Malezyjski rząd miał nakazać zamknięcie Network School, społeczności skupionej wokół startupów i technologii. Informację podał The Wall Street Journal, a opisał ją TechCrunch. Placówka działała w opuszczonym hotelu w Malezji i przedstawiała się jako społeczność dla technooptymistów. Jej działalność w obecnej lokalizacji ma zakończyć się z powodu kwestii licencyjnych.
Projekt miał być początkiem większego planu
Network School wyrosła z przekonań przedsiębiorcy i inwestora Balajiego Srinivasana. Uważał on, że Stany Zjednoczone znajdują się w nieodwracalnym upadku, a jednym z jego deklarowanych celów było rozpoczęcie budowy nowego państwa. Network School miała stanowić pierwszy z siedmiu etapów planu opisanego w książce The Network State, poświęconego tworzeniu nowego społeczeństwa. Według opisu The Wall Street Journal projekt przypominał jednocześnie inkubator technologiczny i wyjazdowy program rozwojowy. Łączył więc pracę nad pomysłami startupowymi z pobytem w jednej społeczności oraz elementami samodoskonalenia.
Uczestnicy krytykowali warunki w kampusie
Relacja The Wall Street Journal wskazuje, że uczestnicy narzekali na pokoje z pleśnią, a także na niewielką obecność kobiet i brak życia nocnego. Po otrzymaniu pytań od gazety Srinivasan opublikował obszerny wpis na platformie X. Określił się w nim jako dumny Singapurczyk i zarzucił dziennikowi przygotowywanie materiału, który miałby przedstawić go jako ekscentryka, zamiast osoby wcześnie dostrzegającej potencjał nowych rozwiązań. Nie zmieniło to jednak informacji o konieczności zamknięcia malezyjskiego kampusu z powodów związanych z licencją.
Zamknięcie obecnej lokalizacji nie oznacza według dostępnych informacji końca samego projektu. Srinivasan niedawno ogłosił nowe porozumienie dotyczące kampusu w Kazachstanie. Źródło nie podaje, kiedy miałby on rozpocząć działalność ani na jakich dokładnie zasadach. Na tym etapie wiadomo przede wszystkim, że Network School ma stracić kampus w Malezji, a jej dalszy rozwój jest wiązany z nową lokalizacją poza tym krajem.