konferencji. Chelsea wygrała wówczas z Realem Betis 4:1.