Mija 30 lat od premiery „Romeo + Juliet” Bazza Luhrmanna. Reżyser przeniósł dramat Williama Szekspira do współczesnego Verona Beach, zamieniając zwaśnione rody Montecchich i Capuletów w uzbrojone, rywalizujące dynastie. W rolach kochanków wystąpili Leonardo DiCaprio i Claire Danes.
Szekspir w hawajskiej koszuli
Luhrmann, który wcześniej nakręcił debiutancki „Strictly Ballroom”, chciał stworzyć współczesną wersję klasycznej historii, zachowując oryginalny język Szekspira. W jego wizji bohaterowie posługują się bronią, noszą nowoczesne stroje, a wydarzenia rozgrywają się w świecie stylizowanym na kolorowe, pełne energii miasto. Charakterystycznym elementem filmu stała się także ścieżka dźwiękowa, która pomogła nadać adaptacji własny rytm i tożsamość.
Reżyser dostrzegł DiCaprio na zdjęciu w magazynie. Aktor miał wówczas 19 lat i był już nominowany do Oscara za rolę w filmie „Co gryzie Gilberta Grape’a”. DiCaprio wraz z ojcem opłacił podróż do Australii, gdzie przez dwa tygodnie pracował z Luhrmannem nad rolą Romea. Wybór aktorki do roli Julii był trudniejszy. Początkowo obsadzono Natalie Portman, jednak wytwórnia uznała, że jej wiek, 13 lat, tworzy zbyt duży kontrast z DiCaprio. Ostatecznie Julię zagrała 17-letnia Claire Danes, znana z serialu „My So-Called Life”.
Trudna produkcja i sukces filmu
W obsadzie znaleźli się także Brian Dennehy i Paul Sorvino jako ojcowie skłóconych rodzin oraz John Leguizamo w roli Tybalta. Do tej postaci przesłuchiwany był również Christian Bale. Zdjęcia realizowano w Meksyku i towarzyszyły im poważne problemy organizacyjne. Huragany niszczyły scenografię, choroba zatrzymała produkcję na tydzień, a fryzjer Aldo Signoretti został porwany i zwolniony po zapłaceniu 300 dolarów okupu.
„William Shakespeare’s Romeo + Juliet” trafił do kin 1 listopada 1996 roku. Film, którego budżet wynosił 15 mln dolarów, zarobił na świecie 147 mln dolarów i otrzymał nominację do Oscara za scenografię. Produkcja pomogła umocnić pozycję DiCaprio przed jego występem w „Titanicu”, a Danes po premierze otrzymała kolejne role filmowe. Po latach sam Luhrmann przyznawał, że fakt, iż film w ogóle powstał, wydawał mu się zaskakujący.