Po nocnych rosyjskich atakach na Ukrainę czasowo wstrzymywano odprawy na polsko ukraińskich przejściach granicznych. Jak poinformował komendant główny Straży Granicznej gen. dyw. Robert Bagan, przerwy rozpoczęły się w sobotę około godz. 14 i wynikały z zagrożenia atakami bezzałogowych statków powietrznych. Ruch był następnie wielokrotnie wznawiany i ponownie zatrzymywany, zależnie od sytuacji po stronie ukraińskiej.
Ewakuacja w Dorohusku i Hrebennem
Około godz. 4:10 rosyjski dron zaatakował stację benzynową oddaloną o około dwa kilometry od przejścia w Dorohusku. Siła eksplozji była odczuwalna po polskiej stronie. Gen. Bagan przekazał, że w placówce zadrżały szyby, dlatego natychmiast rozpoczęto ewakuację. Przejście opuściło ponad 280 podróżnych, 25 funkcjonariuszy Straży Granicznej, 25 funkcjonariuszy administracji celno skarbowej oraz 78 pracowników innych służb.
W podobnym czasie polskie służby otrzymały informację o niezidentyfikowanym obiekcie zmierzającym w kierunku przejścia w Hrebennem. Także tam podjęto decyzję o ewakuacji. Według Straży Granicznej objęła ona ponad 300 osób z personelu oraz 66 pracowników Krajowej Administracji Skarbowej. Komendant podkreślił, że sprawne przeprowadzenie działań było możliwe dzięki wcześniej przygotowanym procedurom i scenariuszom na wypadek zagrożenia.
Służby monitorowały sytuację przy granicy
Około godz. 8:27 po stronie ukraińskiej doszło do uderzenia w bocznicę kolejową. Z informacji przekazanych polskim służbom wynikało, że dron trafił w lokomotywę pociągu towarowego przewożącego puste cysterny. Straż Graniczna informuje, że sytuacja na polsko ukraińskich przejściach granicznych jest obecnie stabilna, a ruch odbywa się normalnie. Nie stwierdzono nowych zagrożeń.
Podczas odprawy w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa, zwołanej przez premiera Donalda Tuska, przedstawiono także informacje dotyczące działań wojska. Szef sztabu Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych gen. bryg. Jarosław Chojnacki podał, że w rosyjskich atakach rozpoczętych w sobotę użyto ponad 700 dronów i 40 pocisków balistycznych. Obiekty zmierzające w kierunku Polski były obserwowane przez systemy radiolokacyjne. W gotowości uruchomiono lądowe środki obrony powietrznej w województwach lubelskim i podkarpackim, a także lotnictwo, w tym F 16 oraz śmigłowce.