Lewis Hamilton stracił drugie pole startowe do Grand Prix Węgier po decyzji sędziów dotyczącej incydentu z udziałem Oscara Piastriego. Kierowca Ferrari został uznany za winnego niepotrzebnego utrudniania przejazdu reprezentantowi McLarena podczas sobotniej sesji kwalifikacyjnej. Zgodnie ze standardową karą za tego typu przewinienie otrzymał przesunięcie o trzy miejsca na polach startowych. W efekcie zamiast z pierwszego rzędu ruszy z piątej pozycji, po wewnętrznej stronie trzeciego rzędu.
Sędziowie wskazali na jazdę po linii wyścigowej
Do zdarzenia doszło w końcowej części kwalifikacji, w pobliżu pierwszego zakrętu. Samochód Hamiltona poruszał się ze znacznie zmniejszoną prędkością po linii wyścigowej, podczas gdy Piastri zbliżał się do niego na szybkim okrążeniu. Australijczyk musiał podjąć manewr omijania, wyjechać szeroko i kontynuować przejazd z utrudnieniami. Hamilton wyjaśnił sędziom, że chwilę wcześniej zakończył szybkie okrążenie i nie otrzymał przez radio informacji o zbliżającym się McLarenie. Dodał też, że z powodu położenia samochodu na torze Piastri nie był widoczny w lusterkach. Po analizie dostępnych materiałów sędziowie uznali jednak, że kierowca Ferrari niepotrzebnie zablokował rywala.
Ferrari traci korzystny układ przed startem
Hamilton zakończył kwalifikacje na drugim miejscu, tuż za Lando Norrisem. Dla Ferrari oznaczało to początkowo ustawienie obu samochodów w pierwszym rzędzie, ponieważ Charles Leclerc uzyskał trzeci rezultat. Po nałożeniu kary Hamiltona Leclerc awansował na drugą pozycję i wystartuje obok Norrisa, a jego zespołowy partner znajdzie się w piątym polu. Oznacza to utratę układu 2-3, który Ferrari wywalczyło w kwalifikacjach na Hungaroringu.
Brytyjczyk przyznał po kwalifikacjach, że spodziewał się trudnej decyzji sędziów. W rozmowie z F1TV powiedział, że większe rozczarowanie niż sam wynik drugiego miejsca przynosi mu to, co wydarzyło się później. Dodał, że niedzielny wyścig może oznaczać ograniczanie strat. Hamilton wcześniej kwestionował również decyzję zespołu o wyjeździe jako pierwszym do drugiej próby w Q3. Jego zdaniem ryzyko, że nie zdąży ukończyć okrążenia z powodu obrotu któregoś z kierowców, było mniejsze niż potencjalna korzyść z poprawy warunków na torze.