Mercedes-Benz zwiększa znaczenie swoich zakładów na Węgrzech, jednocześnie ograniczając koszty i moce produkcyjne w Niemczech. Fabryka w Kecskemét podwoiła roczną zdolność produkcyjną do 400 tysięcy samochodów. To największy europejski zakład Mercedesa i drugi największy obiekt koncernu na świecie, ustępujący tylko fabryce w Pekinie. Zakład rozpoczął produkcję pierwszego samochodu 14 lat temu. Obecnie zatrudnia około 5 tysięcy osób, a liczba pracowników ma wzrosnąć o kolejne 3 tysiące.
Niższe koszty i szersza gama modeli
Według danych przywoływanych przez Handelsblatt Mercedes szacuje, że koszty produkcji na Węgrzech są o 70 procent niższe niż w Niemczech. Dane Eurostatu wskazują, że przemysłowe koszty pracy wynoszą tam średnio 49,50 euro za godzinę, a na Węgrzech 15,60 euro. Różnicę zwiększa także organizacja czasu pracy. Węgierskie umowy przewidują 40 godzin pracy tygodniowo, a w kraju jest mniej dni ustawowo wolnych. Niemieccy pracownicy branży motoryzacyjnej od połowy lat 90. pracują natomiast w wymiarze 35 godzin tygodniowo. Kecskemét nie jest już zakładem przeznaczonym wyłącznie do produkcji tańszych modeli. Powstają tam Klasa C i GLB, a nowa kompaktowa Klasa G ma być produkowana wyłącznie na Węgrzech. W planach znajduje się także wytwarzanie GLC, najpopularniejszej linii modelowej Mercedesa.
Niemcy pod presją, Porsche rozważa inny kierunek
Sytuacja w niemieckich zakładach jest znacznie trudniejsza. Około 18 tysięcy pracowników protestowało po zaostrzeniu planów oszczędnościowych Mercedesa. Zarząd chce obniżyć koszty pracy, a proponowane rozwiązania obejmują między innymi przegląd dodatkowych świadczeń oraz oczekiwanie większego zaangażowania pracowników przy tym samym poziomie wynagrodzeń. Mercedes podkreśla, że rozwój produkcji na Węgrzech ma pomóc w utrzymaniu miejsc pracy w Niemczech. Szef produkcji Michael Schiebe zaznaczył, że nie chodzi o wybór między Węgrami a Niemcami, lecz o wzmocnienie całej firmy. Podobną zależność od niemieckiej produkcji ogranicza Volkswagen. Produkcja Passata została już przeniesiona na Słowację, a europejska produkcja Golfa ma w 2027 roku trafić do Meksyku.
Inną strategię rozważa Porsche. Mimo problemów z zyskami, sprzedażą i słabszą pozycją w Chinach marka analizuje przeniesienie produkcji Cayenne ze Słowacji do Lipska, gdzie powstaje już mniejszy Macan. Nowy szef Porsche, Michael Leiters, uważa, że niemiecka produkcja nadal jest ważną częścią oczekiwań wobec marki. Realizacja tego planu zależałaby jednak od zgody niemieckich pracowników na niższe wynagrodzenia. Porsche może też ograniczyć zatrudnienie o kilka tysięcy osób do 2035 roku. Przypadek Mercedesa i rozważania Porsche pokazują, że niemieccy producenci szukają równowagi między kosztami, konkurencyjnością i wartością znaku produkcji w Niemczech.