Samolot rosyjskich linii Pobieda, lecący z Władykaukazu do Moskwy, musiał w nocy z czwartku na piątek wykonać nieplanowane lądowanie w Samarze. Według rosyjskich kanałów SHOT i Mash maszyna miała krytycznie niski zapas paliwa, ponieważ z powodu zagrożenia atakami ukraińskich dronów musiała pokonać znacznie dłuższą trasę. Przewoźnik nie potwierdził jednak oficjalnie informacji o problemach z paliwem.
Wydłużona trasa i lądowanie w Samarze
Problemy dotyczyły rejsu DP-6992 z Władykaukazu do rosyjskiej stolicy. Samolot wystartował około godziny 23:35, z opóźnieniem wobec pierwotnego planu. Po mniej więcej trzech godzinach lotu załoga zdecydowała o lądowaniu na lotnisku Kurumocz w Samarze. Maszyna dotarła tam około godziny 2:30. Rosyjskie media informowały, że z powodu ograniczeń w przestrzeni powietrznej samolot musiał lecieć przez Kazachstan.
Pasażerowie czekali kilkanaście godzin
Pobieda przekazała portalowi MSK1.RU, że lądowanie w Samarze nastąpiło w związku z ograniczeniami przestrzeni powietrznej, a decyzję załogi podjęto zgodnie z wymogami bezpieczeństwa lotów. Po przylocie sytuację komplikowało dodatkowo zagrożenie dronowe w samej Samarze. Według relacji pasażerów przed samolotami utworzyła się kolejka oczekujących na tankowanie, a podróżni przez blisko trzy godziny pozostawali na pokładzie. Do terminalu wpuszczono ich około godziny 5.
Dalszy lot do Moskwy początkowo zaplanowano na godzinę 7:50, ale później przesunięto go na godzinę 15. Według rosyjskich mediów na podróż czekało ponad 150 osób, a opóźnienie przekroczyło 14 godzin. Pasażerowie skarżyli się na warunki oczekiwania. Twierdzili, że gorący posiłek otrzymali dopiero po około 13 godzinach i że przewoźnik nie zapewnił noclegu. Pobieda przedstawiła inną wersję, informując o wydaniu podróżnym napojów, jedzenia oraz kolejnego gorącego posiłku w związku z przedłużającym się oczekiwaniem.
Do zdarzenia doszło podczas kolejnej fali ukraińskich ataków na cele w Rosji. Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdziło, że między godziną 20 w czwartek a godziną 8 w piątek obrona przeciwlotnicza przechwyciła lub zniszczyła 777 ukraińskich dronów. Bezzałogowce miały pojawić się między innymi nad obwodami samarskim, saratowskim, tulskim, kurskim i rostowskim. W związku z zagrożeniem Rosawiacja wprowadzała ograniczenia w funkcjonowaniu kolejnych portów lotniczych. Rano rosyjskie media informowały o ponad 180 opóźnionych lub odwołanych rejsach na moskiewskich lotniskach.