Anwil Włocławek odniósł drugie zwycięstwo na początku sezonu PGE Basket Ligi. Gospodarze pokonali Energę Czarnych Słupsk 79:78, choć w ostatnich minutach sami doprowadzili do nerwowej końcówki. Zespół ze Słupska miał jeszcze akcję na zwycięstwo, ale Dominic Green nie trafił trudnego rzutu.
Anwil kontrolował mecz, ale stracił przewagę
Włocławianie prowadzili już 14 punktami, a po efektownym wsadzie Sama Hinesa wydawało się, że spokojnie dowiozą zwycięstwo. Jeszcze dwie minuty przed końcową syreną Anwil miał dziewięć punktów przewagi i prowadził 79:70. Później gospodarze zaczęli pudłować i popełniać straty, co pozwoliło rywalom wrócić do gry.
Dwie trójki trafili Dominic Green i Djordje Dimitrijević. Czarni przegrywali już tylko 78:79, a pułapki stosowane przez trenera Krzysztofa Szablowskiego przynosiły efekt. Anwil popełnił błąd 24 sekund, przez co goście otrzymali piłkę przy wyniku dającym im szansę na zwycięstwo.
O wyniku zdecydowała ostatnia akcja
Włocławianie mogli w końcówce faulować, ale Green zbyt późno ruszył do kosza. Adam Brenk zatrzymał jego pierwszą próbę, a drużyna ze Słupska miała już tylko trzy sekundy na rozegranie akcji. Green wziął odpowiedzialność za rzut, jednak nie trafił. Energa Czarni po raz drugi w sezonie przegrali po wyrównanej walce.
Najskuteczniejszym zawodnikiem Anwilu był Manu Lecomte, który zdobył 14 punktów i zanotował 11 asyst. Po 14 punktów rzucili także Samuel Hines i Hans Vanwijn, a ten drugi dołożył 11 zbiórek. Lennard Freeman zdobył 13 punktów i miał 11 zbiórek. Trzech graczy gospodarzy skompletowało double-double. Anwil wygrał walkę na tablicach 44:26, choć trafił tylko 2 z 15 rzutów za trzy punkty. Dla Czarnych 18 punktów zdobył Green, a 13 Dimitrijević.