Komisja Europejska zaproponowała nowe rozporządzenie regulujące zamówienia publiczne w Unii Europejskiej. Celem projektu jest uproszczenie procedur, ujednolicenie rozproszonych przepisów oraz zwiększenie znaczenia jakości przy wyborze wykonawcy. Cena nie miałaby już być jedynym ani dominującym kryterium oceny ofert. Projekt obejmuje zamówienia o wartości około 600 mld euro rocznie.
Jakość ma być obowiązkowym elementem oceny
KE proponuje odejście od przyznawania kontraktów wyłącznie na podstawie ceny na rzecz modelu określanego jako najlepszy stosunek ceny do jakości. Zamawiający musieliby nadać kryteriom jakości co najmniej 30 proc. wagi podczas oceny ofert. W przypadku zamówień pracochłonnych, czyli takich, których efekt w dużej mierze zależy od jakości pracy, minimalny próg jakości ma wynosić 50 proc. Możliwe byłoby odstępstwo od tego obowiązku, ale tylko wtedy, gdy zamawiający wykaże, że zapewni jakość w inny sposób.
Więcej kryteriów i preferencje dla ofert z UE
Projekt nie zawiera zamkniętego katalogu kryteriów jakości. Wymienia natomiast przykłady, między innymi parametry techniczne, estetykę, funkcjonalność, dostępność dla osób ze szczególnymi potrzebami, aspekty klimatyczne, ekologiczne i społeczne, innowacyjność oraz bezpieczeństwo publiczne. Oceniane mogą być także kwalifikacje i doświadczenie personelu oraz czas dostawy. Zamawiający mogliby ponadto preferować oferentów z UE albo z państw trzecich, które na podstawie umów z Unią pozostają otwarte na unijnych wykonawców. W tym modelu Chiny nie są wskazane jako państwo spełniające ten warunek.
Nowe rozporządzenie ma zastąpić trzy dyrektywy, dotyczące zamówień publicznych, zamówień sektorowych oraz koncesji, a także przepisy rozproszone w około 20 unijnych aktach odnoszących się do poszczególnych branż. KE chce również utworzyć platformę łączącą krajowe serwisy z ogłoszeniami o zamówieniach ze wszystkich państw członkowskich. Wiceprzewodniczący KE Stéphane Séjourné wskazał, że zamówienia publiczne mogą stać się narzędziem wzmacniania konkurencyjności Europy, w kontekście luki inwestycyjnej wskazywanej w raporcie Mario Draghiego. Aby przepisy weszły w życie, projekt muszą zaakceptować państwa członkowskie w Radzie UE oraz Parlament Europejski.