Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszego serwisu oraz do celów analitycznych. Klikając "Akceptuję", wyrażasz zgodę na używanie wszystkich plików cookies. Możesz również odrzucić zgodę, co spowoduje zablokowanie plików cookies analitycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Amerykańskie imperium baz kosztuje do 80 mld dolarów rocznie. W sieci jest też Polska
USA mają ponad 750 baz wojskowych w 80 krajach i odpowiadają za około 75 do 85 proc. zagranicznych baz na świecie.
Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę liczba amerykańskich żołnierzy w Europie wzrosła do ponad 100 tys.
W Polsce od 2023 r. żołnierze USA stacjonują na stałe w Poznaniu, a pod koniec 2024 r. uruchomiono bazę w Redzikowie.
Utrzymanie baz generuje wysokie koszty finansowe, a ich działalność wiąże się także ze sporami środowiskowymi i politycznymi.
Sponsorowane
Odkryj rewolucyjną metodę nauki języków
Sprawdź jak w 30 dni opanować podstawy dowolnego języka obcego bez wychodzenia z domu.
Stany Zjednoczone utrzymują globalną sieć ponad 750 baz wojskowych rozmieszczonych w około 80 krajach. Amerykańska obecność obejmuje każdy kontynent poza Antarktydą, a jej skala jest większa niż w przypadku jakiegokolwiek innego państwa. Według Davida Vine'a, badacza od 25 lat zajmującego się amerykańskimi bazami za granicą, na USA przypada około 75 do 85 proc. wszystkich zagranicznych baz wojskowych na świecie. Ta infrastruktura jest narzędziem projekcji siły, ale jednocześnie generuje wysokie koszty, wywołuje spory w państwach goszczących i pozostawia po sobie problemy środowiskowe.
Sieć większa niż u innych mocarstw
Amerykańskie placówki różnią się skalą. Niektóre są niewielkimi punktami wykorzystywanymi do obsługi dronów, łączności albo transportu. Inne przypominają samodzielne miasta z mieszkaniami, szkołami, sklepami, obiektami sportowymi i zapleczem dla rodzin wojskowych. W bazie lotniczej Kadena na Okinawie mieszka około 18 tys. Amerykanów. Do ich dyspozycji są między innymi szkoły, kompleks softballowy, sklep nurkowy i 18-dołkowe pole golfowe. Podobny charakter ma garnizon armii USA w Bawarii, który zajmuje 92 mile kwadratowe i jest największym poligonem szkoleniowym amerykańskiej armii poza Stanami Zjednoczonymi. W samym garnizonie mieszka 16 tys. członków rodzin, a na jego terenie działa osiem szkół.
Wielka Brytania utrzymuje stałą obecność w ponad 100 lokalizacjach, podczas gdy Rosja, Francja i Turcja mają po kilka zagranicznych baz.
Chiny mają jedną oficjalną zagraniczną bazę wojskową.
Baza Pituffik na Grenlandii powstała w 1951 r. jako element obrony przed zagrożeniem ze strony Związku Radzieckiego.
Na wyspie Wake, położonej około 2,4 tys. mil od Hawajów i 1,5 tys. mil od Guamu, stacjonuje około 100 żołnierzy i pracowników firm zbrojeniowych.
Słownik artykułu
Pojęcia, które warto znać
Krótkie objaśnienia terminów występujących w tekście. Każde hasło prowadzi do szerszej definicji i przykładów użycia.
Część placówek zbudowano w odpowiedzi na zagrożenia, które z czasem zmieniły charakter albo zniknęły. Przykładem jest Grenlandia, gdzie obok bazy Pituffik powstał Camp Century, czyli sieć tuneli pod lodem. Oficjalnie przedstawiano ją jako stację badawczą, ale projekt był związany z zimnowojenną infrastrukturą wojskową. Baza została porzucona w 1967 r. po problemach technicznych, przemieszczaniu się lodu i sprzeciwie politycznym Danii. Do dziś pojawiają się obawy dotyczące odpadów radioaktywnych, które mogły pozostać pod lodem. Odległa wyspa Wake pełni natomiast funkcję węzła komunikacyjnego na środkowym Pacyfiku. Jej położenie sprawia, że obecność wojskowa jest trudna do zauważenia z poziomu państw i społeczności znajdujących się poza samą placówką.
Polska częścią amerykańskiego systemu w Europie
Polska jest jednym z państw, w których amerykańska obecność wojskowa nabrała znaczenia po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. W 2022 r. Stany Zjednoczone wysłały do Europy dodatkowych 20 tys. żołnierzy. Łączna liczba amerykańskich żołnierzy w regionie wzrosła wówczas do ponad 100 tys. Od 2023 r. żołnierze USA stacjonują na stałe w Poznaniu. Z kolei w Redzikowie działa najnowsza amerykańska baza wojskowa w Europie. Budowa obiektu rozpoczęła się w 2016 r., a baza zaczęła funkcjonować pod koniec 2024 r. Jej wyposażenie obejmuje pociski przechwytujące oraz zaawansowany radar przeznaczony do śledzenia pocisków wystrzeliwanych przez wrogie państwa.
Koszt finansowy i środowiskowy
Według szacunków Davida Vine'a amerykańscy podatnicy przeznaczają około 80 mld dolarów rocznie na utrzymanie baz znajdujących się poza terytorium USA. To kwota większa niż budżety niemal wszystkich innych agencji rządowych. Wydatki obejmują nie tylko samą infrastrukturę, lecz także jej obsługę, zabezpieczenie oraz funkcjonowanie zaplecza dla żołnierzy i ich rodzin. W wielu miejscach baza staje się trwałym elementem lokalnego krajobrazu i gospodarki, ale jej obecność może również prowadzić do konfliktów dotyczących ziemi, bezpieczeństwa i odpowiedzialności za szkody.
Problemy nie kończą się wraz z zamknięciem placówki. Vine ocenia, że amerykańskie wojsko ma słabe osiągnięcia w usuwaniu szkód środowiskowych po bazach zagranicznych, a część odpowiedzialności spada na państwa goszczące. W Japonii działalność około 120 amerykańskich baz, z czego 70 proc. znajduje się na Okinawie, od lat wywołuje protesty związane z toksycznymi substancjami chemicznymi. Na Guam odnotowywano zanieczyszczenia gleby i wód gruntowych odpadami niebezpiecznymi oraz wyciekami paliwa. Przypadek Camp Century pokazuje dodatkowo, że pozostałości dawnej infrastruktury mogą pozostawać problemem długo po wycofaniu personelu.
Od dużych garnizonów do małych placówek
Wojna w Ukrainie pokazała, że duże i łatwe do zidentyfikowania bazy są podatne na ataki, szczególnie z użyciem dronów. Dlatego część nowszych amerykańskich placówek jest mniejsza, trudniejsza do wykrycia i często ukryta w infrastrukturze państwa gospodarza. Takie obiekty określa się jako lily pads. Zwykle stacjonuje w nich od kilkudziesięciu do kilkuset żołnierzy, a ich zaplecze ogranicza się do podstawowych pomieszczeń mieszkalnych i operacyjnych. Przykładem jest Baledogle w Somalii. Formalnie to baza somalijskiej armii, ale działa tam także obiekt określany przez amerykańskie siły zbrojne jako kooperacyjny punkt bezpieczeństwa.
Znaczenie rozproszonej sieci było widoczne także na Bliskim Wschodzie. W czerwcu 2025 r., po amerykańskich uderzeniach na Iran z użyciem bomb przeznaczonych do niszczenia umocnień, baza Al Udeid w Katarze znalazła się na liście możliwych celów irańskiego odwetu. Zdjęcia satelitarne pokazały, że samoloty stacjonujące w bazie opuściły ją kilka dni wcześniej, prawdopodobnie z obawy przed atakiem. Iran przeprowadził później odwet. Amerykańskie władze twierdziły, że wszystkie irańskie pociski zostały przechwycone, jednak analiza Associated Press wskazała na uszkodzenia kopuły, w której znajdował się zabezpieczony sprzęt łącznościowy USA.
Zwolennicy amerykańskich baz wskazują, że dla części państw pozostają one realnym zabezpieczeniem. W Korei Południowej Camp Humphreys ma między innymi odstraszać Koreę Północną. Krytycy odpowiadają, że historia zagranicznej obecności wojskowej USA obejmuje również ekspansję, przymusowe wysiedlenia i kosztowne wojny. Zdaniem Vine'a Stany Zjednoczone stoją przed wyborem między dalszym utrzymywaniem globalnej sieci baz a większym wykorzystaniem dyplomacji. Niezależnie od tego kierunku obecność amerykańskich placówek pozostaje jednym z najważniejszych elementów bezpieczeństwa, polityki zagranicznej i wydatków publicznych USA, a także istotnym czynnikiem dla państw takich jak Polska.