Katastrofa na granicy Nepalu i Tybetu pozostawiła po sobie co najmniej 1300 ofiar śmiertelnych i ponad 5000 zaginionych. Powodzie połączone z obrywem lodowca uszkodziły 13 elektrowni wodnych, a część osób może być uwięziona w prowadzących do nich tunelach. W środę z jednego z tuneli wydobyto cztery ciała, a poszukiwania nadal trwają.
Naukowcy wskazują na wpływ ocieplenia
Badanie przeprowadzone przez naukowców z Imperial College London i międzynarodowych współpracowników z World Weather Attribution jest pierwszą analizą akademicką łączącą tę katastrofę z kryzysem klimatycznym. Zespół ocenił, że kilka czynników, które doprowadziły do obrywu lodowca, zostało nasilonych przez ocieplenie atmosfery. Emisje związane ze spalaniem paliw kopalnych miały zwiększyć niestabilność geologiczną górskiego środowiska, choć nie były jedyną przyczyną katastrofy. To ustalenie naukowe nie oznacza, że pojedyncze zdarzenie można przypisać wyłącznie zmianom klimatu.
Nepal potrzebuje miliardów na odbudowę
Nepalski rząd zapowiedział, że zwróci się do funduszu strat i szkód ONZ o 20 mln dolarów. Całkowity koszt odbudowy oszacowano jednak na około 5 mld dolarów, w tym na zastąpienie nawet 20 tys. domów. Nepal odpowiada za mniej niż 0,1 proc. globalnych emisji gazów cieplarnianych, dlatego jego władze podkreślają, że kraj ponosi konsekwencje decyzji dotyczących energii i rozwoju podejmowanych w innych częściach świata.
Szybka wypłata pieniędzy może być trudna. Prawie 120 państw złożyło już wnioski opiewające łącznie na niemal 3 mld dolarów, podczas gdy zasoby funduszu są szacowane na około 400 mln dolarów. Niedobór środków pokazuje, że obok przyspieszenia dekarbonizacji potrzebny jest sprawniejszy system finansowania odbudowy po katastrofach. Kolejna konferencja klimatyczna odbędzie się w listopadzie w Turcji, która deklaruje poparcie dla państw rozwijających się. Zwiększenie funduszu strat i szkód ma być jednym z tematów tych rozmów.