Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszego serwisu oraz do celów analitycznych. Klikając "Akceptuję", wyrażasz zgodę na używanie wszystkich plików cookies. Możesz również odrzucić zgodę, co spowoduje zablokowanie plików cookies analitycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Globalne porozumienie pandemiczne utknęło w negocjacjach. Spór dotyczy danych i szczepionek
Porozumienie pandemiczne przyjęto w maju 2025 roku, ale nie uzgodniono kluczowego załącznika.
Największy spór dotyczy tego, czy udostępnianie danych o nowych patogenach ma być powiązane z dostępem do późniejszych produktów medycznych.
Zamożne państwa obawiają się, że dodatkowe warunki spowolnią badania, a państwa o niższych dochodach chcą gwarancji równego dostępu.
Kolejny termin polityczny wyznaczono na maj 2027 roku.
Sponsorowane
Odkryj rewolucyjną metodę nauki języków
Sprawdź jak w 30 dni opanować podstawy dowolnego języka obcego bez wychodzenia z domu.
Porozumienie przyjęte, ale nadal bez kluczowych ustaleń
Światowa Organizacja Zdrowia przyjęła w maju 2025 roku porozumienie pandemiczne, którego celem jest lepsze przygotowanie państw na kolejną globalną sytuację kryzysową. Dokument ma ułatwić szybszą reakcję na pojawienie się nowego wirusa, wspierać wymianę informacji między państwami i ograniczyć nierówności w dostępie do szczepionek, leków oraz testów. Porozumienie nie działa jednak jeszcze w pełnym zakresie. Państwa przyjęły jego ogólne założenia, odkładając rozstrzygnięcie najbardziej spornych kwestii na dalsze negocjacje.
Ósma runda rozmów odbyła się w ubiegłym tygodniu w Genewie, ale nie przyniosła przełomu. Suerie Moon, współdyrektorka centrum zdrowia globalnego w Geneva Graduate Institute, oceniła, że porozumienie pozostaje w stanie zawieszenia. Jej zdaniem wiele państw wie, że trzeba osiągnąć postęp, ale nadal nie ma jasnej drogi do kompromisu. Negocjatorzy mają czas do maja 2027 roku, kiedy państwa członkowskie WHO ponownie spotkają się na Światowym Zgromadzeniu Zdrowia.
Największy spór dotyczy dostępu i równości
Sednem negocjacji jest pytanie, czy państwa powinny być zobowiązane do szybkiego udostępniania danych o nowych patogenach oraz jakie obowiązki powinny mieć firmy i państwa korzystające z tych informacji. Chodzi między innymi o to, czy państwo, które przekazuje próbkę wirusa albo dane o jego genomie, powinno otrzymać później łatwiejszy dostęp do szczepionek, leków lub testów opracowanych na podstawie tych informacji.
Spór wynika między innymi z doświadczeń pandemii COVID-19. Zamożne państwa mogły szybko kupować szczepionki i zabezpieczać ich wielokrotne dostawy dla własnych mieszkańców. Państwa o niższych dochodach otrzymywały znacznie mniejszą część dostępnych produktów. Sangeeta Shashikant, doradczyni prawna organizacji Third World Network, określiła te różnice jako bardzo dotkliwą nierówność. Porozumienie pandemiczne ma właśnie zmniejszyć ryzyko powtórzenia takiego układu.
Słownik artykułu
Pojęcia, które warto znać
Krótkie objaśnienia terminów występujących w tekście. Każde hasło prowadzi do szerszej definicji i przykładów użycia.
Najważniejszym nierozstrzygniętym elementem jest PABS, czyli Pathogen Access and Benefit Sharing, system dostępu do patogenów i podziału korzyści. W założeniu ma on określać zasady przekazywania próbek i danych o nowych wirusach oraz warunki korzystania z nich przez naukowców i firmy. Druga część systemu ma dotyczyć produktów powstałych dzięki tym informacjom, takich jak szczepionki, leki i testy.
Zwolennicy szybkiej wymiany danych wskazują, że informacje o genomie patogenu są potrzebne do zrozumienia jego biologii i opracowania sposobów zatrzymania zakażeń. Badacz może analizować między innymi to, jak nowy wirus wnika do ludzkich komórek. Do takiej pracy potrzebne są nie tylko dane genetyczne patogenu, ale także informacje o ludzkich białkach. Zdaniem Amber Sholz z Leibniz Institute zbyt wiele ograniczeń i formalności może utrudnić badania właśnie wtedy, gdy nauka powinna działać możliwie sprawnie.
Dwie odmienne wizje tego samego mechanizmu
W negocjacjach ścierają się przede wszystkim interesy globalnej Północy i globalnego Południa, czyli państw o różnym poziomie zamożności oraz różnym dostępie do badań i produkcji medycznej. Bogatsze państwa obawiają się, że warunki związane z dostępem do danych spowolnią rozwój produktów potrzebnych podczas kryzysu. Ich argument jest następujący: jeśli naukowcy będą musieli każdorazowo przechodzić przez dodatkowe procedury, wymiana informacji i analiza nowego patogenu mogą stać się mniej elastyczne.
Państwa o niższych dochodach patrzą na ten problem inaczej. Chcą mocnych gwarancji, że przekazanie próbki lub danych nie będzie jednostronnym świadczeniem, po którym inne państwa i firmy opracują produkt, a jego dostępność dla kraju przekazującego pozostanie niepewna. Jedną z rozważanych możliwości jest zamknięta baza danych, dostępna podmiotom, które zarejestrują się i podpiszą umowę z WHO. Umowy mogłyby wymagać przekazania części powstałych produktów po obniżonej cenie do dystrybucji w państwach o niższych dochodach.
Podobny mechanizm działa już w pewnym zakresie w ramach sieci WHO dotyczącej przygotowania na pandemie grypy. Państwa przekazują próbki wirusów w zamian za bardziej sprawiedliwy dostęp do szczepionek. Nie wszystkie państwa chcą jednak, aby podobne warunki były wymagane już na etapie korzystania z danych. Obawiają się, że formalne ograniczenia utrudnią także badania, które nie prowadzą bezpośrednio do powstania konkretnego produktu.
Propozycja kompromisu i ryzyko dalszego impasu
Jedna z propozycji kompromisowych zakłada przeniesienie warunków z etapu dostępu do danych na etap sprzedaży produktu opracowanego na ich podstawie. W takim modelu naukowcy i firmy mogliby swobodnie korzystać z informacji o patogenie, ale przed wprowadzeniem powstałego produktu na rynek w konkretnym państwie musieliby podpisać umowę zapewniającą określony poziom równego dostępu. James Love z organizacji Knowledge Ecology International uważa, że takie rozwiązanie mogłoby połączyć równość z otwartą nauką.
Krytycy tej koncepcji wskazują jednak, że negocjowanie warunków dopiero po opracowaniu produktu może osłabić pozycję państw o niższych dochodach. Jeśli producent nie zaakceptuje warunków w momencie uzyskiwania dostępu do danych, późniejsze próby zawarcia umowy mogą być trudniejsze. W ocenie Sangeety Shashikant państwa przekazujące informacje straciłyby wtedy część swojej siły negocjacyjnej.
Do maja 2027 roku potrzebny jest przełom
Tedros Adhanom Ghebreyesus, dyrektor generalny WHO, wezwał państwa podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ do szybkiego zakończenia prac. Podkreślił, że dalsze opóźnienia nie są wyłącznie problemem proceduralnym. W jego ocenie każdy brak postępu może oznaczać większe koszty dla wszystkich państw, gdy nadejdzie kolejna pandemia.
Alexandra Phelan, ekspertka do spraw prawa zdrowia globalnego z Johns Hopkins University, uważa, że państwa nadal próbują znaleźć rozwiązanie w dobrej wierze. Jednocześnie ostrzega, że z czasem ta gotowość może słabnąć. Za praktyczny termin osiągnięcia porozumienia uznaje maj przyszłego roku, ponieważ wtedy państwa mają ponownie podjąć decyzję na forum WHO.
Dodatkową niewiadomą pozostają Stany Zjednoczone. Po wyjściu z WHO w ubiegłym roku nie uczestniczą w tych negocjacjach. Jednocześnie zawierają z poszczególnymi państwami dwustronne porozumienia dotyczące pomocy zdrowotnej, w których wymiana danych o patogenach może być powiązana z pomocą. Suerie Moon ocenia, że takie działania mogą osłabić budowany przez WHO wspólny system dostępu do patogenów i podziału korzyści. Bez kompromisu w sprawie PABS globalne porozumienie pandemiczne pozostanie przyjętym dokumentem bez uzgodnionych zasad, które mają nadać mu praktyczne znaczenie podczas kolejnego kryzysu.