Jagiellonia Białystok odniosła efektowne zwycięstwo nad Rakowem Częstochowa. W niedzielnym spotkaniu 6. kolejki Ekstraklasy zespół Adriana Siemieńca wygrał na wyjeździe 5:2, a trzy bramki zdobył w ostatnim kwadransie meczu. Raków pozostaje na ostatnim miejscu w tabeli i wciąż nie ma na koncie ani jednego punktu.
Siemieniec nie chciał umniejszać rywalowi
Po spotkaniu trener Jagiellonii nie przedstawiał zwycięstwa jako łatwej przeprawy. Jak podkreślił, mówienie o najłatwiejszym meczu byłoby brakiem szacunku dla przeciwnika oraz pracy wykonywanej w Rakowie. W jego ocenie w Ekstraklasie nie ma prostych spotkań, ponieważ każde wymaga odpowiedniego przygotowania, organizacji gry, intensywności i skuteczności.
Siemieniec zwrócił uwagę, że Raków w ostatnich latach wypracował stabilną pozycję w czołówce polskiej ligi. Klub regularnie występował w europejskich pucharach, zdobywał medale mistrzostw Polski i sięgał po Puchar Polski. Zdaniem szkoleniowca obecna sytuacja wymaga przede wszystkim spokoju, konsekwencji, właściwego kierunku oraz wsparcia ze strony całego otoczenia klubu. Dodał, że słabszy moment nie oznacza, iż drużyna nie może z niego wyjść.
Trener Jagiellonii wskazał także błędy własnego zespołu
Mimo wysokiego zwycięstwa Siemieniec miał zastrzeżenia do gry swoich zawodników. Jagiellonia straciła dwie, jak określił trener, bardzo łatwe bramki. Szkoleniowiec zaznaczył, że nie chce, aby jego drużyna musiała zdobywać trzy gole w każdym meczu, by odnieść zwycięstwo. Zapowiedział rozmowę o lepszej kontroli spotkań, ponieważ zespół mający doświadczenie powinien skuteczniej zarządzać przebiegiem rywalizacji.