Sędzia Trybunału Konstytucyjnego Krystian Markiewicz w rozmowie z Wirtualną Polską odniósł się do sprawy Macieja Berka. Berek został wybrany przez Sejm na sędziego TK, ale wokół jego kandydatury pojawiły się zarzuty, że nie spełnia formalnych wymogów. Markiewicz ocenił, że Karol Nawrocki ostatecznie zaprosi Berka na ślubowanie.
Markiewicz o karencji dla polityków
Markiewicz przypomniał, że w przypadku osób związanych wcześniej ze światem polityki opowiadał się za kilkuletnią karencją przed kandydowaniem do Trybunału Konstytucyjnego. Od Berka oczekuje jednoznacznego odcięcia się od polityki, a jego późniejszą postawę chce oceniać po działaniach. Nie przesądzał, czy Berek mógłby zastąpić Bogdana Święczkowskiego na stanowisku prezesa TK.
Sędzia odniósł się także do decyzji prezydenta. Zwrócił uwagę, że spełnienie formalnych wymogów nie musi oznaczać zaproszenia na ślubowanie, ponieważ sam miał znaleźć się w takiej sytuacji. Na podstawie wydarzeń z ostatnich miesięcy założył jednak, że kolejny sędzia wybrany przez Sejm zostanie zaproszony do Pałacu Prezydenckiego.
Spór o funkcjonowanie Trybunału
Według Markiewicza prezydentowi chodzi o niedopuszczenie czterech sędziów do orzekania, co miałoby sprawić, że Trybunał nadal nie będzie funkcjonował. Sędzia uznał, że decyzja o odmowie zaproszenia na ślubowanie miała charakter polityczny, a uzasadnienia przedstawiane przez prezydenta i szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego zmieniają się. Jego zdaniem nie należy szukać dla tej decyzji uzasadnienia w przepisach prawa.
Markiewicz stwierdził również, że każda inna osoba na stanowisku prezesa TK byłaby lepszym rozwiązaniem niż Święczkowski. Skrytykował jego słowa o informacjach, którymi ABW miała dysponować z wnętrza Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, określając je jako kompromitujące i wymagające wyjaśnienia przez organy państwa. Za niezręczną uznał natomiast wypowiedź Donalda Tuska o naszych sędziach.
Sędzia TK nie przewiduje siłowego scenariusza w Trybunale, choć zastrzegł, że możliwe są niespodzianki. Odniósł się też do koncepcji Trybunału na uchodźstwie oraz zarzucił Święczkowskiemu urządzanie awantur wobec niektórych sędziów na korytarzu.