Donald Trump dał sygnał do rozpoczęcia wyścigu Freedom 250 Grand Prix, który w niedzielę przeprowadzono na ulicach Waszyngtonu. Prezydent Stanów Zjednoczonych wraz z pierwszą damą Melanią Trump odbył wcześniej ceremonialne okrążenie trasy w limuzynie prezydenckiej, nazywanej The Beast. Gdy samochód dotarł do linii mety, nad stolicą przeleciał nowy samolot Air Force One.
Wyścig w centrum amerykańskiej stolicy
Był to pierwszy profesjonalny wyścig drogowy zorganizowany w stolicy USA. Kierowcy ścigali się na trasie o długości 1,7 mili, prowadzącej obok pomnika Waszyngtona, muzeów przy National Mall oraz miejsc, z których na mecie widoczny był Kapitol. W mieście, gdzie obowiązuje maksymalna prędkość 55 mil na godzinę, samochody IndyCar osiągały na trasie nawet 190 mil na godzinę, czyli około 306 kilometrów na godzinę.
250 mil na 250. rocznicę USA
W zawodach uczestniczyło 25 kierowców. Rywalizacja obejmowała 147 okrążeń i siedem kluczowych zakrętów, co dało łącznie 250 mil. Długość wyścigu nawiązywała do obchodzonej przez Stany Zjednoczone 250. rocznicy. Seria IndyCar przypomina Formułę 1, ponieważ wykorzystuje otwarte samochody jednomiejscowe, ale w odróżnieniu od F1 korzysta z silników dostarczanych wyłącznie przez Chevroleta lub Hondę. Organizatorzy szacowali, że wydarzenie przyciągnie około 140 tysięcy osób. Część bezpłatnych wejściówek ogólnych rozdano w loterii, natomiast pakiety premium kosztowały 5 tysięcy dolarów za parę. Przygotowanie wyścigu wymagało zamknięcia wielu ulic, zabezpieczenia studzienek i remontów nawierzchni. Na czas przelotu wojskowego samolotu zamknięto także na trzy godziny przestrzeń powietrzną nad lotniskiem Ronald Reagan Washington National Airport. Wyścig był finałem serii letnich wydarzeń rocznicowych, w ramach których Trump organizował między innymi galę Ultimate Fighting Championship na trawniku przed Białym Domem oraz pokaz fajerwerków 4 lipca.