Dlaczego w świecie sztuki tak często pojawiają się osoby toksyczne i jak chronić się przed nimi zawodowo oraz emocjonalnie? Na to pytanie odpowiada Paddy Johnson, analizując sytuacje, w których ambicja, niedobór pieniędzy i zależność od relacji prowadzą do zachowań naruszających zaufanie. Jej tekst ma formę poradnika, ale opiera się na konkretnych przykładach z pracy artystów, galerzystów i osób zarządzających instytucjami.
Niedobór zasobów wzmacnia konflikty
Johnson zauważa, że toksyczne osoby można znaleźć w każdej branży, jednak świat sztuki ma własne warunki, które sprzyjają napięciom. Pieniądze pochodzące od kolekcjonerów, z grantów i filantropii nie wystarczają, by utrzymać większość osób działających w tym obszarze. W rezultacie artyści, galerie, krytycy i pracownicy organizacji konkurują o ograniczone możliwości. Nie każdy reaguje na taką presję w ten sam sposób, ale niedobór może sprawić, że interes zawodowy zaczyna dominować nad lojalnością, dobrymi obyczajami i wzajemnym szacunkiem.
Jednym z przykładów jest historia artystki, która po produktywnej rozmowie z galerzystą o możliwej wystawie opowiedziała o niej innej osobie. Ta skontaktowała się z galerzystą i ostatecznie zdobyła wystawę dla siebie. Formalnie nikt nie obiecał pierwszej artystce prezentacji, dlatego można uznać, że nie doszło do złamania ustaleń. Z perspektywy relacji sytuacja wygląda jednak jak zdrada. W świecie sztuki, gdzie kontakty często decydują o dostępie do wystaw, sprzedaży i dalszej pracy, granica między skutecznym wykorzystywaniem okazji a nielojalnością nie zawsze jest jasno określona.
Kontekst zmienia ocenę zachowania
Autorka podkreśla, że ocena podobnych działań zależy od okoliczności. Przywołuje sytuację, w której artysta poprosił znajomą osobę, by nie informowała galerii o zakupie pracy bezpośrednio w pracowni. Galeria sprzedawała dzieła drożej, a artysta miał duży zapas prac i własną przestrzeń wystawienniczą. Dla kupującej bezpośrednia transakcja była jedynym sposobem, by pozwolić sobie na zakup, dlatego Johnson nie uznała tej sytuacji za szczególnie niepokojącą. Zaznacza jednak, że przy innych warunkach ta sama praktyka mogłaby oznaczać poważne naruszenie zaufania.
Inaczej ocenia przypadek galerzysty, który dowiedział się, że reprezentowany przez niego artysta sprzedał bezpośrednio pracę kolekcjonerowi, o którego pozyskanie galeria zabiegała przez kilka miesięcy. Artysta zareagował gniewnie na pretensje galerzysty, mimo że jego działanie naruszało zawartą umowę. W tym przypadku Johnson opowiada się po stronie galerii i opisuje sprzedaż jako przywłaszczenie efektów cudzej pracy. Jeszcze poważniejszy przykład dotyczy artysty rezydencjalnego, który przez długi czas zastraszał i nękał dyrektorkę programu, rozpowszechniając na jej temat kłamstwa. Dyrektorka pozostała na stanowisku, lecz rok później zrezygnowała z pracy, ponieważ doświadczenie to miało na nią zbyt traumatyczny wpływ. Johnson zaznacza, że podobne sytuacje spotkały dwie znane jej administratorki w różnych miastach. Obie pracowały w organizacjach non profit zatrudniających mniej niż trzy osoby na pełen etat i ostatecznie opuściły sektor sztuki.
Ochrona zaczyna się od ostrożności
Według Johnson podstawą ochrony zawodowej jest ostrożność, choć nie daje ona pełnej gwarancji bezpieczeństwa. Przed rozpoczęciem współpracy warto sprawdzić osoby i organizacje, z którymi zamierza się pracować, a najważniejsze ustalenia zapisać. Toksyczne zachowanie często zaskakuje właśnie dlatego, że gdyby było widoczne od początku, prawdopodobnie nie doszłoby do współpracy. Jednocześnie całkowite wycofanie się z relacji nie jest możliwe. Świat sztuki opiera się na zaufaniu, a każda relacja może mieć zarazem wymiar osobisty i transakcyjny.
- Sprawdzaj potencjalnych współpracowników przed rozpoczęciem projektu.
- Zapisuj warunki współpracy, zakres obowiązków i zasady sprzedaży.
- Nie zakładaj, że brak formalnej obietnicy oznacza brak zobowiązań etycznych.
- W małych organizacjach pamiętaj, że kampania oszczerstw może pozostać bez szybkiej reakcji.
Jak zachować poczucie celu
Johnson zwraca także uwagę na emocjonalny wymiar pracy w kulturze. Trudno czasem rozpoznać, które przyjaźnie są niezależne od zawodowych interesów, ponieważ wiele relacji powstaje wokół sztuki i mogłoby zniknąć bez wspólnego środowiska. Dodatkowe napięcie pojawia się wtedy, gdy osoby pracujące w kulturze muszą współdziałać z kolekcjonerami lub mecenasami, których poglądy polityczne i działania pozostają sprzeczne z wartościami przypisywanymi sztuce. Autorka przywołuje rozmowę z galerzystą, który uznał, że część kolekcjonerów nie jest dobrymi ludźmi, i pokazuje w ten sposób konflikt między ekonomiczną zależnością a przekonaniem, że sztuka powinna przyczyniać się do poprawy świata.