Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszego serwisu oraz do celów analitycznych. Klikając "Akceptuję", wyrażasz zgodę na używanie wszystkich plików cookies. Możesz również odrzucić zgodę, co spowoduje zablokowanie plików cookies analitycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Operatorzy flot wzywają Komisję Europejską do utrzymania norm emisji dla ciężarówek
Operatorzy flot chcą utrzymania obecnych norm emisji CO2 dla pojazdów ciężkich.
Przepisy zakładają redukcję emisji o 43 procent do 2030 roku względem 2019 roku.
Producenci ciężarówek apelują o przesunięcie celu na 2030 rok o trzy lata.
Udział elektrycznych pojazdów ciężkich w europejskim rynku wynosi obecnie 2,4 procent.
Sponsorowane
Odkryj rewolucyjną metodę nauki języków
Sprawdź jak w 30 dni opanować podstawy dowolnego języka obcego bez wychodzenia z domu.
Europejska debata o przyszłości transportu ciężkiego wchodzi w kolejną fazę. Operatorzy dużych flot, wśród nich IKEA, EDF, Geopost i DFDS, zwrócili się do Komisji Europejskiej z apelem o utrzymanie obecnych norm emisji CO2 dla ciężarówek. Ich zdaniem stabilne i ambitne przepisy są potrzebne, aby firmy mogły dalej inwestować w pojazdy elektryczne oraz infrastrukturę ładowania. Producenci pojazdów ciężkich przedstawiają jednak odmienną ocenę sytuacji. Twierdzą, że warunki niezbędne do masowego wdrożenia ciężarówek bezemisyjnych powstają zbyt wolno i domagają się przesunięcia celu na 2030 rok o trzy lata.
Operatorzy chcą przewidywalnych przepisów
List do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen został datowany na 1 października 2026 roku. Podpisały się pod nim firmy należące do EV100, koalicji biznesowej skupiającej przedsiębiorstwa deklarujące stopniową elektryfikację swoich flot. Wśród sygnatariuszy znalazły się firmy związane z handlem, energetyką, dostawami paczek i logistyką. Operatorzy przekonują, że utrzymanie regulacji zwiększy popyt na elektryczne ciężarówki, a większy popyt ułatwi uruchomienie kolejnych inwestycji w produkcję pojazdów i sieć ładowania. W ich ocenie przedsiębiorstwa podejmują decyzje inwestycyjne na wiele lat, dlatego zmiana wcześniej ogłoszonych wymagań mogłaby osłabić zaufanie do unijnej polityki.
Obowiązujące cele zakładają redukcję emisji CO2 o 43 procent do 2030 roku względem poziomu z 2019 roku.
Kolejne cele przewidują redukcję o 64 procent do 2035 roku i o 90 procent do 2040 roku.
Operatorzy flot wskazują na potrzebę szybszej rozbudowy infrastruktury ładowania dla ciężarówek.
Słownik artykułu
Pojęcia, które warto znać
Krótkie objaśnienia terminów występujących w tekście. Każde hasło prowadzi do szerszej definicji i przykładów użycia.
Według materiału elektryczne pojazdy ciężkie mają obecnie 2,4 procent udziału w europejskim rynku.
Cele emisyjne a rzeczywisty udział ciężarówek elektrycznych
Skala unijnych celów oznacza konieczność wyraźnego zwiększenia liczby elektrycznych pojazdów ciężkich na europejskich drogach. Jednocześnie ich obecny udział w rynku pozostaje niewielki. W danych przywołanych w materiale wynosi on 2,4 procent w całej Europie. W Polsce, Hiszpanii i Włoszech jest niższy niż 1 procent. Najwyższy udział odnotowano w Niemczech, gdzie sięga 4,3 procent, natomiast we Francji wynosi 2,4 procent. Zestawienie pokazuje, że rynek rozwija się nierównomiernie, a między unijnym celem regulacyjnym i skalą sprzedaży pojazdów elektrycznych nadal istnieje duża różnica.
Operatorzy flot nie przedstawiają elektryfikacji wyłącznie jako kosztu wynikającego z polityki klimatycznej. Według ich kalkulacji niższe wydatki na paliwo mogą z czasem zrekompensować wyższą cenę zakupu ciężarówki elektrycznej. Wysokie ceny oleju napędowego zwiększają znaczenie kosztów eksploatacji dla firm, które utrzymują duże floty i pokonują długie trasy. Taka kalkulacja zależy jednak od dostępu do ładowania, wykorzystania pojazdów oraz warunków na konkretnych rynkach. Właśnie dlatego przedsiębiorstwa zrzeszone w EV100 podkreślają, że same deklaracje dotyczące pojazdów nie wystarczą. Potrzebne są także inwestycje w infrastrukturę, jasne zasady oraz czas na wdrożenie nowych technologii.
Producenci ciężarówek wskazują na opóźnienia
Stanowisko operatorów różni się od oceny przedstawionej przez największych producentów ciężarówek. Podczas targów IAA Transportation w Hanowerze przedstawiciele DAF Trucks, Daimler Truck, Ford Otosan, Iveco Group, MAN Truck & Bus, Scania Group i Volvo Group ostrzegali przed opóźnieniami w warunkach potrzebnych do zwiększenia sprzedaży pojazdów bezemisyjnych. Firmy wezwały do przesunięcia celu redukcji emisji na 2030 rok o trzy lata. Nie kwestionowały samego kierunku transformacji, lecz przekonywały, że rynek i infrastruktura nie rozwijają się wystarczająco szybko, aby producenci mogli osiągnąć wymagane poziomy bez ryzyka dotkliwych kar.
Karin Rådström, dyrektor generalna Daimler Truck, wskazywała, że producent zainwestował w rozwój pojazdów bezemisyjnych, ale ich masowa opłacalność zależy od szerszego ekosystemu. Wśród problemów wymienianych przez branżę znalazły się zbyt wolne przyłączanie megawatowych urządzeń ładowania do sieci oraz opóźnienia w dostosowaniu przepisów dotyczących masy i wymiarów pojazdów. Elektryczne ciężarówki są cięższe od konwencjonalnych, co może ograniczać ich ładowność. Producenci wskazują także na potrzebę rozwoju sieci ładowania, zmniejszenia opłat drogowych zależnych od emisji CO2 oraz stworzenia spójnych zachęt i regulacji. Według ich ostrzeżeń potencjalne kary za niespełnienie celów mogą przekroczyć 2 miliardy euro.
Spór dotyczy tempa, kosztów i podziału odpowiedzialności
Obie strony opisują podobne bariery, ale wyciągają z nich różne wnioski. Operatorzy flot uznają, że właśnie stabilne normy mogą pobudzić popyt i skłonić rynek do szybszej budowy infrastruktury. Producenci odpowiadają, że same normy nie zapewnią sprzedaży, jeśli przyłącza energetyczne, punkty ładowania, opłaty drogowe i przepisy dotyczące ładowności nie będą gotowe na czas. W tym ujęciu spór nie dotyczy wyłącznie tego, czy ciężarówki mają być elektryczne. Dotyczy również tego, kto i w jakim tempie ma sfinansować warunki ich użytkowania oraz jak rozłożyć ryzyko między producentów, operatorów flot i instytucje publiczne.
Dla Komisji Europejskiej oznacza to konieczność rozstrzygnięcia konfliktu między stabilnością regulacji a argumentem o niewystarczającym przygotowaniu rynku. Utrzymanie celów może podtrzymać presję na inwestycje i zapewnić firmom przewidywalność, ale bez szybkiego rozwoju infrastruktury może zwiększyć koszty po stronie producentów. Przesunięcie terminu dałoby branży więcej czasu na budowę sieci i dostosowanie pojazdów, lecz jednocześnie osłabiłoby sygnał dla operatorów, dostawców energii i inwestorów. Materiał nie rozstrzyga, która ścieżka będzie skuteczniejsza. Pokazuje natomiast, że powodzenie elektryfikacji transportu ciężkiego zależy jednocześnie od regulacji, finansowania, sieci energetycznej i realnej ekonomiki flot.