Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odniosła się do doniesień o możliwym powrocie Szymona Hołowni do wielkiej polityki. Informacje dotyczące przyszłości lidera Polski 2050 pojawiły się w czasie, który politycy i media określają mianem sezonu ogórkowego. Według ustaleń dziennikarza Interii Łukasza Rogojsza Hołownia miałby przejąć klub parlamentarny Polski 2050, zostać jego przewodniczącym, a najpewniej także wejść do rządu jako wicepremier.
Pełczyńska-Nałęcz o politycznym handlu
Minister skomentowała sprawę we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych. „W sezonie ogórkowym, nagle kolejny wysyp ‘przyjaznych’ artykułów”, napisała. Następnie opisała krążący w koalicji scenariusz, według którego liderka jednej z partii miałaby zostać usunięta z rządu, ponieważ zgłasza postulaty dotyczące między innymi ochrony ludzi przed patohotelami i niepodwyższania podatków dla zwykłych pracujących. Pełczyńska-Nałęcz oceniła, że ewentualne uzgodnienia dotyczące stanowisk odbywałyby się bez spraw programowych, a ich istotą byłby „zwykły handelek stanowiskiem wicepremiera”.
Hołownia: „Pożyjemy, zobaczymy”
W materiale Interii przytoczono także wypowiedzi anonimowych członków rządu. Jeden z ważnych ministrów miał powiedzieć, że Hołownia wraca, a w Polsce 2050 planowany jest polityczny zamach na Pełczyńską-Nałęcz. Inny członek rządu stwierdził, że taki scenariusz jest obecnie planowany. Z informacji tych wynikało również, że Hołownia mógłby zastąpić minister Martę Cienkowską. Sam wicemarszałek Sejmu nie potwierdził tych doniesień. Zapytany o sprawę przez Łukasza Rogojsza odpowiedział: „Pożyjemy, zobaczymy, panie redaktorze”. Dodał, że przebywa z rodziną na urlopie i nawet gdyby miało dojść do zmian, do końca miesiąca prawdopodobnie nic się nie wydarzy. Pierwsze powakacyjne posiedzenie Sejmu zaplanowano na 2 do 4 września.