Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszego serwisu oraz do celów analitycznych. Klikając "Akceptuję", wyrażasz zgodę na używanie wszystkich plików cookies. Możesz również odrzucić zgodę, co spowoduje zablokowanie plików cookies analitycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
W Lesotho pasterze uczą się nocą. Dla wielu to jedyna droga do edukacji
Wielu chłopców w Lesotho zaczyna pracę przy stadach już w dzieciństwie i wypada z formalnego systemu edukacji.
Nocne szkoły oferują podstawową naukę po zakończeniu pracy na górskich pastwiskach.
Rząd szacuje, że w kraju działa około 155 takich placówek, ale ich finansowanie i formalne wsparcie pozostają problemem.
Zajęcia są także miejscem kontaktu z rówieśnikami oraz programami dotyczącymi HIV i gruźlicy.
Sponsorowane
Odkryj rewolucyjną metodę nauki języków
Sprawdź jak w 30 dni opanować podstawy dowolnego języka obcego bez wychodzenia z domu.
Kiedy nad centralnym Lesotho zachodzi słońce, Kabelo Mohai i Lepeli Maapesa zaczynają długą drogę do szkoły. Z owiniętymi wokół ramion wełnianymi kocami, które chronią przed zimnem, schodzą kamienistymi ścieżkami z gór położonych na wysokości niemal 8 tysięcy stóp, czyli około 2400 metrów. Wędrówka do miasteczka Semonkong zajmuje im około półtorej godziny. Gdy na niebie wysoko świeci księżyc, a w oddali widać światła zabudowań, podobne sylwetki pasterzy schodzą z różnych stron do budynku oświetlonego lampami fluorescencyjnymi. W Good Shepherd School czeka na nich wieczorna lekcja.
Praca przy stadach zaczyna się w dzieciństwie
Lesotho jest małym, górzystym państwem w południowej Afryce, którego gospodarka i kultura są silnie związane z hodowlą zwierząt. Wełna i moher odpowiadają za niemal 60 procent eksportu produktów rolnych i zapewniają utrzymanie jednej czwartej ludności wiejskiej. Dla części rodzin wysłanie chłopca do pracy przy stadzie jest koniecznością ekonomiczną, a nie tylko wyborem wynikającym z tradycji. Dzieci i nastolatkowie spędzają wiele miesięcy w odizolowanych posterunkach pasterskich, z dala od rodzin, rówieśników i regularnych zajęć szkolnych.
Według analizy Banku Światowego opartej na danych z 2018 roku prawie połowa chłopców w Lesotho była zaangażowana w jakąś formę pasterstwa. Inne szacunki przywołane w materiale wskazują, że w danym momencie przy stadach pracuje około jedna trzecia chłopców w wieku szkolnym. Różnice wynikają między innymi z odmiennego okresu i sposobu definiowania pracy pasterskiej, ale oba wskaźniki pokazują skalę problemu. Dla dużej grupy młodych mieszkańców kraju edukacja zostaje przerwana właśnie wtedy, gdy powinna obejmować kolejne lata szkoły podstawowej i przejście do szkoły średniej.
Kabelo Mohai zaczął pracować przy zwierzętach w wieku 9 lat i ukończył tylko szkołę podstawową.
Słownik artykułu
Pojęcia, które warto znać
Krótkie objaśnienia terminów występujących w tekście. Każde hasło prowadzi do szerszej definicji i przykładów użycia.
W wieku 15 lat zamieszkał w prowizorycznym posterunku górskim, gdzie opiekował się rodzinnym stadem 155 owiec i kóz.
Zajęcia w Good Shepherd School odbywają się w dni powszednie wieczorem i obejmują trzy poziomy nauki.
Uczniowie mają od 15 do 55 lat, a w szkole w Semonkong uczy się ponad 40 osób.
Lekcje po wielu godzinach pracy
Codzienność pasterzy jest wymagająca niezależnie od pory roku. Lesotho jest jedynym państwem na świecie położonym w całości powyżej 1000 metrów nad poziomem morza. Kraj bywa nazywany Królestwem na Niebie. Zimą w górach często występują obfite opady śniegu, a latem temperatury mogą być bardzo wysokie. Pasterz musi pilnować zwierząt w deszczu, upale i zimnie. Mieszka zwykle w niewielkiej chacie zbudowanej z kamieni i gałęzi, wyposażonej w prosty posłanie, garnek i pojemnik na wodę.
Mohai mówi, że życie wśród zwierząt daje mu poczucie niezależności. Jego stałym towarzyszem w górskim posterunku jest pies Balireng, którego imię w języku sesotho oznacza wroga. Jednocześnie przyznaje, że długie okresy samotności oznaczają brak kontaktu z innymi ludźmi. Po całym dniu pracy nie rezygnuje jednak z nauki. Od trzech lat, w każdy dzień powszedni, schodzi z góry na zajęcia siódmej klasy, a po kilku godzinach wraca do swojej chaty. Chce zachować umiejętność czytania i pisania, a w przyszłości marzy o pracy w wojsku lub innym zatrudnieniu poza pasterstwem.
Good Shepherd School powstała w 2003 roku na terenie klasztoru prowadzonego przez zgromadzenie Good Shepherd Sisters of Quebec. Siostra Rosemary Mokebe, która ma 55 lat, prowadzi szkołę i uczy uczniów szóstej oraz siódmej klasy. Zajęcia trwają kilka godzin każdego wieczoru. W jednej części sali uczniowie rozwiązują działania matematyczne, w innej powtarzają alfabet. Wielu z nich przychodzi w tradycyjnych wzorzystych kocach, czapkach i gumowych butach, czyli stroju używanym także podczas pracy w górach.
Podstawowe umiejętności decydują o samodzielności
Dla części uczniów rozpoczęcie nauki jest powrotem do szkoły po wielu latach. Motlatsi Monoana, mężczyzna po czterdziestce, nie zna dokładnie swojego wieku. W dzieciństwie rodzice nie posłali go do szkoły, ponieważ potrzebowali kogoś do pilnowania zwierząt. W tym roku po raz pierwszy usiadł w klasie. Przyznaje, że w dorosłym wieku nauka podstaw czytania i liczenia jest trudna, ale właśnie brak tych umiejętności przez lata ograniczał jego niezależność.
Monoana mówi, że nie potrafił policzyć swoich zwierząt ani pieniędzy. Twierdzi także, że pracodawcy regularnie go oszukiwali, a on nie był w stanie przeczytać podpisywanych umów. Jego historia pokazuje, że piśmienność nie jest wyłącznie szkolnym celem. Wpływa na możliwość zrozumienia dokumentów, oceny warunków pracy i ochrony własnych interesów. Mężczyzna ma także przewlekłe problemy z omdleniami, które według jego relacji stwarzają zagrożenie podczas pracy w górach. Szkoła daje mu nadzieję na znalezienie zatrudnienia poza pasterstwem, ale sama nauka nie usuwa wszystkich barier związanych z ubóstwem, zdrowiem i brakiem dostępu do usług.
Inaczej potoczyła się historia 18-letniego Ketso Mokoeny. Zaczął pracować przy stadach w niepełnym wymiarze, gdy miał 11 lat, a kilka lat później przerwał zwykłą szkołę, ponieważ jego rodziny nie było stać na dalszą naukę. Wspomina, że inni uczniowie wyśmiewali go za to, że jest pasterzem i uznawali go za osobę niewykształconą. Mimo to kontynuował naukę wieczorami. Zakonnice wspólnie zebrały pieniądze na opłacenie jego szkoły średniej. Mokoena uczy się teraz w klasie jedenastej, interesuje się chemią i fizyką oraz chce zostać farmaceutą. Jego przypadek jest jednak rzadki, ponieważ większość uczestników nocnych zajęć nie ma prostej drogi do uzyskania świadectwa szkoły średniej.
Problem nie kończy się na braku lekcji
Dane UNICEF pokazują, że szkołę podstawową kończy 69 procent chłopców w Lesotho, w porównaniu z 92 procentami dziewcząt. Do szkoły średniej przechodzi tylko 22 procent chłopców. Wśród uczniów szkół średnich na jednego chłopca przypada około 1,6 dziewczyny, co należy do najwyższych takich proporcji na świecie. Za tymi liczbami stoją nie tylko różnice w dostępie do nauki, ale także wcześniejsze wejście chłopców na rynek pracy, ubóstwo rodzin i odizolowanie górskich społeczności.
Lisemelo Mosakeng, była szefowa Lesotho Association for Non-Formal Education, zwraca uwagę, że szkoła daje dzieciom coś więcej niż naukę. Jest miejscem kontaktu z rówieśnikami, ćwiczenia komunikacji i rozwiązywania konfliktów. Pasterze, którzy przez wiele miesięcy przebywają samotnie w górach, tracą okazje do budowania relacji społecznych. Według Mosakeng brak takich doświadczeń może utrudniać późniejsze kontakty z innymi ludźmi i sprzyjać reagowaniu przemocą zamiast spokojnym rozwiązywaniem sporów. Nocne zajęcia są więc próbą przywrócenia nie tylko edukacji, lecz także więzi ze społeczeństwem.
W Semonkong nauczycielki zapraszają również pracowników socjalnych i organizują programy zdrowotne dotyczące między innymi HIV oraz gruźlicy. Nie chodzi o leczenie prowadzone w szkole, lecz o przekazywanie informacji i tworzenie kontaktu z osobami, które w innym przypadku mogą mieć ograniczony dostęp do takich działań. Siostra Mokebe podkreśla, że chłopcy powinni mieć możliwość poznawania świata, formułowania własnych planów i myślenia o przyszłości innej niż całe życie spędzone przy stadach.
Sieć szkół działa, ale brakuje stabilnego finansowania
Good Shepherd School jest jedną z wielu placówek powstałych w całym Lesotho. Rząd szacuje, że w kraju działa około 155 takich szkół. Przez lata były one wspierane głównie przez organizacje pozarządowe i wolontariuszy, którzy pracowali przy bardzo ograniczonych budżetach. Ministerstwo edukacji stopniowo próbuje włączyć te zajęcia do bardziej formalnego systemu i zapewnić wiejskim nauczycielom stypendia. Proces jest jednak spowalniany przez opóźnienia i procedury administracyjne. W czasie relacjonowanej wizyty roczne kontrakty nauczycieli nadal nie były przedłużone, co stawia pod znakiem zapytania stabilność zajęć.
Ograniczenia widać także w innych miejscach. W wiosce Ha Ntsokoane w dystrykcie Thaba Tseka nauczycielka Mampho Makha prowadzi zajęcia w niewielkiej blaszanej chacie na skraju stromego zbocza. Budynek nie ma elektryczności, dlatego uczniowie korzystają ze światła telefonów. Makha założyła szkołę w 2003 roku i przez pewien czas pracowała jako wolontariuszka. Do nauczania skłoniło ją doświadczenie z ojcem, który był niepiśmiennym rolnikiem i przywódcą wioski. Gdy nie chciał podpisać dokumentu, którego nie potrafił przeczytać, został zatrzymany na noc. Makha postanowiła nauczyć go czytania i pisania, a później zaczęła prowadzić zajęcia dla innych mieszkańców. Jej szkoła ma 35 uczniów.
Historie z gór Lesotho pokazują, jak ściśle łączą się edukacja, ubóstwo, praca i zdrowie społeczne. Pasterze są ważni dla gospodarki kraju, ale część z nich płaci za tę pracę utratą lat nauki, kontaktem z rówieśnikami i możliwością korzystania z podstawowych informacji. Nocne szkoły nie rozwiązują całego problemu. Dają jednak młodym ludziom i dorosłym dostęp do umiejętności, które mogą ułatwić rozumienie umów, pieniędzy, informacji zdrowotnych i własnych praw. Dla wielu uczniów jest to także pierwsza od dawna przestrzeń, w której mogą uczyć się razem z innymi i planować przyszłość poza odizolowanym posterunkiem pasterskim.