Nivalis Nights nie ma być kolejną grą, która oferuje graczowi spokojną, pozbawioną konfliktów przystań. Thomas Welsh, główny scenarzysta projektu, powiedział w rozmowie z PC Gamerem, że choć produkcja nie będzie zawierała walki, śmierci gracza ani pojedynków z bossami, nie oznacza to automatycznie przytulnego doświadczenia. Według niego życie w cyberpunkowym mieście powinno początkowo wiązać się ze stresem i poczuciem przeciążenia.
Bez walki, ale nie bez napięcia
Początek gry ma być celowo przytłaczający. Twórcy wyobrażali sobie Nivalis jako miejsce, w którym każda aplikacja w telefonie wysyła pilne powiadomienie, a codzienne funkcjonowanie wymaga ciągłego reagowania na kolejne problemy. Brak tradycyjnej walki nie oznacza więc braku przeszkód. Napięcie ma wynikać z presji, decyzji i konieczności odnalezienia własnego sposobu na życie w mieście.
Spokojne życie trzeba sobie wypracować
Jednym z założeń projektu jest to, że spokojna egzystencja w Nivalis nie zostanie wręczona graczowi na początku. Trzeba będzie na nią zapracować, a droga do sukcesu może wyglądać różnie. Gracz może próbować działać pod prąd, wzbogacić się i zamieszkać na farmie, ale równie ważne ma być odkrycie, że sukces nie musi oznaczać tego samego dla każdej osoby. Twórcy zakładają nawet możliwość ukończenia historii przy bardzo słabym prowadzeniu biznesu, co sugeruje, że gra nie będzie wymagała perfekcyjnego zarządzania, by doprowadzić opowieść do końca.
Relacje mają być celowo nieprzewidywalne
Welsh opowiedział także o mechanikach randkowych. Zespół chciał, aby relacje były bardziej chaotyczne i przypominały prawdziwe kontakty między ludźmi. Gracz może nie wiedzieć, dlaczego rozmowa potoczyła się źle albo czemu nie doszło do romansu. Twórcy zamierzają unikać prostego schematu, w którym kilka miłych gestów automatycznie odblokowuje nagrodę. Nivalis Nights ma w ten sposób łączyć elementy symulatora życia z historią o presji, wyborach i trudnym budowaniu własnego miejsca w mieście.