W Stanach Zjednoczonych narasta spór o plan dostaw rosyjskiego oleju napędowego na rynek amerykański i światowy. Donald Trump ogłosił w piątek, że wynegocjował takie dostawy, a w tym celu zniesiono sankcje nałożone na Moskwę. Decyzja spotkała się ze sprzeciwem części Kongresu oraz krytyką prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.
Senatorowie: to bezpośrednie naruszenie prawa
Sześciu amerykańskich senatorów oświadczyło, że zgoda na import rosyjskiego paliwa jest bezpośrednim naruszeniem przepisów przyjętych przez Kongres w 2022 r., po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Wśród sygnatariuszy znalazło się trzech republikanów. Oświadczenie podpisali między innymi demokratka Jeanne Shaheen i republikanin Thom Tillis. Senatorowie wskazali, że stanowisko Kongresu jest jasne: USA nie powinny importować rosyjskiej ropy, dopóki Moskwa nie zakończy agresji przeciwko Ukrainie i nie przestanie grozić sojusznikom NATO. W źródle mowa jest o zakazie importu rosyjskich surowców energetycznych, który miał zostać ustanowiony przez te przepisy.
Administracja Trumpa broni decyzji
Do zarzutów odniósł się sekretarz skarbu Scott Bessent. W rozmowie z Fox News zasugerował, że rząd zamierza działać, wykorzystując wszystkie dostępne uprawnienia prawne. Uznał też, że osoby w Kongresie twierdzące, iż administracja nie może podjąć takich działań, są w błędzie. Według Bessenta obniżenie ceny oleju napędowego leży w interesie narodu amerykańskiego.
Trump broni decyzji przede wszystkim argumentem gospodarczym. Olej napędowy ma znaczenie dla rolnictwa i przemysłu, a ogłoszenie planu nastąpiło przed wyborami uzupełniającymi do Kongresu, zaplanowanymi na 3 listopada. Prezydent USA przekonywał także w serwisie Truth Social, że Unia Europejska zapłaciła Rosji 250 mld dol. za energię. Był to jego argument na rzecz tezy, że decyzja o dopuszczeniu rosyjskiego paliwa jest korzystna dla Amerykanów. Zełenski określił ją natomiast jako haniebną.