Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszego serwisu oraz do celów analitycznych. Klikając "Akceptuję", wyrażasz zgodę na używanie wszystkich plików cookies. Możesz również odrzucić zgodę, co spowoduje zablokowanie plików cookies analitycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Megasusza na amerykańskim Południowym Zachodzie może potrwać dekady
Megasusza na amerykańskim Południowym Zachodzie trwa od około 2000 roku i jest najsuchszym takim okresem od co najmniej 1200 lat.
Wzrost temperatur nasila wysychanie, ponieważ cieplejsza atmosfera może zatrzymywać więcej wilgoci.
Kontrowersyjna hipoteza zakłada, że emisje gazów cieplarnianych i aerozoli zmieniły zachowanie oscylacji pacyficznej.
Nie ma pewności, jak długo susza potrwa, ale część badaczy obawia się jej utrwalenia na dekady.
Sponsorowane
Odkryj rewolucyjną metodę nauki języków
Sprawdź jak w 30 dni opanować podstawy dowolnego języka obcego bez wychodzenia z domu.
Kearny w Arizonie jest jednym z miejsc, w których wieloletnia susza przestała być abstrakcyjnym problemem klimatycznym. Około 2 tys. mieszkańców tej miejscowości czerpie wodę z rzeki Gila, ale w marcu pokrywa śnieżna zasilająca rzekę stanowiła zaledwie 1 procent historycznej normy dla tego okresu. W rezultacie przydział wody dla Kearny zmniejszono o około 85 procent. W kwietniu władze miasta poinformowały, że zbliża się tak zwany Zero Day, czyli moment, w którym w kranach może zabraknąć wody.
Kryzys widoczny w codziennym życiu
Dla mieszkańców Kearny ograniczenia oznaczają konieczność oszczędzania wody przy podstawowych czynnościach. Norm Warren, wieloletni mieszkaniec miasta i właściciel jedynego dużego sklepu spożywczego w promieniu 45 minut jazdy, obawia się także problemów z przechowywaniem żywności. Bez wody z sieci nie będzie mógł odpowiednio chłodzić urządzeń przeznaczonych do przechowywania mięsa, świeżych warzyw i innych produktów szybko psujących się.
Warren, podobnie jak inni mieszkańcy, ograniczył pranie i kąpiele. Pozwolił wyschnąć trawnikowi, a rośliny podlewa używaną wodą z mycia naczyń. Te działania nie rozwiązują problemu niedoboru, ale pokazują, jak zmienia się funkcjonowanie społeczności zależnej od jednej rzeki. Sytuacja Kearny jest lokalna, jednak stanowi przykład szerszego procesu zachodzącego na amerykańskim Południowym Zachodzie.
Najsuchszy okres od ponad tysiąca lat
Obszar obejmujący między innymi Arizonę, Nowy Meksyk, Kalifornię, Utah i Kolorado, a także część północnego Meksyku, od około 2000 roku doświadcza historycznej megasuszy. Naukowcy określają ją jako najsuchszy taki okres w tym regionie od co najmniej 1200 lat. Zaktualizowany zestaw danych analizowany przez badaczy wskazuje, że obecny 27-letni okres pozostaje najbardziej suchym wieloletnim epizodem od około 800 roku.
Skala zjawiska jest widoczna w bilansie najważniejszych rzek i zbiorników. Od 2000 roku przepływ Kolorado, kluczowej rzeki regionu, zmniejszył się o około 20 procent. W sierpniu jeziora Powell i Mead, największe zbiorniki na tej rzece, osiągnęły historycznie niskie poziomy, a ich łączna objętość wynosiła około jednej czwartej pojemności. Z wód Kolorado korzysta około 40 mln ludzi.
Słownik artykułu
Pojęcia, które warto znać
Krótkie objaśnienia terminów występujących w tekście. Każde hasło prowadzi do szerszej definicji i przykładów użycia.
W latach 2000 do 2021 roczne opady na Południowym Zachodzie były średnio o 8,3 procent niższe niż w poprzednim 50-leciu.
Przepływ rzeki Kolorado zmniejszył się od 2000 roku o około 20 procent.
Jeziora Powell i Mead spadły do poziomów odpowiadających około jednej czwartej ich łącznej pojemności.
Przydziały wody dla Arizony, Kalifornii i Nevady ograniczono na dwa lata o około 20 procent, a przy dalszym pogorszeniu sytuacji możliwe są redukcje sięgające 40 procent.
Skutki dotykają przede wszystkim rolnictwa, ale mogą odczuć je również mieszkańcy miast. Urzędnicy z Phoenix i Tucson ostrzegali, że ograniczenia dostaw mogą przełożyć się na znaczący wzrost rachunków za wodę dla gospodarstw domowych. W praktyce zmiany dotyczą więc nie tylko poziomu rzek i zbiorników, lecz także cen, planowania dostaw i bezpieczeństwa codziennego zaopatrzenia.
Dane o suszy pochodzą z kilku niezależnych źródeł. Naukowcy analizują między innymi wilgotność gleby, współczesne obserwacje opadów i przepływów oraz przyrosty roczne drzew. Słoje starych drzew działają jak naturalne archiwum warunków środowiskowych. Zwykle grubszy przyrost oznacza lepszy wzrost, który często wiąże się z większą dostępnością wody, natomiast wąskie słoje mogą wskazywać na suche lata.
To nie tylko brak deszczu
Analizy pierścieni drzew z około kilkunastu stanowisk w górnym dorzeczu Kolorado wskazują, że obecna megasusza mieści się w zakresie naturalnych wahań klimatu, choć jest wyjątkowo silna. W zapisach z przeszłości znaleziono co najmniej dwa inne podobne epizody. Jeden wystąpił w XII wieku, a drugi obejmował niemal cały II wiek. Modele wykorzystane do odtworzenia ówczesnych przepływów sugerują, że podczas suszy z XII wieku rzeka Kolorado osiągała około 80 procent średniego przepływu z XX i początku XXI wieku. W czasie epizodu z II wieku było to około 68 procent.
Podobieństwo do dawnych susz nie oznacza jednak, że współczesne warunki są identyczne. Dzisiejszy epizod jest tak zwaną ciepłą suszą. Oprócz ograniczonych opadów charakteryzuje się podwyższonymi temperaturami, które zwiększają utratę wody z gleby, roślin i zbiorników. Kevin Anchukaitis z Uniwersytetu Arizony porównuje atmosferę do gąbki, która w cieplejszych warunkach może przejąć większą ilość wilgoci z powierzchni.
Wyjaśnienie tego mechanizmu daje równanie Clausiusa i Clapeyrona. Zgodnie z nim każdy dodatkowy stopień Celsjusza pozwala parceli powietrza utrzymać około 7 procent więcej wody. Jeśli wilgoć trafi do atmosfery, może zostać odprowadzona z regionu, zamiast pozostać w glebie, śniegu lub zbiornikach. Dlatego nawet okresowe opady nie muszą odwrócić długofalowego bilansu, jeżeli równocześnie utrzymują się wysokie temperatury.
Z tego powodu część badaczy woli mówić nie tylko o suszy, lecz także o arynizacji. Susza może oznaczać przejściowy okres z mniejszą ilością opadów, po którym warunki wracają do normy. Arynizacja opisuje natomiast postępujące wysychanie środowiska, w którym wzrost temperatury zwiększa zapotrzebowanie atmosfery na wodę i utrudnia odbudowę zasobów. W tym ujęciu pytanie nie dotyczy wyłącznie tego, kiedy spadnie więcej deszczu, lecz także tego, czy opady wystarczą, aby uzupełnić straty.
Rola Pacyfiku i kontrowersyjna hipoteza
Drugim elementem układanki może być oscylacja dekadowa Pacyfiku, określana skrótem PDO. To wzorzec klimatyczny, w którym obszary cieplejszych i chłodniejszych niż zwykle wód powierzchniowych zmieniają swoje położenie w cyklu trwającym mniej więcej kilka dekad. Układ ten wpływa na położenie pacyficznego prądu strumieniowego, czyli pasa silnych wiatrów na dużej wysokości, który kieruje układami pogodowymi.
W ciepłej fazie PDO chłodniejsze wody tworzą układ przypominający podkowę w północnej, zachodniej i południowej części Pacyfiku, a cieplejszy pas pojawia się we wschodniej części oceanu. Taki układ przesuwa pacyficzny prąd strumieniowy na południe nad Ameryką Północną i sprzyja kierowaniu wilgotnej pogody nad Południowy Zachód. W chłodnej fazie rozmieszczenie temperatur się odwraca, prąd strumieniowy przesuwa się na północ, a wilgotne układy omijają region.
Ostatnia ciepła faza PDO miała trwać od 1977 do 1998 roku. Według analiz była to najwilgotniejsza epoka na Południowym Zachodzie od tysiąca lat. Około 1999 roku układ miał przejść w przeciwną stronę, przenosząc region z wyjątkowo wilgotnego okresu do wyjątkowo suchego. Wielu badaczy zakładało, że taka zmiana jest częścią naturalnego cyklu i z czasem się odwróci.
Praca opublikowana w 2025 roku w czasopiśmie Nature podważyła to założenie. Zespół badaczy przeanalizował ponad 500 symulacji PDO wykonanych z użyciem 12 głównych modeli klimatycznych. Sprawdzano, jak oscylacja zmieniała się pod wpływem czynników zewnętrznych, takich jak erupcje wulkanów, zmienność aktywności Słońca, stężenie gazów cieplarnianych i poziom aerozoli.
Autorzy tej pracy uznali, że emisje związane z działalnością człowieka mogły w ostatnich 50 latach zmienić zachowanie PDO. Według przedstawionej hipotezy aerozole przemysłowe, które mogą mieć chłodzący wpływ na atmosferę, sprzyjały cieplejszej fazie oscylacji od lat 50. Później emisje aerozoli zaczęły spadać w związku z przepisami dotyczącymi czystszego powietrza, podczas gdy stężenie gazów cieplarnianych nadal rosło. Taka kombinacja mogła przesunąć PDO w stronę chłodnej fazy i zwiększyć prawdopodobieństwo suszy.
Czy megasusza może stać się trwała
Hipoteza o zakłóceniu PDO przez emisje jest ważna, ale nie stanowi rozstrzygnięcia całej sprawy. Naukowcy nadal oddzielają dobrze udokumentowane obserwacje od interpretacji dotyczącej przyszłego rozwoju sytuacji. Do pewnych wyników należą spadek opadów, wzrost temperatur, zmniejszenie przepływu Kolorado i historycznie niskie poziomy zbiorników. Hipotezą pozostaje natomiast to, że działalność człowieka trwale lub na bardzo długo zmieniła naturalny rytm oscylacji Pacyfiku.
Dodatkowych wskazówek dostarczyły badania środkowego holocenu, sprzed około 6 tys. lat. W tamtym czasie zmiany orbity Ziemi i rozprzestrzenianie się roślinności zmniejszały ilość światła odbijanego od powierzchni planety, co prowadziło do ocieplenia półkuli północnej. Analizy osadów z torfowisk i jezior oraz dziesiątki symulacji klimatycznych sugerują, że wtedy wystąpił układ przypominający długotrwałą chłodną fazę PDO. Susza była wówczas szeroko rozpowszechniona na Południowym Zachodzie i utrzymywała się przez kilka tysięcy lat.
To odkrycie może oznaczać, że obecne modele klimatyczne nie doceniają możliwej długości trwania współczesnej megasuszy. Nie wynika z niego jednak dokładna data jej zakończenia ani pewność, że obecny układ będzie trwał przez tysiące lat. Badacze wskazują przede wszystkim na ryzyko, że nawet zatrzymanie emisji gazów cieplarnianych nie przyniosłoby szybkiego powrotu do wcześniejszych warunków, ponieważ dwutlenek węgla pozostaje w atmosferze i nadal wpływa na bilans cieplny.
Dla społeczności takich jak Kearny oznacza to konieczność planowania w warunkach niepewności. Opady mogą okresowo wzrosnąć, a naturalne cykle klimatyczne mogą zmieniać kierunek, ale rosnące temperatury zwiększają ryzyko, że każda kolejna susza będzie bardziej dotkliwa. Naukowcy nie twierdzą, że każdy przyszły rok będzie suchszy od poprzedniego. Wskazują natomiast, że połączenie mniejszych opadów, wyższych temperatur i możliwej zmiany zachowania Pacyfiku może utrzymywać presję na rzeki, śnieg i zbiorniki przez kolejne dekady.