Martha’s Vineyard mierzy się z problemem, który brzmi jak scenariusz letniego thrillera, ale ma rozmiar zaledwie ziarenka maku. Kleszcz lone star, rozpoznawalny po białej kropce na grzbiecie, rozprzestrzenił się na wyspie u wybrzeży Massachusetts. Jego ukąszenie najczęściej nie zagraża bezpośrednio życiu, może jednak wywołać zespół alfa-gal, czyli reakcję alergiczną na czerwone mięso, a u części osób również na nabiał. Objawy bywają łagodne, ale w najcięższych przypadkach mogą prowadzić do wstrząsu anafilaktycznego.
Kleszcz, który zmienił letni rytm wyspy
Martha’s Vineyard jest znana jako popularny nadmorski kurort i miejsce wypoczynku osób ze świata filmu, telewizji oraz polityki. Domy posiadali tam między innymi Spike Lee, Larry David, Meg Ryan, Ted Danson i Mary Steenburgen, a także Barack i Michelle Obama. Na wyspie Steven Spielberg kręcił film „Szczęki”, historię o rekinie zagrażającym sezonowi turystycznemu. Tym razem problem wygląda zupełnie inaczej. Nie chodzi o wielkiego drapieżnika z oceanu, lecz o niewielkiego pajęczaka, który zmusza mieszkańców do zmiany codziennych przyzwyczajeń.
Kleszcz lone star był wcześniej kojarzony przede wszystkim z południowo-wschodnimi regionami Stanów Zjednoczonych. Od lat 80. zaczął jednak przesuwać się na północ i zachód, a około 2011 roku jego populacja zaczęła gwałtownie rosnąć. W podobnym okresie naukowcy opisali zespół alfa-gal jako odrębne schorzenie. Martha’s Vineyard okazała się dla kleszczy szczególnie sprzyjającym środowiskiem. Mimo wizerunku zatłoczonego kurortu znaczna część wyspy składa się z lasów, dzikich pól i zarośli. Żyje tam również duża populacja jeleni, które są jednym z ulubionych żywicieli tych pajęczaków.
- Kleszcz lone star ma charakterystyczną białą kropkę na grzbiecie i może mieć wielkość ziarenka maku.
- Zespół alfa-gal może powodować reakcję na czerwone mięso, a u części osób także na produkty mleczne.
- Objawy mogą pojawić się dopiero kilka godzin, dni lub tygodni po ukąszeniu.
- Reakcje są różne, od dolegliwości żołądkowych po wstrząs anafilaktyczny.
- Nie u każdej osoby ukąszenie prowadzi do rozwoju alergii.
Więcej testów i trudniejsze rozpoznanie
Skala problemu jest widoczna w danych Martha’s Vineyard Hospital. W 2020 roku placówka wykonała zaledwie dziewięć testów na zespół alfa-gal. W ostatnim roku przywołanym w materiale przeprowadzono ich ponad 1600, a 44 procent dało wynik pozytywny. Ta liczba nie obejmuje wszystkich mieszkańców i gości wyspy. Osoby przebywające na niej sezonowo mogą wykonywać badania w miejscach swojego stałego zamieszkania, dlatego specjaliści uważają, że rzeczywista liczba przypadków jest wyższa.
Rozpoznanie nie jest proste, ponieważ reakcje na zespół alfa-gal różnią się między pacjentami. Wspólnym elementem pozostaje alergia na czerwone mięso, ale niektórzy reagują także na nabiał. Część osób po ukąszeniu nie rozwija żadnych objawów. U innych wrażliwość jest tak duża, że reakcję może wywołać nawet zapach dymu z grillowanego hamburgera. Objawy nie muszą wystąpić bezpośrednio po posiłku. Czasem pojawiają się dopiero po kilku godzinach, przez co zespół bywa mylony z zatruciem pokarmowym. Alergia może z czasem osłabnąć i ustąpić, ale w innych przypadkach utrzymuje się przez lata.
Wzrost liczby przypadków wpłynął na lokale gastronomiczne. Restauracje wprowadzają dania określane jako bezpieczne dla osób z zespołem alfa-gal i modyfikują wcześniejsze receptury. Red Cat Kitchen w Oak Bluffs zastąpiła maślankową marynatę popularnego smażonego kurczaka musztardą. Pawnee House oznacza symbolem „AG” zestaw potraw przygotowanych z myślą o osobach z alergią, w tym salmon Wellington oraz burgery z falafela. Chilmark General Store, miejsce znane również z publicznej sprzeczki Larry’ego Davida z Alanem Dershowitzem w 2021 roku, oferuje bezserową wersję swojej popularnej pizzy.
Zmiany dotyczą także kawiarni i sklepów z wypiekami. Lokale przygotowują bezmleczne wersje ciastek oraz innych słodkich produktów. Dla wyspy, na której liczba kawiarni jest porównywana w materiale do liczby jeleni, oznacza to konieczność uwzględnienia nowego rodzaju potrzeb klientów. Nie chodzi wyłącznie o stworzenie kilku dodatkowych dań. Restauratorzy muszą również jasno komunikować skład potraw, ponieważ reakcja może nastąpić po kontakcie z produktami zawierającymi składniki pochodzenia ssaczego.
Rynek nieruchomości nie odwrócił się od wyspy
Obawy związane z kleszczami nie doprowadziły dotąd do wyraźnego spadku zainteresowania zakupem lub wynajmem domów na Martha’s Vineyard. Abby Rabinovitz, główna brokerka w Tea Lane Associates, twierdzi, że klienci nadal kupują nieruchomości także w silnie zalesionych, a więc bardziej narażonych na obecność kleszczy częściach wyspy. Jej zdaniem decyzje dotyczące lokalizacji wynikają z wielu czynników, między innymi z wieloletniej więzi z wyspą, bliskości przyjaciół oraz dostępu do plaż.
Rabinovitz, która mieszka na Martha’s Vineyard od 25 lat, przyznaje, że temat zespołu alfa-gal regularnie pojawia się w rozmowach mieszkańców całorocznych. Opisuje je jednak przede wszystkim jako praktyczną wymianę informacji o zagrożeniu i sposobach ochrony. Porównuje te działania do przygotowań przed trzęsieniami ziemi podejmowanych przez mieszkańców Los Angeles. W obu przypadkach podstawą mają być wiedza, codzienna ostrożność i przygotowanie, a nie rezygnacja z życia w danym miejscu.
Eksperci stawiają na ochronę i kontrolę populacji jeleni
Za działania edukacyjne i badania dotyczące kleszczy odpowiada na wyspie biolog Patrick Roden-Reynolds, od 2022 roku dyrektor Martha’s Vineyard Tick Program. Podczas spotkań informacyjnych przemierza wyspę, zbiera kleszcze do analizy i odpowiada na pytania mieszkańców oraz turystów. Słyszał zarówno o osobach rozważających zmianę planów wakacyjnych, jak i o nietypowych pomysłach na rozwiązanie problemu, w tym o wykorzystaniu zewnętrznych robotów przypominających automatyczne odkurzacze.
Roden-Reynolds podkreśla, że nie ma prostego sposobu na szybkie usunięcie kleszczy. Jego podstawowe zalecenia dotyczą ograniczania ryzyka ukąszenia. Chodzi przede wszystkim o noszenie długich spodni i koszul z długimi rękawami, a także stosowanie odzieży zabezpieczonej permetryną. Biolog, który od lat pracuje w miejscach pełnych kleszczy, twierdzi, że mimo takiej ekspozycji nie rozwinął zespołu alfa-gal. Ostrzega jednocześnie przed traktowaniem intensywnego opryskiwania jako prostego rozwiązania, ponieważ może ono powodować skutki uboczne.
Jako możliwy element długofalowej strategii ekspert wskazuje ograniczenie populacji jeleni, które są ważnymi żywicielami kleszczy. Jego zdaniem zmniejszenie liczby tych zwierząt mogłoby pozbawić pajęczaki jednego z głównych źródeł pożywienia. Na Martha’s Vineyard nie powstała więc jedna spektakularna metoda walki z zagrożeniem. Problem wymaga połączenia edukacji, ochrony osobistej, zmian w gastronomii oraz dyskusji o środowisku, w którym kleszcze i jelenie funkcjonują obok mieszkańców oraz sezonowych gości.