AirPods z kamerami mogą stać się jednym z najbardziej kontrowersyjnych produktów Apple, jeśli doniesienia o planach firmy się potwierdzą. Sama obecność słowa „kamera” przy słuchawkach już wywołuje w mediach społecznościowych obawy o prywatność. Materiał AppleInsider zwraca jednak uwagę, że ocena tej funkcji powinna zależeć przede wszystkim od tego, jakie dane będzie rejestrować, gdzie będą przetwarzane i do czego zostaną wykorzystane.
Przeciek sugeruje kamery w przyszłych AirPods
Według obszernego przecieku opublikowanego w poniedziałek Apple może wkrótce zaprezentować AirPods wyposażone w kamery. W materiale znalazło się nawet nagranie, na którym użytkownik słuchawek rozpoznaje książkę po wydaniu polecenia głosowego. Taki przykład pokazuje możliwe zastosowanie funkcji, ale nie odpowiada na najważniejsze pytanie dotyczące prywatności. Nie wiadomo na jego podstawie, czy słuchawki miałyby dostęp do pełnoprawnej kamery rejestrującej zdjęcia i filmy, czy do prostszego systemu rozpoznawania otoczenia.
Wcześniejsza plotka przedstawiała mniej inwazyjny scenariusz. Zgodnie z nią sensory w AirPods miałyby zbierać jedynie tyle informacji spoza spektrum widzialnego, ile potrzeba do przekazania danych do Apple Intelligence. Jakość obrazu miałaby być zbyt niska, aby tworzyć zwykłe zdjęcia lub filmy przeznaczone do zapisania w aplikacji Zdjęcia. To nadal nie jest oficjalna informacja Apple, ale taki sposób działania znacząco różniłby się od klasycznej kamery noszonej przy twarzy.
Prywatność zależy od konstrukcji i zasad działania
Obawy użytkowników nie są bezpodstawne. Kamera umieszczona w urządzeniu noszonym przez cały dzień mogłaby rejestrować osoby znajdujące się w pobliżu bez ich wiedzy. Właśnie dlatego ważne będzie jasne wskazanie, kiedy sensory działają, jakie informacje przechwytują oraz czy