Sejm ma w piątek rano głosować nad kandydaturą nowego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Macieja Berka zgłosiła Koalicja Obywatelska. Przed głosowaniem sprawę komentował w TV Republika Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej prezydenta. Wskazywał, że wątpliwości wobec kandydatury ma także Lewica, a sam podawał w wątpliwość, czy Berek spełnia wszystkie wymagania potrzebne do objęcia stanowiska.
Przydacz zapowiada sprawdzenie procedury i kwalifikacji
Jeśli Sejm poprze kandydaturę Berka, prezydent ma zweryfikować sposób jego wyboru, podobnie jak miało to miejsce w poprzednich miesiącach. Przydacz wskazał jako możliwe źródło zastrzeżeń uchybienia proceduralne. Podkreślił, że w przypadku wątpliwości powinny one zostać najpierw wyjaśnione. Jak mówił, w sprawie poprzednich sędziów skierowano do Trybunału Konstytucyjnego odpowiedni wniosek o rozstrzygnięcie, ale do tej pory nie ma informacji zwrotnej z TK.
Drugą kwestią, którą według Przydacza trzeba będzie sprawdzić, są ustawowe kompetencje kandydata. Prezydencki minister przypomniał, że przepisy przewidują określone wymagania, między innymi posiadanie tytułu profesora, wieloletniego doświadczenia sędziowskiego albo co najmniej dziesięcioletniego doświadczenia adwokackiego. Wskazywał, że Berek był politykiem startującym z PO i ministrem, ale zaznaczał potrzebę zweryfikowania, czy spełnia także pozostałe przesłanki ustawowe. Dodał, że jeśli kandydatura ich nie spełnia, trzeba będzie znaleźć rozwiązanie tej sytuacji.
Spór o Trybunał i słowa premiera
Przydacz odniósł się również do wcześniejszych wypowiedzi Donalda Tuska na Campusie Polska Przyszłości. Premier mówił wtedy, że we wrześniu musi mieć pewność, iż jego sędziowie wejdą do gmachu Trybunału Konstytucyjnego, a cała procedura będzie zgodna z prawem. Szef Biura Polityki Międzynarodowej prezydenta komentował te słowa w ostrym tonie. Sugerował, że sędzia może mieć z góry przygotowane orzeczenia albo otrzymywać od premiera wskazówki dotyczące orzekania. Przydacz ocenił też, że działania podejmowane przez rząd nie stanowią naprawy wymiaru sprawiedliwości, której oczekuje Donald Tusk.