„Biblijne jedzenie”, nazywane także dietą biblijną, to rosnący trend żywieniowy obecny między innymi na TikToku i Instagramie. Jego zwolennicy, często chrześcijańscy influencerzy, zachęcają do wybierania produktów wymienianych w Piśmie Świętym oraz do ograniczania żywności przetworzonej. W mediach społecznościowych pojawiają się przy tym twierdzenia, że taki sposób odżywiania może wzmacniać wiarę, poprawiać zdrowie, a nawet zmniejszać ilość tłuszczu trzewnego. Eksperci podkreślają jednak, że nie wszystkie te obietnice mają potwierdzenie w badaniach.
Na czym polega biblijna dieta?
Nie istnieje jedna, powszechnie przyjęta wersja „biblijnego jedzenia”. Część osób koncentruje się wyłącznie na produktach wymienianych w Biblii, a inni traktują ten sposób odżywiania szerzej, jako zachętę do jedzenia produktów pełnowartościowych i minimalnie przetworzonych. Wspólnym elementem wielu wariantów jest ograniczanie żywności ultraprzetworzonej. Promotorzy trendu przedstawiają to nie tylko jako działanie korzystne dla ciała, lecz także jako wybór zgodny z zasadami duchowymi.
- surowe mleko, jagnięcina, wołowina i koźlina
- ryby, oliwa z oliwek, masło i sól
- granaty, figi oraz surowy miód
- chleb, najczęściej na zakwasie
- w niektórych planach także kawa, wanilia, masło orzechowe i czekolada
Zdrowe produkty nie oznaczają potwierdzonej diety
Specjaliści cytowani przez Healthline oceniają, że wiele produktów promowanych w ramach tego trendu może być częścią zdrowego, zbilansowanego jadłospisu. Dietetyczka Kristin Kirkpatrick zwróciła uwagę, że ograniczanie żywności przetworzonej i ultraprzetworzonej, większa uważność podczas jedzenia oraz wybieranie produktów roślinnych mogą być korzystniejsze niż typowy sposób odżywiania oparty na dużej ilości produktów przemysłowych. Nie oznacza to jednak, że religijne uzasadnienie diety samo w sobie potwierdza jej skuteczność.