Amerykańska firma Chainalysis, zajmująca się analizą blockchain, potwierdziła cyberincydent, w którym zewnętrzny podmiot uzyskał dostęp do jej systemów i narzędzi wewnętrznych. Według przedsiębiorstwa napastnik dotarł do części danych klientów, które firma określiła jako niewrażliwe. Chainalysis przekazała informacje o zdarzeniu w komunikacie opublikowanym w piątek.
Jakie dane zostały objęte incydentem
Zakres dostępu obejmował identyfikatory użytkowników, ich pełne imiona i nazwiska, adresy e-mail oraz etykiety ról organizacyjnych osób skonfigurowanych na platformie. Z komunikatu wynika, że informacje tego rodzaju mogły dotyczyć także organizacji i użytkowników klienta. Firma podkreśliła jednocześnie, że incydent nie doprowadził do nieuprawnionego dostępu do treści prowadzonych dochodzeń, danych uwierzytelniających ani tokenów sesji.
W tle rosnącej liczby ataków z użyciem AI
Chainalysis opisała zdarzenie jako wykorzystanie ofensywnych technik agentowych. Sformułowanie to wskazuje na użycie narzędzia opartego na sztucznej inteligencji, jednak firma nie ujawniła, jaki system został wykorzystany ani jakie dokładnie metody zastosowano. Nie ma więc podstaw, by na podstawie samego komunikatu odtwarzać przebieg ataku lub oceniać jego techniczne szczegóły.
Firma poinformowała, że w reakcji na incydent łata podatności i wzmacnia zabezpieczenia swoich systemów. Zdarzenie wpisuje się w szerszy trend wykorzystywania sztucznej inteligencji przez grupy atakujące do automatyzowania różnych etapów działań i prowadzenia ich na większą skalę. Chainalysis oceniła, że liczba cyberataków wspieranych przez AI rośnie w całej branży, dlatego bezpieczeństwo ma być wzmacniane w skali całej organizacji.