Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszego serwisu oraz do celów analitycznych. Klikając "Akceptuję", wyrażasz zgodę na używanie wszystkich plików cookies. Możesz również odrzucić zgodę, co spowoduje zablokowanie plików cookies analitycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Epic Games kontra Apple: sześcioletni spór o zasady App Store wciąż trwa
Epic uruchomił w Fortnite własne płatności, omijając system zakupów App Store.
Apple usunęło grę, a Epic tego samego dnia złożył pozew antymonopolowy.
Spór dotyczy nie tylko 30-procentowej prowizji, lecz także kontroli nad dystrybucją aplikacji.
Mimo decyzji Sądu Najwyższego USA z 2024 roku sprawa miała kontynuować się w sądzie także w 2026 roku.
Sponsorowane
Odkryj rewolucyjną metodę nauki języków
Sprawdź jak w 30 dni opanować podstawy dowolnego języka obcego bez wychodzenia z domu.
Sześcioletni spór Epic Games z Apple o zasady App Store wszedł w kolejną fazę. Według materiału zaktualizowanego 15 sierpnia 2026 roku najnowsza odsłona procesu zakończyła ostatni tydzień rozpraw, ale przed stronami pozostały jeszcze mowy końcowe. Nie oznacza to więc końca całej historii. Konflikt rozpoczął się w sierpniu 2020 roku od aktualizacji gry Fortnite i szybko przerodził się w jeden z najważniejszych sporów o sposób działania mobilnych sklepów z aplikacjami.
Początek konfliktu, własne płatności w Fortnite
13 sierpnia 2020 roku Epic Games udostępnił aktualizację Fortnite, która wprowadzała drugą metodę płatności za wirtualną walutę. Gracze mogli zapłacić bezpośrednio firmie Epic, a cena była niższa niż przy zakupie realizowanym przez system płatności App Store. W ten sposób Epic omijał regułę wymagającą korzystania z rozwiązania Apple przy sprzedaży dóbr cyfrowych. Zasada ta wiązała się z prowizją wynoszącą 30 procent wartości transakcji. Epic zastosował podobną zmianę również w wersji gry na Androida, obchodząc reguły Google Play.
Apple usunęło Fortnite z App Store w ciągu kilku godzin od pojawienia się aktualizacji.
Google również usunęło grę z Google Play.
Na Androidzie Fortnite pozostał początkowo dostępny za pośrednictwem zewnętrznych sklepów oraz bezpośrednio od Epic Games.
Epic złożył osobne pozwy przeciwko Apple i Google w dniu usunięcia gry.
Słownik artykułu
Pojęcia, które warto znać
Krótkie objaśnienia terminów występujących w tekście. Każde hasło prowadzi do szerszej definicji i przykładów użycia.
Apple potraktowało dodanie bezpośrednich płatności jako naruszenie zasad App Store i usunęło aplikację. W przypadku Google sytuacja była częściowo inna, ponieważ Android pozwalał na dystrybucję gry poza oficjalnym sklepem, przynajmniej na początku. Dla użytkowników iOS usunięcie Fortnite oznaczało natomiast brak dostępu do nowej wersji gry za pośrednictwem App Store. Decyzja Apple natychmiast nadała sprawie wymiar praktyczny, ponieważ konflikt między dwiema firmami przełożył się bezpośrednio na dostępność popularnego produktu na urządzeniach klientów.
Epic nie kwestionował własnego naruszenia, lecz reguły Apple
Pozew złożony przez Epic w Sądzie Okręgowym dla Północnego Dystryktu Kalifornii nie koncentrował się przede wszystkim na tym, czy firma przestrzegała zasad App Store. Epic przyznał w praktyce, że świadomie wszedł w konflikt z regułami, ale zakwestionował same reguły oraz sposób, w jaki Apple wykorzystuje kontrolę nad ekosystemem. Firma twierdziła, że 30-procentowa prowizja jest nadmierna, a wymaganie korzystania z systemu płatności Apple ogranicza konkurencję. W ocenie Epic takie zasady zmuszają deweloperów do używania App Store, nawet jeśli mogliby oferować własne kanały dystrybucji i płatności.
W skardze Epic określał Apple jako firmę, która kontroluje rynki, blokuje konkurencję i ogranicza innowacje. Spółka domagała się między innymi zakazu dalszego prowadzenia przez Apple praktyk uznawanych przez nią za antykonkurencyjne oraz innych środków ochrony prawnej. Epic argumentował, że gdyby zasady Apple nie obowiązywały, mógłby uruchomić konkurencyjny sklep z aplikacjami na urządzeniach Apple. Ważnym elementem sporu stało się więc pytanie, czy iOS jest wyłącznie platformą technologiczną, czy także zamkniętym rynkiem, na którym właściciel systemu może narzucać jeden sklep i jeden system płatności dla określonego rodzaju transakcji.
Źródło zwraca uwagę, że model Apple przypomina rozwiązania stosowane na innych zamkniętych platformach. Konsole Sony PlayStation i Microsoft Xbox również korzystają z pojedynczych, kontrolowanych przez właścicieli sklepów cyfrowych i określonych systemów płatności, a transakcje mogą wiązać się z 30-procentową opłatą. Epic nie złożył jednak analogicznych pozwów przeciwko Sony ani Microsoftowi. Ten element nie rozstrzyga sporu, ale pokazuje, dlaczego w sprawie istotne są nie tylko konkretne kwoty, lecz także pytanie o charakter platformy i zakres kontroli jej właściciela.
Pozew, kampania i walka o opinię publiczną
Epic od początku prowadził spór równolegle w sądzie i w przestrzeni publicznej. W dniu złożenia pozwu firma opublikowała parodię słynnej reklamy Apple inspirowanej spotem z 1984 roku. W wersji Epic bohater Fortnite rozbijał ekran, na którym pojawiał się animowany obraz przedstawiający jabłko z robakiem. Tym razem Apple zostało pokazane jako podmiot sprawujący opresyjną kontrolę, a Epic jako firma próbująca ją przełamać. Firma rozpoczęła także kampanię w mediach społecznościowych z hashtagiem #FreeFortnite. Według materiału do końca sporu w styczniu 2024 roku film obejrzano 8,5 miliona razy.
Szybkość działań Epic wzbudziła pytania o to, czy firma przygotowała całą kampanię wcześniej i przewidywała usunięcie Fortnite. Aktualizacja gry, pozew, film reklamowy oraz działania w mediach społecznościowych pojawiły się w bardzo krótkim czasie. Z punktu widzenia komunikacji kryzysowej wyglądało to na zaplanowany scenariusz, którego elementem było doprowadzenie do reakcji Apple, a następnie przedstawienie jej jako dowodu na nadmierną kontrolę nad App Store. Sam fakt wcześniejszego przygotowania kampanii nie rozstrzyga jednak kwestii prawnych podnoszonych w pozwie.
Spór o pieniądze został przedstawiony jako spór o wybór
Tim Sweeney, dyrektor generalny Epic Games, od lat publicznie krytykował model opłat Apple i Google. W wypowiedziach przywołanych w materiale określał App Store jako absolutny monopol oraz twierdził, że jego zasady ograniczają innowacje i kontrolują zarówno dystrybucję oprogramowania, jak i jego monetyzację. Sweeney argumentował, że gdyby twórcy mogli przyjmować płatności bezpośrednio, część oszczędności mogłaby trafić do graczy w postaci niższych cen. W późniejszych wypowiedziach przedstawiał sprawę jako walkę o wolność użytkowników do instalowania aplikacji z wybranych źródeł oraz o swobodę deweloperów w wyborze sposobu dystrybucji.
Sweeney przyznawał jednocześnie, że sprawa ma wymiar finansowy. Epic Games jest dużą firmą, a Fortnite należy do jej najważniejszych źródeł przychodów, także dzięki zakupom w aplikacji na iOS. W jednej z wypowiedzi Sweeney odpowiadał na zarzut, że jest to po prostu konflikt miliardowej firmy z firmą wycenianą na biliony, dotyczący podziału pieniędzy. Jego argument polegał na tym, że sposób podziału środków wpływa na to, czy pieniądze trafiają do twórców gier, czy do pośredników kontrolujących platformę. W rezultacie spór o prowizję został połączony z szerszą debatą o tym, kto powinien decydować o warunkach sprzedaży cyfrowych produktów.
Motywacje Epic nie były jednak całkowicie oderwane od interesu biznesowego firmy. Epic prowadzi własny sklep z grami na komputerach osobistych i pobiera tam 12 procent od transakcji, czyli mniej niż stawka wskazywana w sporze z Apple. Jednocześnie firma stosowała rozwiązania, które część rynku mogła uznawać za ograniczające konkurencję, między innymi finansowanie czasowych wyłączności na premiery gier dostępnych tylko w jej sklepie. W materiale wspomniano także o współpracy z Facebookiem przy czasowej wyłączności gry Robo Recall na pierwszą wersję gogli Oculus Rift. Ten kontekst nie unieważnia argumentów Epic, ale pokazuje, że firma sama aktywnie budowała własny model dystrybucji i próbowała przyciągać twórców do swojej platformy.
Konsekwencje dla Unreal Engine i innych deweloperów
Po usunięciu Fortnite Apple poinformowało Epic, że zamierza zakończyć wszystkie konta deweloperskie firmy oraz odciąć ją od narzędzi potrzebnych do tworzenia oprogramowania na iOS i macOS. Termin wskazany w piśmie przypadał na 28 sierpnia 2020 roku, a Apple powoływało się na kilka naruszeń umowy programu deweloperskiego. Epic wystąpił wtedy o tymczasowy nakaz sądowy, który miał powstrzymać Apple przed dalszymi działaniami wobec firmy i przed usunięciem lub odrzucaniem aktualizacji Fortnite z powodu alternatywnego systemu płatności.
Dla Epic sprawa wykraczała poza jedną grę. Firma rozwija Unreal Engine, silnik wykorzystywany przez wielu twórców gier. Epic twierdził, że odcięcie od narzędzi Apple utrudniłoby utrzymywanie wersji silnika przeznaczonych dla iOS i macOS, a tym samym mogłoby odbić się na deweloperach korzystających z technologii Epic. W pozwie przedstawiano to jako atak na większą część działalności firmy, niezwiązaną bezpośrednio z naruszeniem zasad płatności w Fortnite. Dzięki temu wątek techniczny i biznesowy stał się jednym z ważnych elementów pierwszej fazy procesu.
Do sporu dołączyli inni uczestnicy rynku
Konflikt szybko przestał być wyłącznie sprawą Epic i Apple. Epic próbował pozyskać inne firmy krytyczne wobec zasad App Store i stworzyć szerszą koalicję. Wsparcie dla działań Epic wyraził Spotify, który już wcześniej prowadził własny spór antymonopolowy z Apple. Nie było jednak jasne, czy formalna koalicja rzeczywiście powstała i jaki dokładnie miałby być jej cel. Sam fakt, że inne firmy publicznie komentowały zasady App Store, zwiększył presję na Apple i pokazał, że problem prowizji dotyczy wielu kategorii aplikacji, a nie tylko gier.
W sierpniu 2020 roku do dyrektora generalnego Apple, Tima Cooka, zwróciła się także grupa dużych wydawców prasowych. Wśród wymienionych podmiotów były The Wall Street Journal, The New York Times i The Washington Post. Wydawcy kwestionowali opłaty za subskrypcje kupowane w aplikacjach. Zgodnie z przywołanymi zasadami prowizja wynosiła 30 procent w pierwszym roku subskrypcji, a w kolejnych latach spadała do 15 procent. Wydawcy chcieli, aby opłata 30-procentowa została zastąpiona stawką 15 procent. W piśmie przywołali również umowę Apple z Amazonem dotyczącą 15-procentowej opłaty za subskrypcje Prime Video kupowane w aplikacji i poprosili o jasne określenie warunków, które umożliwiły takie rozwiązanie.
Ważnym tłem była wcześniejsza kontrola zasad App Store przez amerykańskie organy. Materiał przypomina o postępowaniu antymonopolowym prowadzonym przez Departament Sprawiedliwości USA w związku z opłatami i regułami Apple. Sprawa Epic stała się bardziej widoczna, ponieważ dotyczyła bardzo popularnej gry i młodszych użytkowników, ale jej znaczenie obejmowało także aplikacje muzyczne, prasowe, zakupowe oraz inne usługi cyfrowe. Wspólnym tematem pozostawało to, czy właściciel systemu operacyjnego może równocześnie kontrolować sklep, system płatności i warunki dostępu do klientów.
W tle pojawiły się również kwestie związane z własnością Epic. Tencent posiada 40 procent udziałów w firmie, a chiński koncern technologiczny wcześniej wchodził w spory z Apple dotyczące płatności. Materiał przywołuje między innymi konflikt z 2018 roku związany z transferami pieniędzy między użytkownikami WeChat poza systemami Apple, który zakończył się wzajemnym porozumieniem. Informacja ta stanowi element kontekstu biznesowego, ale nie przesądza o zasadności argumentów żadnej ze stron w sprawie Epic kontra Apple.
Dlaczego spór trwa mimo wcześniejszych rozstrzygnięć
Pierwotny konflikt z 2020 roku uruchomił serię postępowań, odwołań i kolejnych sporów dotyczących tego, jak należy interpretować oraz wykonywać wcześniejsze rozstrzygnięcia. Według materiału Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych w 2024 roku odmówił rozpatrzenia odwołań obu stron, co mogło wyglądać na zakończenie zasadniczej części sprawy. Nie zakończyło to jednak wszystkich działań prawnych. Autor materiału podkreśla, że batalia sądowa trwała także w 2026 roku, a najnowszy proces doszedł do etapu po ostatnim tygodniu rozpraw, z mową końcową wciąż przed stronami.
Dla użytkowników Apple istotą sprawy pozostaje pytanie, czy aplikacje na iPhone'ach i iPadach powinny być dostępne wyłącznie za pośrednictwem App Store oraz czy płatności za dobra cyfrowe muszą przechodzić przez system Apple. Dla deweloperów równie ważne są wysokość prowizji, możliwość informowania klientów o innych metodach płatności, dostęp do narzędzi programistycznych i warunki utrzymania aplikacji w sklepie. Nawet jeśli konkretna odsłona procesu dotyczy przede wszystkim Epic, jej skutki mogą być istotne dla całego modelu dystrybucji oprogramowania na urządzeniach mobilnych.
Na obecnym etapie nie należy przedstawiać sprawy jako definitywnie zakończonej. Materiał wskazuje na trwające działania sądowe, ale nie podaje końcowego rozstrzygnięcia najnowszej odsłony procesu. Dlatego najbezpieczniejszy wniosek jest następujący: spór rozpoczęty przez bezpośrednią płatność w Fortnite stał się wieloletnim testem granic kontroli Apple nad App Store, a jego prawną i rynkową historię wciąż trzeba śledzić.