25 lipca 1989 roku Apple poniosło poważną porażkę w sporze sądowym z Microsoftem. Firma zarzucała rywalowi bezprawne wykorzystanie elementów graficznego interfejsu Macintosha przy tworzeniu systemu Windows. Pozew obejmował 189 przypadków naruszenia praw autorskich związanych z systemem Windows 2.0.3. Sędzia William Schwarzer odrzucił 179 z tych zarzutów, pozostawiając Apple z niewielką częścią pierwotnej sprawy.
Spór o wygląd i przyszłość komputerów
Proces nie dotyczył wyłącznie podobieństwa pojedynczych okien, ikon czy innych elementów widocznych na ekranie. W szerszym ujęciu Apple próbowało ustalić, czy charakterystyczny wygląd i sposób obsługi graficznego interfejsu Macintosha mogą być chronione prawem autorskim. Chodziło więc również o kontrolę nad kierunkiem rozwoju komputerów osobistych, w których interakcja z systemem odbywała się za pomocą elementów graficznych, a nie tylko poleceń tekstowych.
Geneza konfliktu sięga początków projektu Macintosha. Microsoft rozwijał wtedy oprogramowanie dla komputera Apple, a Bill Gates i Charles Simonyi należeli do pierwszych osób spoza firmy, które otrzymały dostęp do prototypu Macintosha. Po premierze pierwszego Maca w 1984 roku Gates napisał do dyrektora generalnego Apple, Johna Sculleya. Zaproponował licencjonowanie systemu Macintosh zewnętrznym producentom, co mogło pomóc w ustanowieniu go standardem interfejsu dla komputerów osobistych. Propozycję z 25 czerwca 1985 roku odrzucił Jean Louis Gassée, który kierował wówczas działem Macintosh.
Od współpracy do pozwu
Po odrzuceniu propozycji Gates postanowił wykorzystać potencjał masowego rynku systemów operacyjnych. Microsoft zaprezentował Windows 15 listopada 1985 roku. Pierwsza wersja systemu była wyraźnie mniej zaawansowana od Mac OS. Okna nie mogły nachodzić na siebie, ale Windows zawierał programy Write i Paint, które przypominały rozwiązania znane z MacWrite i MacPaint. Jednocześnie oprogramowanie Microsoftu odpowiadało wtedy za dwie trzecie sprzedaży programów dla Macintosha, dlatego zerwanie współpracy nie leżało w interesie żadnej ze stron.
Porozumienie między firmami było możliwe także dlatego, że Microsoft rozpoczął prace nad Windowsem jeszcze zanim pokazano Gatesowi Macintosha, a oba systemy korzystały z technologii licencjonowanych od Xerox PARC, ośrodka kojarzonego z rozwojem graficznego interfejsu użytkownika. 21 listopada 1985 roku Sculley i Gates podpisali umowę, która licencjonowała Microsoftowi wizualne elementy interfejsu Macintosha. Microsoft zobowiązał się również do dalszego tworzenia oprogramowania dla Maca, a Apple otrzymało dwuletnie okno wyłączności na program Excel.
- Pozew Apple został złożony 17 marca 1988 roku i dotyczył 189 elementów Windows 2.0.3.
- 25 lipca 1989 roku sąd odrzucił 179 zarzutów przedstawionych przez Apple.
- Sędzia uznał, że obowiązująca umowa obejmowała wiele nowych elementów interfejsu Windows.
- Elementy, których umowa nie obejmowała, zostały uznane za takie, których nie można chronić prawem autorskim.
Pojawienie się Windows 2.0 sprawiło, że podobieństwo do interfejsu Macintosha stało się dla Apple znacznie trudniejsze do zaakceptowania. Firma szybko skierowała sprawę do sądu, wskazując konkretne rozwiązania, które Microsoft miał wykorzystywać bez zezwolenia. Początkowo sytuacja Microsoftu wyglądała niekorzystnie, jednak decyzja Schwarzera zmieniła przebieg sporu. Sąd uznał, że licencja podpisana w 1985 roku obejmowała wiele z zakwestionowanych elementów. Pozostałe rozwiązania nie zostały objęte ochroną praw autorskich, dlatego większość zarzutów nie mogła być dalej prowadzona.
Znaczenie decyzji dla Apple i Microsoftu
Rozstrzygnięcie pogorszyło relacje między Apple i Microsoftem oraz utrwaliło ich długotrwałą rywalizację. Dla Apple oznaczało utratę dużej części podstaw prawnych do kwestionowania podobieństw między Windowsem a Macintoshem. Dla Microsoftu decyzja usunęła istotną przeszkodę na drodze do dalszego rozwoju systemu i jego szerokiej obecności na rynku w latach 90. Apple zmagało się w tym okresie z konsekwencjami sporu i słabszą pozycją, podczas gdy Windows zyskiwał coraz większe znaczenie. Sprawa stała się także przykładem problemu, który do dziś jest ważny w branży technologicznej, czyli granicy między licencjonowanym rozwiązaniem, inspiracją a elementem możliwym do ochrony prawem autorskim.