Demi Vollering po raz drugi w karierze wygrała kobiecy Tour de France. Holenderka przypieczętowała triumf zwycięstwem na finałowym etapie. Po przekroczeniu mety nie kryła emocji i podkreślała, że sukces był efektem pracy całego zespołu oraz wsparcia bliskich.
W rozmowie z Eurosportem Vollering zaznaczyła, że po raz pierwszy wygrała etap Tour de France, jadąc w żółtej koszulce. Myślała wtedy o swoich współpracownikach, w tym o Celii Gery, a także o osobach odpowiedzialnych za przygotowanie jej roweru. Jak mówiła, ważni byli dla niej wszyscy, którzy pracowali na ten wynik. Holenderka podkreśliła również, że jej marzeniem było nie tylko zdobycie drugiego zwycięstwa w klasyfikacji generalnej, lecz także praca z ludźmi pełnymi pasji.
Vollering została także zapytana o rywalizację z Katarzyną Niewiadomą-Phinney. Przyznała, że chciała zaatakować i samotnie dojechać do mety, aby jasno pokazać, że triumf jej zespołu nie wynikał z sobotniego incydentu. Po tamtym etapie Niewiadoma-Phinney oskarżyła Celię Gery o celowe zepchnięcie jej na barierki. Holenderka zaznaczyła, że zwycięstwo chciała rozstrzygnąć na trasie, z pokorą i dumą. Zapowiedziała też, że ma przed sobą kolejne cele, zarówno związane z kolarstwem, jak i życiem poza sportem.