El Niño, naturalne zjawisko występujące mniej więcej co dwa do siedmiu lat, może wejść w wyjątkowo silną fazę. Naukowcy przywołani w komentarzu oceniają, że obecny epizod może być najsilniejszy od co najmniej tysiąca lat. Wzrost temperatury wód Pacyfiku już przekroczył poprzedni rekord, a szczyt zjawiska jeszcze nie nastąpił. Dodatkowe ciepło trafia do atmosfery, która i tak jest coraz cieplejsza z powodu działalności człowieka.
Ryzyko głodu, upałów i ekstremalnej pogody
Według Światowego Programu Żywnościowego około 50 mln osób może zostać dotkniętych ostrym głodem. Inne przywołane szacunki przypisują dodatkowemu ciepłu wywołanemu przez El Niño nawet 450 tys. zgonów do lutego, między innymi w Nigerii, Indonezji i Stanach Zjednoczonych. To szacunek dotyczący wpływu upałów, niezależny od ofiar pożarów, susz i powodzi, które zjawisko może również nasilać. Autorzy komentarza wskazują też, że kolejny rok ma niemal na pewno pobić globalny rekord temperatury ustanowiony w roku bieżącym.
Skutki wykraczają poza Pacyfik
El Niño zmienia ryzyko opadów w odległych regionach. W Indiach w przywoływanym okresie suma kluczowych opadów monsunowych była o 50 proc. niższa, co uderzało w uprawy. Na Sri Lance wysychały zbiorniki wykorzystywane do zaopatrzenia w wodę pitną. Europa może odczuć zjawisko pośrednio, przez bardziej sztormową jesień i wpływ na dostawy żywności. Badanie przywołane w materiale wskazuje, że silne epizody El Niño w ostatnich dekadach mogły być wzmacniane przez ocieplenie planety związane ze spalaniem paliw kopalnych, choć wpływ globalnego ocieplenia na samo zjawisko pozostaje przedmiotem debaty naukowej. Największe koszty ponoszą zwykle uboższe społeczności, słabiej chronione przed ekstremalną pogodą i mające mniej środków na odbudowę. W wymiarze politycznym komentarz wskazuje na potrzebę ograniczania emisji, przygotowania państw na silniejsze zjawiska oraz zwiększenia wsparcia z funduszu strat i szkód dla krajów rozwijających się.