Prezydent Karol Nawrocki podczas piątkowego spotkania z mieszkańcami Stargardu i powiatu stargardzkiego ostro skrytykował rząd Donalda Tuska. Zarzucił obecnie rządzącym pogarszanie stanu finansów publicznych i rosnące zadłużenie państwa. W wystąpieniu przekonywał, że Polska jest 20. gospodarką świata, ale jednocześnie jej finanse publiczne, jak ocenił, zmierzają w złym kierunku.
Nawrocki o zadłużeniu i deficycie
Według prezydenta w ciągu czterech lat rząd Donalda Tuska miał zadłużyć Polaków na 1 bln zł. Nawrocki mówił również, że obsługa tego długu będzie wymagała w 2027 roku 107 mld zł, a deficyt budżetowy wynosi 157 mld zł. Dodał, że każdego dnia państwo ma zadłużać się o 900 mln zł. Wszystkie te dane przedstawiał jako argument za koniecznością zmiany podejścia rządu do finansów państwa. Podczas spotkania powoływał się także na obniżanie ratingów, które wskazał jako element obrazu sytuacji finansowej Polski. Wezwał premiera, aby zajął się problemem zadłużenia, i krytycznie odniósł się do ministra finansów Andrzeja Domańskiego. Apelował też do obywateli o wywieranie presji na rząd w sprawie finansów publicznych.
Spór o ceny paliw
Drugim ważnym wątkiem wystąpienia były ceny paliw. Prezydent wrócił do swojej decyzji o podpisaniu ustawy dotyczącej nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Jak tłumaczył, chciał w ten sposób pokazać, że za stan finansów publicznych i ceny paliw odpowiada rząd, a nie prezydent. Przekonywał również, że nie zgodzi się, aby Polacy stali się zakładnikami sporu politycznego i ponosili jego koszt w postaci wysokich cen paliw. Nawrocki ocenił, że po podpisaniu ustawy nie ma już alibi dla dalszego utrzymywania wysokich cen. Zwrócił się bezpośrednio do premiera Donalda Tuska z apelem, aby benzyna kosztowała 5,19 zł za litr. Jednocześnie deklarował, że w sprawach dotyczących obywateli premier może liczyć na jego pomoc.