Milo Yiannopoulos wrócił do Wielkiej Brytanii po deportacji ze Stanów Zjednoczonych. Były redaktor Breitbart News i jeden z rozpoznawalnych prowokatorów związanych z amerykańską skrajną prawicą został wydalony przez administrację Donalda Trumpa po tym, jak według amerykańskiego Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego przekroczył termin ważności wizy. Jego powrót nie oznacza jednak łatwego wejścia do głównego nurtu brytyjskiej prawicy.
Od Breitbart News do politycznej marginalizacji
Yiannopoulos, mający 41 lat, zdobył rozgłos w Stanach Zjednoczonych przed wyborami prezydenckimi w 2016 roku. Promował wówczas Donalda Trumpa i utrzymywał kontakty z jego sojusznikami. Wcześniej rozpoczął karierę w Wielkiej Brytanii jako autor kontrowersyjnego bloga w Daily Telegraph, a następnie założył własny serwis Kernel. W 2014 roku rozpoczął pracę w Breitbart News, gdzie podlegał między innymi Steve'owi Bannonowi. Później przeniósł się do USA i stał się jednym z promotorów skrajnie prawicowych poglądów.
Jego kariera w Breitbart News zakończyła się po kontrowersjach dotyczących nagrania, w którym miał aprobować relacje seksualne z chłopcami w wieku 13 lat. Yiannopoulos tłumaczył później, że za jego wypowiedź odpowiadały niechlujny montaż oraz charakterystyczny dla niego brytyjski sarkazm, prowokacja i czarny humor. Zaprzeczył, jakoby popierał pedofilię. Sprawa znacząco wpłynęła na jego pozycję w konserwatywnym środowisku w USA.
GB News i Reform UK nie otwierają mu drzwi
W czasie nieobecności Yiannopoulosa brytyjska prawica zyskała własne kanały medialne i polityczne. Najważniejszym prawicowym nadawcą stał się GB News, jednak według źródła cytowanego przez The Guardian stacja nie zamierza proponować mu pracy. Rozmówca ocenił, że Yiannopoulos jest dziś zbyt kontrowersyjny, a jego styl i poglądy były związane przede wszystkim z amerykańską publicznością. Dla brytyjskiej stacji jego dawne prowokacje nie stanowią atrakcyjnej oferty, lecz polityczne i wizerunkowe obciążenie.