Jon Bernthal i Tom Holland spotykają się w dwóch filmach realizowanych w krótkim odstępie czasu. W „Spider-Man: Brand New Day”, który według materiału źródłowego jest już grany w kinach, Bernthal ponownie występuje jako Frank „Punisher” Castle, natomiast Holland wraca do roli Petera Parkera. Ich drugim wspólnym projektem jest „The Odyssey” Christophera Nolana. Dla Bernthala oba spotkania mają także osobisty wymiar, ponieważ aktorzy znają się od czasu pracy nad dramatem historycznym „Pilgrimage” z 2015 roku.
Od nagrywania prób do wspólnych filmów
Bernthal wspomina, że na planie „Pilgrimage” on i Holland nagrywali sobie nawzajem taśmy castingowe do ról Marvela. Holland przygotowywał się wtedy do przesłuchania jako Spider-Man, a Bernthal do roli Punishera. Po niemal dekadzie grania tych postaci po raz pierwszy spotkali się w filmie jako Spider-Man i Frank Castle. Aktor określa tę sytuację jako powrót do punktu wyjścia i mówi, że możliwość zrealizowania dwóch projektów z przyjacielem jeden po drugim była dla niego szczególnie ważna.
Rozmowa z Variety odbyła się, gdy Bernthal jechał na lotnisko i kończył dłuższy pobyt w Nowym Jorku. Wcześniej występował na Broadwayu w „Dog Day Afternoon”, a następnie uczestniczył w trasach promocyjnych obu filmów. W materiałach dotyczących „The Odyssey” opowiadał o Menelaosie, swojej postaci, i o radach, których bohater udziela Telemachowi granemu przez Hollanda. W przypadku „Spider-Man: Brand New Day” głównym tematem stała się relacja Punishera z Peterem Parkerem.
Ostatnie miesiące przyniosły Bernthalowi także inne zawodowe wyzwania. Aktor wystąpił u boku Tessy Thompson w limitowanym serialu Netfliksa „His and Hers”, zagrał w specjalnym odcinku Disney+ „The Punisher: One Last Kill”, który współtworzył z reżyserem Reinaldem Marcusem Greenem, oraz domknął swój udział w nagradzanej roli w serialu FX „The Bear”. Wraz z Ebonem Mossem-Bachrachem napisał specjalny odcinek tej produkcji zatytułowany „Gary”. Bernthal mówi, że był to dla niego niezwykle intensywny, ale także bardzo ważny okres.
- „Pilgrimage” z 2015 roku był momentem, w którym Bernthal i Holland pomagali sobie przy nagrywaniu prób do ról Marvela.
- „Spider-Man: Brand New Day” jest ich pierwszym wspólnym filmem związanym z tymi superbohaterskimi postaciami.
- W „The Odyssey” Bernthal gra Menelaosa, a Holland wciela się w Telemacha.
- W „Brand New Day” Frank Castle pełni wobec Petera Parkera funkcję nietypowego powiernika.
Punisher jako powiernik Spider-Mana
Jeszcze przed premierą „Spider-Man: Brand New Day” doniesienia o obsadzie sugerowały, że najważniejszą rolę mentora Petera Parkera może odegrać Bruce Banner, grany przez Marka Ruffalo. W poprzednich filmach o Spider-Manie podobną funkcję pełnili między innymi Tony Stark, w którego wcielał się Robert Downey Jr., oraz poprzedni odtwórcy roli Petera Parkera, Tobey Maguire i Andrew Garfield. Frank Castle wydawał się mniej oczywistym kandydatem, ponieważ przez długi czas funkcjonował przede wszystkim w serialowej części uniwersum Marvela.
Punisher był wcześniej kojarzony z produkcjami telewizyjnymi Marvela, najpierw z serialami Netfliksa, a później z „Daredevil: Born Again” i własnym specjalem na Disney+. W nowym filmie spotyka się jednak z bohaterem o zupełnie innym doświadczeniu i innym sposobie działania. W obsadzie pojawiają się także inne postacie związane ze światem Spider-Mana, między innymi Scorpion, grany przez Michaela Mando, oraz Tombstone, w którego wciela się Marvin Jones III. To właśnie relacja Bernthala z Hollandem miała przesądzić o tym, że Frank Castle został obsadzony w roli powiernika Petera.
Reżyser „Brand New Day”, Destin Daniel Cretton, mówi, że aktorów łączy naturalna relacja, której nie dałoby się łatwo odtworzyć w innym zestawieniu. Według niego Bernthal i Holland potrafili przez długi czas prowadzić swobodną rozmowę między postaciami, dlatego reżyser pozwalał im odchodzić od scenariusza. Część takich momentów trafiła później do filmu. W praktyce oznaczało to, że więź między aktorami stała się jednym z narzędzi budowania spotkania dwóch bardzo różnych bohaterów.
Jak zachować mrok Franka Castle
Największym wyzwaniem było dopasowanie Punishera do tonu filmu o Spider-Manie. Frank Castle pozostaje w tej historii śmiertelnie niebezpiecznym mścicielem, którego przeszłość naznaczyła tragedia. Jego żona i dzieci zostali zamordowani przez mafię, a były żołnierz piechoty morskiej zaczął wymierzać brutalną zemstę. Ta historia i sposób działania postaci są znacznie ciemniejsze niż świat, z którym najczęściej kojarzony jest Peter Parker. Bernthal podkreśla, że od początku chciał zachować to napięcie, zamiast łagodzić Franka tylko po to, by łatwiej wpasować go w nową produkcję.
Aktor mówił reżyserowi, że widz powinien uwierzyć, iż Frank, który schodzi z planu „The Punisher: One Last Kill”, mógłby wejść na plan „Spider-Man: Brand New Day” jako ta sama osoba. Jednocześnie film wymagał innego rytmu i odmiennej tonacji. Bernthal zaznacza, że producentka Amy Pascal, Cretton i Tom Rothman mieli podobne podejście. Chcieli zachować wersję Franka, którą aktor tworzył w poprzednich projektach, a zarazem znaleźć dla niej miejsce w bardziej rozbudowanym świecie Spider-Mana.
W pracy nad postacią pomagał Bernthalowi jego przyjaciel Colton Hill, żołnierz piechoty morskiej i Green Beret, z którym aktor przez lata trenował. Hill był obecny za kamerą podczas scen z Punisherem i wspierał Bernthala w zachowaniu wiarygodności bohatera. Według aktora Cretton nie tylko zaakceptował jego udział, ale także chciał korzystać z jego doświadczenia. Reżyser i Hill nawiązali współpracę, która pomogła połączyć dbałość o szczegóły postaci z wymaganiami wysokobudżetowej produkcji.
Bernthal podkreśla, że na planie często korzystano z improwizacji i poszukiwania rozwiązań już podczas zdjęć. Mimo rozmachu produkcji, licznych elementów technicznych oraz skali franczyzy twórcy mieli zatrzymywać pracę, by wspólnie z aktorami przeglądać sceny, przepisywać ich fragmenty i szukać sedna poszczególnych momentów. Dla aktora było to pozytywne zaskoczenie. Jego zdaniem zachowanie tożsamości Franka i włączenie go w ton filmu nie wymagały omijania problemu, lecz bezpośredniego zmierzenia się z nim.
Starszy brat, młodszy brat i przestroga
Bernthal opisuje swoją relację z Hollandem jako naturalną dynamikę starszego i młodszego brata. Ta więź ma znaczenie także dla ich ekranowych postaci. Frank nie jest człowiekiem, który szuka wyjścia z mroku. Przeciwnie, świadomie w niego wchodzi i wie, że taki sposób życia nie może być uznany za zdrowy ani godny naśladowania. Jego kontakt z Peterem nie polega więc na przekazywaniu klasycznych rad doświadczonego bohatera, lecz na pokazaniu konsekwencji obranej drogi.
Aktor interesuje się postaciami, które odgradzają się od świata, odrzucają przyjaźń, miłość i bliskość, a wokół własnego serca budują ochronne mury. W przypadku Franka taki mur jest szczególnie trwały, ale nie oznacza całkowitego odcięcia. Bernthal zauważa, że w każdej takiej konstrukcji muszą pozostać szczeliny, przez które może dostać się światło. W „Brand New Day” tym światłem jest dla Franka Spider-Man grany przez Hollanda.
Frank dostrzega, że Peter zaczyna zbliżać się do samotnej, mrocznej postawy i próbuje naśladować sposób działania kojarzony z Punisherem. Castle rozpoznaje w tym własną historię. Wie, dokąd prowadzi odrzucenie innych i przyjęcie przekonania, że jedynym rozwiązaniem jest działanie w pojedynkę. Dlatego widzi w sobie przestrogę dla Petera Parkera. Nie chce, by młodszy bohater przeżywał te same emocje i ponosił te same koszty. W tym sensie Punisher staje się dla Spider-Mana nie wzorem, lecz ostrzeżeniem.
Bernthal mówi o Hollandzie z dużą czułością i podkreśla, że poznał go jako siedemnastolatka, który z ogromną determinacją walczył o rolę Spider-Mana. Przez kolejne lata obserwował jego rozwój jako aktora, gwiazdy filmowej i międzynarodowej celebryty. Jednocześnie zwraca uwagę, że Holland zachował cechy, które dostrzegł w nim na początku. Opisuje go jako osobę stawiającą rodzinę na pierwszym miejscu, życzliwą, cierpliwą, uprzejmą i bardzo pracowitą. Możliwość obserwowania jego drogi, a potem wspólnej pracy przy dużej franczyzie, Bernthal uznaje za jedno z ważnych doświadczeń ostatniego okresu.
„The Bear”, Broadway i kolejne historie
W rozmowie Bernthal odnosi się także do pracy nad „The Bear”. Mówi o dużym zaufaniu do twórcy serialu, Christophera Storera, i o znaczeniu odcinka „Gary”, który napisał wspólnie z Ebonem Mossem-Bachrachem. Aktor podkreśla, że Storer traktuje współpracowników jak pełnoprawnych twórców i pozwala im wnosić do projektu własne pomysły. Według Bernthala taki sposób pracy wymaga od autora i showrunnera rezygnacji z ego na rzecz najlepszego rozwiązania dla historii. Za szczególnie cenne uważa to, że dostał z Mossem-Bachrachem możliwość głębszego zbadania swoich postaci.
Bernthal mówi również, że aktorstwo i życie artystyczne pomogły mu rozwijać się nie tylko zawodowo. Określa je jako jedną z najważniejszych rzeczy w swoim życiu, obok rodziny, i twierdzi, że dzięki pracy nad rolami stał się lepszym ojcem, mężem, przyjacielem i człowiekiem. W przypadku „The Bear” przyjął także nietypową pozycję widza. Jego postać jest przede wszystkim omawiana przez innych bohaterów, a on sam pojawia się w serialu w ograniczonym zakresie. Dzięki temu mógł oglądać kolejne odcinki przede wszystkim jako fan, bez znajomości dalszego przebiegu fabuły.
Jeśli chodzi o przyszłość Punishera, Bernthal nie przedstawia konkretnego planu. Mówi, że nie wie jeszcze, jaka będzie następna historia Franka Castle, ale uważa, że taka historia istnieje. Podkreśla, że rola była dla niego możliwością wieloletniego badania mroku, życia i misji bohatera. Deklaruje też zainteresowanie dalszą pracą nad Frankiem. Jednocześnie jego wypowiedź nie zawiera informacji o konkretnym kolejnym filmie, serialu ani terminie powrotu postaci.