W piątek na wrocławskim Jagodnie odbyło się spotkanie „Pizza, mikrofon i Wy”, w którym uczestniczył Mateusz Morawiecki, lider inicjatywy Rozwój Plus. Były premier wykorzystał wystąpienie do krytyki rządu Donalda Tuska, przedstawienia swojej wizji rozwoju oraz wezwania związkowców i sympatyków prawicy do większej aktywności. Obecny system polityczny określił mianem „tuskizmu” i apelował o walkę z tym, co nazwał złym rządem.
Jagodno jako symbol wyborów z 2023 roku
Miejsce spotkania zostało wybrane celowo. Jagodno stało się symbolem wyborów parlamentarnych z 15 października 2023 roku, gdy wyborcy przez wiele godzin czekali w kolejce do urn, a głosowanie w niektórych miejscach trwało do trzeciej w nocy. Morawiecki mówił, że osiedle jest przykładem aktywności obywatelskiej i nadziei na polityczną zmianę. Podkreślał, że przyjechał tam z określonym zamysłem, choć nie chciał wracać do pytania, kto wówczas głosował na poszczególne ugrupowania.
Byłemu premierowi towarzyszyła posłanka Mirosława Stachowiak-Różecka. Morawiecki przekonywał, że część osób odradzała mu wizytę we Wrocławiu, określając Jagodno jako „paszczę lwa”. Polityk odpowiadał, że dobrze czuje się w takim miejscu i nie obawia się bezpośredniego kontaktu z mieszkańcami. W dalszej części wystąpienia wyjaśniał, że chce mówić o rozwoju, zaprezentować Rozwój Plus oraz zdefiniować jego zdaniem najważniejsze cechy obecnego systemu rządów.
Apel do związkowców i krytyka rządu
Morawiecki zapowiadał, że Rozwój Plus ma stać się nowym obozem politycznym, który poszerzy ofertę całej prawicy. Nawiązując do Karola Nawrockiego, przekonywał, że szersze otwarcie na różne grupy i środowiska może pomóc w zdobywaniu nowych wyborców. Twierdził także, że odsunięcie jego stronników od Prawa i Sprawiedliwości może ostatecznie umożliwić im dotarcie do osób spoza dotychczasowego elektoratu tej partii. Celem, jak mówił, ma być pokonanie obecnego rządu.
Były premier szczególnie mocno zwrócił się do związkowców. Pytał, gdzie są protesty rolników, górników, hutników, stoczniowców i transportowców, które miały odbywać się w czasie jego rządów. W jego ocenie obecna sytuacja w części sektorów gospodarki powinna skłaniać związki zawodowe do działania. Wymieniał między innymi Jastrzębską Spółkę Węglową i górnictwo, które określał jako znajdujące się w trudnej sytuacji, a także ceny pszenicy na poziomie 700 złotych i kukurydzy na poziomie 650 złotych. Twierdził, że ceny te są niższe od kosztów produkcji, a polska stal znajduje się w bardzo złej kondycji. Swoje wystąpienie zakończył wezwaniem: „Związkowcy różnych związków zawodowych, do roboty, protestować”.