Sejmowa komisja nadzwyczajna odwołała zaplanowane na poniedziałek 14 września posiedzenie, na którym miała wznowić prace nad projektami zmian w prawie aborcyjnym. Obrady miały odbyć się po ponad dwóch latach przerwy. Nowego terminu posiedzenia jeszcze nie wyznaczono.
Komisja czeka na dokument Ministerstwa Zdrowia
Przewodnicząca komisji Dorota Łoboda przekazała Gazeta.pl, że posłowie oczekują na stanowisko Ministerstwa Zdrowia dotyczące jednego z rozpatrywanych projektów. Według ustaleń portalu brak tego dokumentu jest oficjalną przyczyną odwołania obrad. Komisja ma wrócić do pracy, ale na razie nie wiadomo, kiedy to nastąpi.
Gazeta.pl podała również, powołując się na nieoficjalne ustalenia, że decyzja mogła zapaść po konsultacjach premiera Donalda Tuska z liderami koalicji. Nie jest to jednak oficjalne stanowisko rządu.
Dwa projekty miały trafić pod obrady
Na odwołanym posiedzeniu miały być omawiane dwie propozycje, wokół których politycy koalicji próbowali znaleźć porozumienie. Projekt PSL i Polski 2050 przewiduje między innymi przywrócenie możliwości przerwania ciąży z powodu ciężkich i nieodwracalnych wad płodu. Oznaczałoby to powrót do rozwiązania obowiązującego przed zmianami sprzed kilku lat.
Drugi projekt dotyczy zmian w Kodeksie karnym oraz odstąpienia od karania za pomoc w aborcji. Opóźnienie prac wywołało irytację części posłanek Lewicy i Koalicji Obywatelskiej. Rozmówczynie portalu obawiały się, że nawet ograniczone zmiany, które wcześniej uzgodniono, mogą ostatecznie nie zostać uchwalone.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapewnił, że temat nie został zamknięty. Przypomniał, że najpierw chciał zakończyć prace nad ustawą o statusie osoby najbliższej. Po ich zakończeniu Sejm ma wrócić do projektów dotyczących aborcji. Czarzasty zadeklarował także, że politycy Lewicy będą walczyć o prawa kobiet.
W komisji znajdują się łącznie cztery projekty. Oprócz dwóch propozycji, które miały być rozpatrywane 14 września, są tam projekty Koalicji Obywatelskiej i Lewicy przewidujące legalną aborcję do 12. tygodnia ciąży. Według nieoficjalnych ustaleń Gazeta.pl mogą one zostać połączone w jeden dokument, ale na takie rozwiązanie nie zgadza się PSL.