Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszego serwisu oraz do celów analitycznych. Klikając "Akceptuję", wyrażasz zgodę na używanie wszystkich plików cookies. Możesz również odrzucić zgodę, co spowoduje zablokowanie plików cookies analitycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
W 1860 roku do Key West trafiło 1432 Afrykanów uwolnionych z przechwyconych statków niewolniczych.
Na plaży Higgs Beach pochowano 295 osób, które zmarły w ciągu 85 dni.
Badania georadarowe z 2002 i 2010 roku ujawniły co najmniej 115 grobów oraz jamę z kośćmi.
Przyszłość nieoznakowanego cmentarza pozostaje niepewna mimo działań upamiętniających.
Sponsorowane
Odkryj rewolucyjną metodę nauki języków
Sprawdź jak w 30 dni opanować podstawy dowolnego języka obcego bez wychodzenia z domu.
Key West jest zwykle przedstawiane jako miejsce słońca, plaż i niespiesznego życia. Pod powierzchnią jednego z najbardziej rozpoznawalnych fragmentów wyspy znajduje się jednak historia związana z niewolnictwem, chorobą, śmiercią i wieloletnim sporem o pamięć. W 2002 roku historyk Corey Malcom oraz niewielki zespół badaczy rozpoczęli poszukiwania nieoznakowanych grobów na terenie Higgs Beach, ponad 16 akrowego obszaru przy południowym wybrzeżu Key West. Z zachowanych dokumentów wynikało, że w 1860 roku pochowano tam 295 Afrykanów, którzy trafili na wyspę po przechwyceniu statków płynących z nielegalnym transportem ludzi do niewoli.
Odkrycie grobów zapisanych na dawnej mapie
Malcom, historyk i dyrektor archeologii w Mel Fisher Maritime Museum, korzystał z dokumentów sporządzonych przez amerykańskiego marszałka Fernando J. Moreno. Wśród nich znajdowały się informacje o osobach przywiezionych na statkach Wildfire, William i Bogota, a także o kolejnych pochówkach na plaży. 14 czerwca 2002 roku badacze przeszli po Higgs Beach z urządzeniem typu ground penetrating radar, czyli georadarem. Aparatura wysyłała fale radiowe w głąb ziemi i rejestrowała odbicia od obiektów znajdujących się pod powierzchnią.
Na ekranie urządzenia pojawiały się powtarzające się parabole, czyli charakterystyczne odbicia wskazujące na anomalie w gruncie. Po opracowaniu danych zespół wyznaczył strefę z 15 grobami ułożonymi mniej więcej w trzech rzędach. Ich położenie odpowiadało mapie z 1861 roku. Odkrycie potwierdziło istnienie części cmentarza, ale jednocześnie pokazało skalę nierozwiązanego problemu. W dokumentach wymieniono 295 zmarłych, natomiast pierwsze badanie wskazało tylko 15 miejsc pochówku. Pozostawało pytanie, gdzie znajdują się pozostałe groby i czy wszystkie szczątki nadal leżą w pobliżu.
Stany Zjednoczone zakazały transatlantyckiego handlu niewolnikami w 1808 roku, ale część amerykańskich handlarzy nadal prowadziła go nielegalnie. Porywani Afrykanie byli przewożeni między innymi na Kubę oraz do innych miejsc poza terytorium Stanów Zjednoczonych. Statki często ukrywały swoją działalność pod hiszpańską banderą. Amerykańska marynarka od lat próbowała zatrzymywać takie jednostki, jednak skuteczność patroli była niewielka. Sytuacja zmieniła się po wprowadzeniu do floty trzech parowców, które mogły utrzymywać prędkość 10,5 węzła, czyli około 12 mil na godzinę. W samym 1860 roku przechwycono sześć statków niewolniczych.
Słownik artykułu
Pojęcia, które warto znać
Krótkie objaśnienia terminów występujących w tekście. Każde hasło prowadzi do szerszej definicji i przykładów użycia.
Trzy z nich, Wildfire, William i Bogota, odholowano do najbliższego amerykańskiego lądu, czyli Key West. Na pokładach znajdowało się łącznie 1432 Afrykanów. Wielu z nich było chorych po podróży. Plan zakładał tymczasowe umieszczenie ich na wyspie, a następnie odesłanie do Afryki Zachodniej. Key West liczyło wówczas około 3000 mieszkańców i nie dysponowało odpowiednią przestrzenią ani zasobami, by przyjąć tak dużą grupę w tak krótkim czasie.
Wildfire został zatrzymany przez USS Mohawk 26 kwietnia 1860 roku u wybrzeży Kuby. Kapitan jednostki, 47 letni porucznik Tunis Craven, opisywał później, że 510 Afrykanów stłoczono pod pokładem w warunkach, które nie pozwalały na swobodne poruszanie się. W drodze na ląd około 450 mężczyzn i chłopców wyprowadzono na pokład, gdzie siedzieli skupieni, z głowami opartymi na zgiętych kolanach. Kobiety i dziewczęta pozostały w ładowni aż do przybycia statku do Key West.
Najciężej chorych, około 40 osób, zabrano na ląd już w dniu przybycia Wildfire i przekazano pod opiekę lekarzy. Moreno zapewnił każdej osobie ubranie. Pozostali Afrykanie spędzili na statku jeszcze dwa dni, ponieważ władze musiały przygotować dla nich tymczasowe zakwaterowanie. Ostatecznie przeniesiono ich do dziewięciopokojowego barracoonu w Whitehead’s Point. Budynek miał około 225 stóp długości i 25 stóp szerokości. Dziś ten obszar nosi nazwę Whitehead Spit i znajduje się niedaleko miejsca, które turyści odwiedzają jako najbardziej na południe wysunięty punkt kontynentalnych Stanów Zjednoczonych.
Wildfire przybył do Key West z 510 Afrykanami przejętymi u wybrzeży Kuby.
William dotarł 11 maja 1860 roku, przywożąc kolejnych 550 Afrykanów.
Bogota pojawiła się dwa tygodnie później.
W ciągu niespełna miesiąca liczba mieszkańców Key West wzrosła o połowę.
Władze obawiały się niedoboru wody i żywności oraz zagrożenia żółtą febrą.
85 dni śmierci i pochówki na plaży
Warunki na wyspie szybko doprowadziły do kolejnych zgonów. Pierwszą odnotowaną ofiarą była sześciotygodniowa dziewczynka lub sześciotygodniowy chłopiec, którego płci nie ustalono. Dziecko zmarło 1 maja 1860 roku. Według relacji prasowej matka miała niewiele ponad 13 lat i prawdopodobnie urodziła podczas podróży na Wildfire. Lokalni mieszkańcy zapewnili trumnę, a płytki grób wykopano na Higgs Beach, niedaleko miejsca, w którym dziś znajduje się jeden z parków dla psów.
Opis tego pogrzebu należy do nielicznych zachowanych relacji dotyczących ceremonii. W uroczystości uczestniczyło około 100 Afrykanów, w tym matka dziecka. Zebrani śpiewali i wykonywali rodzime obrzędy, a żałobne zawodzenie przeplatało się z intonowanymi pieśniami. Po złożeniu małej trumny w grobie uczestnicy wrócili w ciszy do miejsca zakwaterowania. Relacja ta pokazuje, że nawet w warunkach przymusowego pobytu, choroby i dezorientacji społeczność próbowała zachować własne praktyki pożegnania zmarłych.
Przez następne 85 dni niemal każdego dnia odnotowywano co najmniej jeden zgon. Tylko przez cztery dni nie zapisano śmierci żadnej osoby. Z grupy przywiezionej na William zmarło 171 osób, z Wildfire 96, a z Bogota 28. Każdy pochówek wykonywał miejscowy cieśla Daniel Davis. Zmarłych składano w płytkich grobach na Higgs Beach, a Moreno prowadził szczegółowe zestawienia, zapisując, z którego statku przybyła każda osoba. To właśnie te dokumenty stały się dla Malcoma punktem wyjścia do poszukiwań.
Fort wzniesiony nad miejscem pochówku
Historia grobów nie zakończyła się wraz z pochówkami. W 1861 roku, gdy Key West pozostawało jednym z nielicznych miejsc na Florydzie kontrolowanych przez Unię, na wyspie planowano budowę umocnień. Jeden z fortów miał stanąć dokładnie w miejscu, gdzie pochowano Afrykanów. Kapitan amerykańskiej armii E. B. Hunt ostrzegł przełożonych, że wybrany teren jest cmentarzem, na którym rok wcześniej złożono około 300 osób. Mimo tego zastrzeżenia w 1862 roku rozpoczęto prace fundamentowe.
Podczas wykopów znaleziono kości i rozkładające się ciała. Źródło opisuje również bardzo silny zapach oraz rozprzestrzenianie się żółtej febry na wyspie. Budowę przerwano, najpierw w związku z warunkami na miejscu, a później wraz z końcem wojny secesyjnej. Pozostałością planowanej konstrukcji jest dziś czerwonoceglany West Martello Tower, którego część należy do Key West Garden Club. Nie ma pewności, co stało się ze wszystkimi szczątkami wydobytymi podczas budowy. Późniejsze badania sugerują, że przynajmniej część z nich przeniesiono w pobliże pierwotnego cmentarza.
Kolejne groby i problem psiego parku
W 2007 roku teren rozpoznany przez zespół Malcoma otrzymał cementową podstawę, którą później pokryto muralem przedstawiającym podróż Afrykanów przez Atlantyk, od Konga do Key West. Miejsce otoczono rzeźbami wykorzystującymi symbole afrykańskie. Na kolumnach umieszczono znaki związane z zachodnioafrykańskimi filozofiami i sposobami rozumienia życia. Była to próba nadania cmentarzowi widocznej formy i stworzenia punktu pamięci w przestrzeni, która przez lata nie informowała przechodniów o swoim znaczeniu.
W 2010 roku, na zlecenie hrabstwa Monroe, zespół przeprowadził kolejne badania. Wykryto około 100 następnych grobów. Część znajdowała się na plaży na zachód od fortu, a kilka zaledwie około 10 stóp na północ od niego. Te miejsca prawdopodobnie nie zostały naruszone podczas budowy. Pozostałe odkryto po drugiej stronie drogi, pod trawiastym obszarem o wymiarach 120 na 60 stóp. Część tego terenu służyła jako wybieg dla psów.
Malcom uważa, że szczątki znalezione pod trawnikiem niemal na pewno są związane z ciałami odsłoniętymi podczas prac przy forcie w 1862 roku. Wszystko wskazuje na to, że nie zadbano wtedy o ponowne pochówki w całości. Pod tym samym obszarem zidentyfikowano jamę ossuarium, czyli skupisko kości o nieustalonej liczbie. Nadal nie wiadomo, czy odnaleziono wszystkie 295 osób. Część szczątków może znajdować się pod drogą łączącą plażę z terenem dawnego psiego parku, a część mogła zostać utracona wskutek upływu czasu i działania warunków naturalnych.
Po badaniach przeprowadzonych w 2010 roku ogrodzenie psiego parku przesunięto, pozostawiając badany fragment jako jedną z niewielu zielonych przestrzeni w tej części Key West. W 2011 roku hrabstwo Monroe przedstawiło plan przesunięcia drogi na północ, co znacznie zmieniłoby granice cmentarza, ale planu nie zrealizowano. Nieoznakowany teren pozostaje więc miejscem, którego status i przyszłość nie są w pełni rozstrzygnięte.
Niepewność wzrosła wraz ze zmianą zarządzania terenem. 1 maja sfinalizowano przekazanie Clarence S. Higgs Memorial Beach Park z hrabstwa Monroe miastu Key West. Umowa przewidywała przekazanie miastu ponad 3 milionów dolarów na długoterminowe sprzątanie i utrzymanie plaży, naprawę morskiego muru oraz modernizację West Martello Tower. Źródło nie wskazuje, jak te działania wpłyną na obszar pochówków. Sama zmiana własności przypomina jednak, że ochrona miejsca pamięci zależy nie tylko od odkryć archeologicznych, lecz także od decyzji dotyczących codziennego użytkowania terenu.
Dla badaczy i osób zajmujących się pamięcią o handlu niewolnikami najważniejsze pozostaje udokumentowanie tej historii mimo traumy i wstydu, jakie może wywoływać. Kamau Sadiki, emerytowany inżynier budownictwa i instruktor nurkowania badający wraki statków niewolniczych, podkreśla, że pamięć jest warunkiem rozumienia współczesnych konsekwencji niewolnictwa. W jego ujęciu doświadczenie milionów ludzi pozostawiło głęboką traumę, która może być widoczna także w społecznościach ich potomków. Cmentarz w Key West nie jest więc wyłącznie lokalnym stanowiskiem archeologicznym. Jest materialnym śladem systemu, którego skutki przekraczają granice państw, a także przypomnieniem, że bez pamięci trudno budować przyszłość.