W listopadzie NASA oraz europejscy partnerzy wynieśli na orbitę satelitę Sentinel-6B. Jego zadaniem jest dostarczanie bardzo dokładnych pomiarów oceanów, które mogą pomóc w prognozowaniu huraganów, ochronie infrastruktury nadbrzeżnej i planowaniu działań w branżach zależnych od morza, w tym w żegludze. Sentinel-6B leci obecnie około 30 sekund za swoim poprzednikiem, satelitą Sentinel-6 Michael Freilich. Razem obserwują oceany w okresie silnego El Niño, zjawiska, które zmienia rozkład ciepła na Pacyfiku i wpływa na globalne wzorce pogody.
Dwa satelity i ciągłość obserwacji mórz
Sentinel-6B i Sentinel-6 Michael Freilich tworzą misję Copernicus Sentinel-6/Jason-CS, której pełna nazwa odnosi się do ciągłości pomiarów. Jest to najnowszy etap serii satelitarnych misji wykorzystujących altimetrię radarową do obserwowania zmieniającej się powierzchni oceanów. Tego rodzaju pomiary są prowadzone nieprzerwanie od początku lat 90. Ich wartość wynika nie tylko z dokładności pojedynczej obserwacji, lecz także z możliwości porównywania danych z wielu kolejnych dekad, zebranych w podobny sposób. Później w tym roku Sentinel-6B ma przejąć od Sentinel-6 Michael Freilich rolę satelity referencyjnego dla globalnych pomiarów poziomu morza.
El Niño przesuwa ciepło i zmienia aktywność sztormów
W zwykłych warunkach najcieplejsze wody oceaniczne znajdują się wzdłuż równika, w zachodniej części Pacyfiku. Podczas El Niño wiatry, które zazwyczaj przemieszczają powierzchniową wodę na zachód, słabną. Ciepło rozprzestrzenia się wtedy na wschód, w kierunku wybrzeży Ameryki Południowej. Taka zmiana rozmieszczenia energii w oceanie wpływa na opady, burze i aktywność huraganów. Może także przesuwać część aktywności sztormowej z Atlantyku na Pacyfik. El Niño oddziałuje również na poziom morza, ponieważ cieplejsza woda rozszerza się. Dlatego pomiary wysokości powierzchni oceanu są użyteczne nie tylko do śledzenia samego poziomu morza, lecz także do oceny rozmieszczenia ciepła.