Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszego serwisu oraz do celów analitycznych. Klikając "Akceptuję", wyrażasz zgodę na używanie wszystkich plików cookies. Możesz również odrzucić zgodę, co spowoduje zablokowanie plików cookies analitycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Gigantyczne centrum AI w Indiach. Mieszkańcy kwestionują przejęcie ziemi i koszty środowiskowe
Projekt Google w Andhra Pradesh ma kosztować 15 mld dolarów i obejmuje trzy centra danych.
Dokumenty środowiskowe wskazują na moc 2,51 GW, ponad dwukrotnie większą od publicznie podawanej wartości 1 GW.
Mieszkańcy twierdzą, że część ziemi przejęto bez odpowiedniego uprzedzenia, a obiecane działki zastępcze i miejsca pracy nie zostały zapewnione.
Aktywiści zaskarżyli szybkie zgody środowiskowe i brak konsultacji społecznych.
Sponsorowane
Odkryj rewolucyjną metodę nauki języków
Sprawdź jak w 30 dni opanować podstawy dowolnego języka obcego bez wychodzenia z domu.
W niewielkiej indyjskiej wsi Tarluvada wielka inwestycja technologiczna miała być początkiem gospodarczego przełomu. Przedstawiciele władz zapowiadali, że Google zbuduje tam centrum danych AI warte 15 mld dolarów, stworzy tysiące miejsc pracy i zmieni okolicę w międzynarodowy ośrodek nowych technologii. Dla mieszkańców społeczności położonej przy nieutwardzonej drodze, wśród pól i lasów, brzmiało to jak obietnica awansu cywilizacyjnego. Wielu z nich wcześniej nie słyszało o sztucznej inteligencji ani nie wiedziało, czym jest centrum danych. Z czasem początkowy entuzjazm ustąpił jednak miejsca obawom o ziemię, wodę, energię, upały i przyszłość lokalnego rolnictwa.
Inwestycja o skali większej niż publiczne zapowiedzi
Projekt powstaje w stanie Andhra Pradesh, w pobliżu stolicy stanowej Vizakhapatnam. Google współpracuje przy nim z grupą Adani, jednym z największych i najbardziej wpływowych indyjskich konglomeratów. Władze przedstawiały inwestycję jako największe centrum danych hyperscale AI Google poza Stanami Zjednoczonymi. Według publicznych zapowiedzi projekt miał mieć moc 1 GW. Z dokumentów dotyczących zgód środowiskowych wynika jednak, że zatwierdzona skala może sięgnąć 2,51 GW. To moc porównywalna z pełną pracą dwóch dużych reaktorów jądrowych. W praktyce nie chodzi o jeden budynek, lecz o trzy oddzielne centra danych rozmieszczone wokół Vizakhapatnam. Władze stanowe i partnerzy projektu przedstawiają je jako podstawę przyszłego ekosystemu sztucznej inteligencji, a nie tylko pojedynczą serwerownię.
Google deklaruje projekt o wartości 15 mld dolarów.
Słownik artykułu
Pojęcia, które warto znać
Krótkie objaśnienia terminów występujących w tekście. Każde hasło prowadzi do szerszej definicji i przykładów użycia.
Publicznie wskazywano moc 1 GW, natomiast dokumenty środowiskowe przewidują 2,51 GW.
Trzy centra danych mają powstać w rejonie Vizakhapatnam.
Według wyliczeń opartych na dokumentach roczne zapotrzebowanie projektu może odpowiadać ponad 30 proc. obecnego zużycia energii w całym stanie Andhra Pradesh.
Władze przyznały inwestorowi ulgi i zachęty szacowane na 220 mld rupii, czyli około 2,2 mld dolarów, w ciągu 20 lat.
Energia, węgiel i rosnące zapotrzebowanie na chłodzenie
Największe pytania dotyczą energii. Moc 2,51 GW nie oznacza automatycznie stałego zużycia na takim poziomie, ale pokazuje potencjalną skalę obciążenia systemu. Według informacji zawartych w dokumentach, w ujęciu rocznym zapotrzebowanie centrum mogłoby przekroczyć 30 proc. obecnego zużycia energii elektrycznej całego Andhra Pradesh. Stan zamieszkuje ponad 55 mln osób. Dla regionu, który już mierzy się z problemami z dostępnością energii, oznacza to konieczność rozbudowy i zabezpieczenia dostaw dla inwestycji wymagającej ciągłej pracy. Skala jest tym bardziej istotna, że około 75 proc. energii elektrycznej w Indiach pochodzi obecnie z elektrowni węglowych. Google zapowiada, że pomoże wygenerować nową, czystą energię dla centrum, ale sama deklaracja nie przesądza jeszcze, z jakich źródeł będzie pochodzić całość energii faktycznie zużywanej przez obiekt.
Centra danych AI potrzebują nie tylko prądu dla serwerów, lecz także infrastruktury odprowadzającej ciepło. W Tarluvadzie temperatury latem regularnie sięgają około 45 stopni Celsjusza. Mieszkańcy i aktywiści obawiają się, że wycinka lasu pod inwestycję, obejmująca ponad 100 akrów, może dodatkowo zwiększyć lokalne nagrzewanie terenu. Wskazują też na ryzyko połączenia wysokich temperatur z utratą rolniczej ziemi i presją na zasoby wodne. Google odpowiada, że projekt został dostosowany do lokalnych warunków, a jego system chłodzenia będzie oparty na powietrzu, nie na wodzie. Firma twierdzi w związku z tym, że centrum nie powinno wpływać na lokalne ujęcia wody pitnej. To stanowisko pozostaje jednym z głównych punktów sporu między inwestorem, władzami a mieszkańcami.
Szybkie zgody i zarzuty braku oceny ryzyka
Wątpliwości dotyczą także sposobu zatwierdzenia inwestycji. Władze stanowe wydały Google zgody środowiskowe w ciągu dziewięciu dni. Według aktywistów nie przeprowadzono przy tym publicznych konsultacji ani wystarczającej oceny wpływu projektu na przyrodę, wodę i lokalną gospodarkę. Trzy petycje przeciwko decyzjom trafiły do Krajowego Trybunału Zielonego, najważniejszego indyjskiego organu sądowego zajmującego się sprawami środowiskowymi. Złożono także skargę w sądzie wysokim stanu Andhra Pradesh. Wnioskodawcy twierdzą, że oceny ryzyka były rażąco niewystarczające, nierealistyczne z naukowego punktu widzenia i wprowadzające w błąd. Są to zarzuty strony społecznej, a nie prawomocne ustalenia sądu.
Jedna z lokalizacji ma znajdować się w pobliżu lasu objętego ochroną, zbiornika wody pitnej oraz rezerwatu przyrody, w którym żyją między innymi zagrożone wyginięciem lamparty. Aktywiści twierdzą, że przy takiej lokalizacji analiza oddziaływania inwestycji powinna uwzględniać nie tylko sam teren zabudowy, ale także drogi, linie energetyczne, zużycie zasobów i skutki rozwoju całego zaplecza technologicznego. VS Krishna z organizacji Human Rights Forum, która złożyła sprawy do trybunału, mówił, że nie odbyło się wysłuchanie publiczne, a możliwe szkody ekologiczne i koszty dla mieszkańców nie zostały rzetelnie ocenione. Organizacja twierdzi również, że materiały dotyczące protestów były usuwane z platform internetowych, a część osób sprzeciwiających się inwestycji zatrzymywano. Władze nie odpowiedziały na ten konkretny zarzut.
Spór o ziemię i niespełnione obietnice
Najbardziej bezpośredni konflikt dotyczy gruntów. Mieszkańcy Tarluvady twierdzą, że część ziemi przyznanej im przez państwo około 20 lat temu została ponownie przejęta pod inwestycję. T. Applaraju, jeden z mieszkańców, należy do grupy 520 rodzin, których działki miały zostać odebrane. Według jego relacji dopiero w kwietniu dowiedział się, że teren zostanie zajęty. Wkrótce potem pracownicy ochrony związani z grupą Adani ustawili ogrodzenia i uniemożliwili mieszkańcom wejście na działki, które przez lata uprawiali. Dla rodzin utrzymujących się z rolnictwa nie jest to wyłącznie spór o własność lub wysokość odszkodowania. Utrata ziemi oznacza również utratę źródła dochodu i bezpieczeństwa na przyszłość. Applaraju mówił, że mieszkańcy nie otrzymali jasnych informacji o tym, dlaczego centrum budowane jest właśnie tam i jakie będą jego konsekwencje.
Władze stanowe zaprzeczają, by doszło do przymusowego odebrania gruntów. Twierdzą, że osoby spełniające kryteria otrzymały hojne odszkodowania. Grupa Adani utrzymuje z kolei, że wszystkie wymagane zgody prawne zostały wydane. Nie rozwiązało to jednak sporu wśród rolników. Wśród 47 osób z ubogiej społeczności Dalitów, które otrzymały rekompensaty, część nadal uważa warunki za niesprawiedliwe. Rolnik P. Venkat Rao twierdzi, że pod presją władz oddał jedyny akr ziemi. Otrzymał 40 tys. dolarów, ale, jak mówi, nie dostał obiecanej działki zastępczej ani jednego miejsca pracy dla rodziny. Bez ziemi, na której mógłby uprawiać rośliny, traktuje odszkodowanie jako niewystarczające. Władze nie potwierdziły, że takie obietnice zostały w jego przypadku złamane.
Rozwój cyfrowy kontra koszty lokalne
Rząd Andhra Pradesh przedstawia inwestycję jako część szerszej strategii przekształcenia stanu w jeden z najważniejszych ośrodków technologicznych Indii. Lokalny parlamentarzysta Sribharat Mathukumilli przekonuje, że sztuczna inteligencja staje się podstawową infrastrukturą światowej gospodarki, a celem nie jest samo goszczenie centrum danych, lecz stworzenie całego ekosystemu AI i usług cyfrowych. Według indyjskiego badania gospodarczego na lata 2025 i 2026 kraj wytwarza niemal 20 proc. światowych danych, ale znajduje się w nim tylko około 3 proc. globalnych centrów danych. Dla władz ta dysproporcja jest argumentem za przyciąganiem wielkich inwestycji. Mieszkańcy odpowiadają, że wzrost cyfrowej gospodarki nie powinien odbywać się kosztem ludzi, którzy oddają ziemię, oraz regionu już narażonego na upały, niedobory wody i problemy z energią.
W ramach zachęt dla Google władze zaoferowały między innymi wieloletnie zwolnienia podatkowe, tańszą ziemię oraz dostęp do niedrogiej energii i wody. Ich łączną wartość oszacowano na 220 mld rupii w ciągu 20 lat. Pod koniec ubiegłego roku stan wydał również zgodę na kolejne centrum danych AI o mocy 1 GW, tym razem budowane przez indyjski koncern Reliance Industries. Oznacza to, że presja na system energetyczny i infrastrukturę regionu może rosnąć niezależnie od losów pojedynczej lokalizacji Google. Jednocześnie każdy z tych projektów wymaga osobnej oceny wpływu na środowisko i lokalne społeczności. Samo wskazanie, że centra danych są potrzebne dla konkurencyjności gospodarczej, nie odpowiada na pytania o to, kto ponosi koszty ich budowy i eksploatacji.
Google zapewnia, że projekt nie powinien mieć negatywnego wpływu na lokalną społeczność, a jego rozwiązania techniczne zostały dopasowane do warunków panujących w regionie. Firma deklaruje również głębokie zaangażowanie w rozmowy z mieszkańcami i zapowiada tysiące miejsc pracy w rejonie Vizakhapatnam. W Tarluvadzie wielu mieszkańców twierdzi jednak, że na początku nie przedstawiono im informacji o możliwych skutkach środowiskowych, zapotrzebowaniu na energię ani wpływie centrum na temperaturę i wodę. Rolnik Venkat Surynarayana mówił, że obawia się wyschnięcia ziemi i utraty możliwości utrzymania rodziny. Szef wsi BRB Naidu przyznawał, że nie wie, czy projekt przyniesie rozwój, czy ruinę. Jego zdaniem prace na wzgórzu, z którego usunięto drzewa, trwają mimo nierozstrzygniętych pytań.
Sprawa Tarluvady pokazuje szerszy problem związany z szybkim rozwojem infrastruktury AI. Centra danych są przedstawiane jako fundament cyfrowej gospodarki, ale ich wpływ nie kończy się na serwerach i kablach. Obejmuje także źródła energii, emisje związane z produkcją prądu, pobór i ochronę wody, wycinkę roślinności, temperaturę w otoczeniu oraz sposób pozyskiwania ziemi. W tym przypadku dane o skali projektu pochodzą z dokumentów środowiskowych, stanowisko Google dotyczy projektowanych rozwiązań technicznych, a zarzuty o naciski, przejęcie gruntów i brak konsultacji pozostają przedmiotem sporu prawnego oraz społecznego. Ostateczna ocena inwestycji będzie zależeć nie tylko od liczby utworzonych miejsc pracy, lecz także od przejrzystości decyzji, dotrzymania zobowiązań wobec rolników i rzeczywistego wpływu centrum na klimat oraz zasoby regionu.