W sobotę w ramach krajowych protestów „No Kings” miliony ludzi wyszły na ulice w rekordowej liczbie ponad 3 tys. miejscowości, obejmując demonstracje we wszystkich 50 stanach USA.
Skala i zasięg
Organizatorzy podali, że protesty odbyły się w ponad 3 tys. miejscowości; wydarzenia zaplanowano także w 15 innych krajach, m.in. w Rzymie, Paryżu, Sydney i Tokio. Liczba uczestników jest trudna do zweryfikowania; przywódcy ruchu przypomnieli, że poprzednie demonstracje w październiku miały zgromadzić około 7 mln osób.
Minneapolis — centrum sobotnich wydarzeń
Główna demonstracja odbyła się w Minneapolis, mieście powiązanym z kontrowersyjną operacją służb imigracyjnych, podczas której z rąk funkcjonariuszy zginęło dwoje demonstrantów. Na scenie przed gmachem stanowego parlamentu przemawiali m.in. gubernator Tim Walz oraz senator Bernie Sanders. Wystąpili też Bruce Springsteen i Joan Baez.
Inne miejsca i formy protestów
Tłumy protestowały także w Houston, Chicago i Nowym Jorku. W mniejszych miejscowościach, jak Woodbridge czy Alexandria pod Waszyngtonem, manifestacje miały lokalny charakter — kilkaset osób ustawionych na chodnikach zachęcało kierowców do trąbienia na znak solidarności.
- Protesty nie koncentrowały się na jednej kwestii — transparenty dotyczyły m.in. sprzeciwu wobec działań ICE, wojny z Iranem, korupcji i zbliżeń administracji do Rosji.
- Hasła obejmowały też krytykę prezydenta, np. „Powiedz nie Trumputinowi” czy „Duma z kraju, wstyd za rząd”.
- Sobotnie demonstracje to trzecia akcja pod szyldem „No Kings”, organizowana przez koalicję lewicowych grup.
Reakcje władz i organizatorów
Biały Dom zbagatelizował sobotnie demonstracje; rzeczniczka Abigail Jackson skomentowała je jako sesje terapeutyczne osób przeciwnych Trumpowi. Organizatorzy podkreślają rekordową liczbę miejsc protestów i kontynuację akcji zaplanowanych także poza USA.