Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszego serwisu oraz do celów analitycznych. Klikając "Akceptuję", wyrażasz zgodę na używanie wszystkich plików cookies. Możesz również odrzucić zgodę, co spowoduje zablokowanie plików cookies analitycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Naczelne mogą podpowiadać, skąd wzięła się ludzka skłonność do trzymania zwierząt
Zespół zebrał 427 opisów społecznych interakcji naczelnych z innymi gatunkami.
Najczęściej obserwowano zabawę i wzajemne iskanie.
Większość przypadków pochodziła ze środowiska naturalnego, a nie z niewoli.
Dane nie wystarczają, by uznać te krótkotrwałe kontakty za odpowiednik trzymania zwierząt domowych.
Sponsorowane
Odkryj rewolucyjną metodę nauki języków
Sprawdź jak w 30 dni opanować podstawy dowolnego języka obcego bez wychodzenia z domu.
Trzymanie zwierząt domowych może wydawać się zachowaniem typowym dla współczesnych ludzi, ale jego możliwe korzenie mogą być starsze niż sama domestykacja. Nowa synteza obserwacji naczelnych pokazuje, że przedstawiciele tej grupy często wchodzą w społeczne kontakty z innymi gatunkami. Bawią się z nimi, iskają je, dotykają, noszą, a czasem pozwalają im się na sobie przemieszczać. Nie oznacza to jeszcze, że dzikie naczelne mają zwierzęta domowe. Dane wskazują jednak, że skłonność do tworzenia więzi poza własnym gatunkiem nie jest wyłącznie ludzką cechą.
Trzymanie zwierząt domowych na osi ewolucji człowieka
W skali ewolucji człowieka trzymanie zwierząt domowych pojawiło się stosunkowo niedawno. Nasi przodkowie oddzielili się od przodków szympansów i bonobo miliony lat temu, natomiast najstarsze etapy udomowienia zwierząt wiąże się z okresem liczącym najwyżej kilkadziesiąt tysięcy lat. Według przywołanej osi czasu najwcześniejsze udomowienie mogło dotyczyć psów i rozpocząć się około 40 tysięcy lat temu. Psy przypominające już współczesne formy pojawiły się około 14 tysięcy lat temu.
Później, gdy część ludzkich społeczności zaczęła uprawiać ziemię i mieszkać w gęstszych osadach, doszło do kolejnych procesów udomowienia. Obejmowały one między innymi koty, a także rośliny uprawne, takie jak pszenica i ryż. W pobliżu ludzi zaczęły żyć również zwierzęta synantropijne
Słownik artykułu
Pojęcia, które warto znać
Krótkie objaśnienia terminów występujących w tekście. Każde hasło prowadzi do szerszej definicji i przykładów użycia.
, na przykład lisy i gołębie. Korzystają one z warunków stwarzanych przez ludzkie osady, lecz nie stały się przez to zwierzętami udomowionymi.
Sam fakt, że posiadanie psa lub kota jest późnym elementem dziejów naszego gatunku, nie wyklucza wcześniejszych zachowań o podobnym charakterze. Nasi przodkowie mogli spędzać czas ze zwierzętami innych gatunków, dotykać ich, przytulać je albo bawić się z nimi. Takie zachowania afiliacyjne mogą być jednym z poprzedników późniejszego trzymania zwierząt domowych, ale jest to hipoteza dotycząca ciągłości zachowania, a nie bezpośrednio wykazany etap ewolucji.
427 opisów kontaktów między gatunkami
Tym, co skłoniło Cyrila Gruetera z Uniwersytetu Oksfordzkiego do zajęcia się tym tematem, były obserwacje zebrane podczas wizyt w zoo i badań terenowych. Około 20 lat temu, jeszcze jako student w zoo w Szanghaju, zobaczył gibona, który głaskał i trzymał w dłoni małą mysz znajdującą się w jego wybiegu. Później, podczas pracy z gerezami czarno-białymi w Chinach, obserwował młode osobniki próbujące bawić się z domowymi świniami. Te przypadki skierowały jego uwagę na społeczne relacje naczelnych z przedstawicielami innych gatunków.
Grueter i jego współpracownicy zebrali 427 opisów takich interakcji. Część pochodziła z literatury naukowej, część z materiałów medialnych, w tym nagrań publikowanych w serwisie YouTube, a część z globalnego sondażu przeprowadzonego wśród 37 prymatologów. Synteza została opublikowana 21 lipca w czasopiśmie Primates. Autorzy podkreślają, że jest to pierwsze rozpoznanie tematu, a nie ostateczny katalog ani pomiar częstości występowania tego zachowania.
Opisane przypadki obejmowały 88 gatunków naczelnych oraz 127 gatunków zwierząt nienależących do naczelnych.
Zespół wyróżnił 17 rodzajów interakcji, między innymi noszenie, przytulanie, jazdę na grzbiecie i zabawę.
Najczęściej odnotowywano zabawę, 139 przypadków, oraz iskanie, 136 przypadków.
Wśród przypadków, dla których podano środowisko, 311 dotyczyło zwierząt żyjących na wolności, a 111 osobników przebywających w niewoli.
Badacze potwierdzili 13 przypadków śmierci zwierząt innych gatunków podczas takich kontaktów, w tym siedmiu ptaków, trzech naczelnych, dwóch łuskowców i jednego kota domowego.
Zestawienie ma istotne ograniczenia. Wiele opisów było anegdotycznych, a takie materiały często nie trafiają do głównego obiegu publikacji naukowych. W rezultacie badacze nie mają pełnego obrazu, jak często naczelne nawiązują podobne kontakty, jak długo one trwają ani w jakich warunkach pojawiają się najczęściej. Dane pochodzące z nagrań i obserwacji zgłaszanych przez badaczy mogą też zależeć od tego, co uznano za zachowanie społeczne. Autorzy traktują więc pracę jako wezwanie do systematycznego rejestrowania takich zdarzeń na wolności i w niewoli.
Zabawa i iskanie także z odległymi krewnymi
Początkowo zespół zakładał, że interakcje heterospecyficzne będą częstsze między gatunkami blisko spokrewnionymi. Takie zwierzęta powinny być lepiej przystosowane do odczytywania swoich sygnałów i wzajemnej komunikacji. Część danych pasowała do tego założenia. Najwięcej, 89 przypadków, dotyczyło interakcji między małpami Starego Świata, czyli grupą obejmującą afrykańskie i eurazjatyckie gatunki małp. Drugą najczęstszą kombinacją były małpy Starego Świata i psy, z 24 opisanymi przypadkami.
Jednocześnie w zestawieniu znalazły się kontakty między zwierzętami bardzo odległymi ewolucyjnie. Samice kapucynek białolicych iskają samicę czarnorękiej małpy pajęczej w Kostaryce. Gereza pogłaskała w Sri Lance wiewiórkę olbrzymią. Makaki obserwowane w świątyni Khao Tao Mo w Tajlandii iskały psa domowego. W Japonii makak japoński dosiadł jelenia sikę i przez pewien czas jechał na jego grzbiecie. Opisy te nie pokazują jednej, uniwersalnej formy relacji. Pokazują raczej szeroki wachlarz zachowań, od łagodnego dotyku i pielęgnacji po zabawę lub zachowania bardziej gwałtowne.
Najczęstsze były zabawa i iskanie, co może wskazywać na społeczną funkcję tych kontaktów, ale nie pozwala jeszcze rozstrzygnąć ich przyczyn. Zabawa z przedstawicielem innego gatunku mogłaby przynosić podobne korzyści jak zabawa z osobnikiem tego samego gatunku, na przykład pomagać w ćwiczeniu ruchu i umiejętności społecznych. W przypadku dotykania zwierzęcia takiego jak wiewiórka nie ma jednak znanej funkcji praktycznej. Możliwym wyjaśnieniem jest ciekawość, potrzeba eksploracji albo po prostu przyjemność i poczucie komfortu wynikające z kontaktu.
Nie każdy kontakt jest przyjazny
W analizowanych opisach pojawiały się także interakcje niejednoznaczne lub szkodliwe. Zespół wyróżnił kategorię brutalnego traktowania, a łącznie potwierdził 13 śmierci przedstawicieli innych gatunków. Grueter zauważył, że samce zwykle obchodziły się z takimi zwierzętami bardziej szorstko. Jednocześnie samce rzadziej wchodziły w jakiekolwiek interakcje międzygatunkowe, podczas gdy częściej robiły to osobniki młode i samice. Te dwa wzorce nie muszą się wykluczać, ponieważ dotyczą odpowiednio charakteru kontaktu i prawdopodobieństwa jego wystąpienia.
Jedna z możliwych interpretacji zakłada, że naczelne mogą zwracać uwagę na zwierzęta o wyglądzie wywołującym opiekuńczą reakcję, zwłaszcza młode osobniki. U ludzi młode zwierzęta często wydają się bardziej urocze niż dorosłe. Dostępne dane nie potwierdziły jednak, że naczelne wybierają młode osobniki innych gatunków do zabawy lub przytulania. Bardziej prawdopodobne może być to, że nawiązują kontakt wtedy, gdy w pobliżu nie ma osobników własnego gatunku. Jako zwierzęta silnie społeczne mogą korzystać z okazji do interakcji, które akurat są dostępne.
Czy dzikie naczelne mają zwierzęta domowe?
Na podstawie zebranych opisów nie można stwierdzić, że dzikie naczelne trzymają zwierzęta domowe w takim sensie jak ludzie. Trzymanie zwierzęcia domowego zakłada długotrwałą relację, a większość opisanych kontaktów trwała od minuty do około godziny, dnia lub kilku dni. Zwykle nie wiadomo też, czy ta sama para zwierząt spotykała się później i czy kontakt przynosił którejś ze stron powtarzalne korzyści. Pojedyncza zabawa albo krótki epizod pielęgnacji nie jest więc dowodem na powstanie trwałej więzi.
Wśród opisów znalazł się jednak przypadek, który zbliża się do takiej relacji. W raporcie z 2006 roku przedstawiono marmozetę przyjętą przez grupę dzikich kapucynów. Zwierzę pozostawało z grupą przez co najmniej 10 miesięcy, zostało włączone w jej życie, a dwie samice pełniące rolę matek zastępczych otaczały je opieką. Pozostałe kapucyny je tolerowały. Grueter uznaje ten przypadek za możliwy przykład bardzo podstawowej formy zachowania przypominającego trzymanie zwierzęcia, choć pojedyncza obserwacja nie pozwala ustalić, jak często dochodzi do podobnych sytuacji.
Jeśli prymatolodzy zaczną celowo szukać takich zachowań, mogą znaleźć więcej przykładów. Podobny proces nastąpił wcześniej w badaniach nad reakcjami naczelnych na śmierć. Początkowo znano pojedyncze anegdoty sugerujące, że zwierzęta te zachowują się tak, jakby opłakiwały zmarłych członków grupy. Późniejsze systematyczne obserwacje pozwoliły szerzej opisać zachowania związane ze śmiercią u naczelnych i innych zwierząt społecznych. Grueter planuje przeprowadzenie bardziej rozbudowanego badania ankietowego dotyczącego kontaktów międzygatunkowych.
Wyniki wpisują się w szerszy, ostrożniejszy obraz ludzkiej wyjątkowości. Ludzkie języki są bardziej złożone i wszechstronne niż systemy komunikacji innych zwierząt, ale inne gatunki również przekazują sobie wiele informacji. Podobnie ludzie są znacznie bardziej zaangażowani w długotrwałe utrzymywanie relacji ze zwierzętami domowymi, lecz nie mają wyłączności na społeczne kontakty z przedstawicielami innych gatunków. Różnica może dotyczyć skali, trwałości i stopnia organizacji zachowania, a nie jego całkowitej obecności lub braku.
Analiza nie rozstrzyga, kiedy dokładnie pojawiła się ludzka skłonność do przyjmowania zwierząt do własnego otoczenia. Dostarcza jednak argumentu, że jej możliwe składniki, ciekawość, dotyk, zabawa i szukanie kontaktu społecznego, mogą mieć głębsze korzenie w ewolucji naczelnych. To nadal hipoteza, którą trzeba sprawdzać na podstawie lepiej udokumentowanych obserwacji. Pewniejsze jest samo stwierdzenie, że nasze relacje ze zwierzętami nie rozwijają się w oderwaniu od przyrody. Ludzie, podobnie jak inne naczelne, są częścią biosfery i pozostają związani z organizmami, z którymi dzielą środowisko.