W Iranie doszło do publicznego sporu między rządem a państwową telewizją IRIB o sposób przedstawiania wojny oraz rozmów ze Stanami Zjednoczonymi. Rada Informacyjna Rządu oskarżyła stację o cenzurę po tym, jak z emisji przemówienia prezydenta Masouda Pezeszkiana usunięto jego fragmenty. IRIB, której szef jest powoływany przez najwyższego przywódcę, odrzuciła zarzuty i stwierdziła, że ma obowiązek zapobiegać wrażeniu podziału wśród najważniejszych ośrodków władzy.
Spór o słowa prezydenta
W wystąpieniu wyemitowanym wcześniej w tym tygodniu Pezeszkian mówił o stanowisku władz wobec negocjacji z Waszyngtonem. Przypomniał, że po ubiegłorocznej, dwunastodniowej wojnie z Izraelem były najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei publicznie wykluczał rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi, ale prywatnie miał je zaakceptować. Prezydent powiedział, że przedstawiciele władz zwrócili się do przywódcy z pytaniem, co należy zrobić, ponieważ sytuacja „ani wojny, ani pokoju” szkodzi krajowi. Według jego relacji otrzymali polecenie rozpoczęcia negocjacji.
Rząd uznał wycięcie tego fragmentu za część serii „nietypowych działań” IRIB wobec wypowiedzi przedstawicieli władz. W oświadczeniu wskazano, że wcześniej w tym miesiącu z wywiadu przewodniczącego parlamentu i głównego negocjatora Mohammada Baghera Ghalibafa usunięto część dotyczącą rozmów. Poza anteną miała pozostać także część wystąpienia szefa wymiaru sprawiedliwości Gholama Hosseina Mohseniego Edżeia, w której wyrażał on poparcie dla prezydenta.
- Rada Informacyjna Rządu oskarżyła IRIB o cenzurę fragmentu wystąpienia prezydenta.
- Stacja odpowiedziała, że emisja wypowiedzi mogłaby stworzyć fałszywe wrażenie podziału w kierownictwie państwa.
- Rząd twierdzi, że podobne zmiany dotyczyły także wypowiedzi przewodniczącego parlamentu i szefa wymiaru sprawiedliwości.
- Obie strony zarzucają sobie podważanie apelu o „świętą jedność” wobec presji Stanów Zjednoczonych.
Telewizja jako pole walki frakcji
Do krytyki IRIB dołączył minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi. Powiedział, że podczas wojny w wywiadach dla amerykańskich stacji, między innymi Fox News i CNN, przedstawiał stanowisko Iranu z pełnym zaangażowaniem. Oczekiwał, że państwowa telewizja pokaże, jak irańskie argumenty są przedstawiane amerykańskiej opinii publicznej i decydentom. Według ministra na antenę trafił jednak tylko jeden lub dwa napisy z tych rozmów.
Aragczi odrzucił również twierdzenia przedstawicieli twardej linii, że zawieszone memorandum o porozumieniu ze Stanami Zjednoczonymi, podpisane w ubiegłym miesiącu, zostało narzucone nowemu najwyższemu przywódcy Mojtabie Chameneiemu. Minister określił dokument jako najlepsze możliwe porozumienie w ówczesnych warunkach. Rząd wskazał na „polityczną frakcję wewnątrz” telewizji, co było odczytywane jako aluzja do ultrakonserwatywnego Frontu Paydari, i ostrzegł, że takie działania mogą osłabiać bezpieczeństwo narodowe oraz spójność społeczną.
IRIB odpowiedziała, że emisja fragmentu przemówienia prezydenta mogłaby sugerować istnienie rozłamu między filarami przywództwa państwa. Obie strony powoływały się przy tym na ubiegłotygodniowy dekret Mojtaba Chameneiego wzywający do „świętej jedności” w obliczu nacisku militarnego, gospodarczego i dyplomatycznego ze strony USA. Mohammad Mirzaei, parlamentarzysta i rzecznik komisji nadzorującej IRIB, poinformował, że kierownictwo stacji ostrzeżono o konieczności prezentowania różnych opinii i działania jako znaku jedności narodowej.
Lokalni komentatorzy przedstawiali konflikt jako problem szerszy niż pojedyncze decyzje programowe. Konserwatywny dziennikarz Mohammad Mohadżeri ocenił, że telewizja jest obecnie najdroższa i najmniej skuteczna. Reformistyczny działacz Mohammad Sadek Dżawadi Heszar mówił o sytuacji, w której obok ustanowionego rządu działa „inny rząd”, czyli IRIB. Reformistyczny portal Entekhab, powołując się na anonimowe źródło, podał, że Pezeszkian ostro upomniał szefa IRIB Pejmana Dżebeliego podczas posiedzenia gabinetu. Informacja ta nie została niezależnie potwierdzona. Twardogłowy parlamentarzysta Mejsam Zohurian twierdził ponadto, że prezydent zagroził ograniczeniem budżetu telewizji, jednak administracja tego nie potwierdziła.
Rozmowy o cieśninie Ormuz i dalsza presja
Publiczny spór w Teheranie rozgrywał się równolegle z próbami utrzymania kanałów dyplomatycznych. W piątek mediatorzy z Omanu przybyli do Iranu, aby rozmawiać o zarządzaniu cieśniną Ormuz. Ten ważny szlak wodny stał się jednym z głównych punktów spornych między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Prezydent USA Donald Trump powiedział, że wojna przebiega „niezwykle dobrze”, zapowiedział wizytę premiera Izraela Benjamina Netanjahu w Waszyngtonie i przyznał, że obie strony nadal kontaktują się za pośrednictwem mediatorów. Jednocześnie zaznaczył, że nie spodziewa się wkrótce porozumienia.
Trump odmówił odpowiedzi na pytanie, czy realizacja jego groźby systematycznego atakowania irańskich elektrowni i mostów w razie eskalacji konfliktu byłaby zbrodnią wojenną. Mohammad Bagher Zolghadr, sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu, odpowiedział w sobotę, że wystrzeliwanie pocisków i dronów w regionie będzie trwało do „pełnej kapitulacji wroga” oraz do czasu pomszczenia śmierci cywilów zabitych podczas wojny. W tych warunkach konflikt wokół przekazu państwowej telewizji pozostaje częścią szerszego sporu o sposób prowadzenia negocjacji i prezentowania jedności władz.