Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszego serwisu oraz do celów analitycznych. Klikając "Akceptuję", wyrażasz zgodę na używanie wszystkich plików cookies. Możesz również odrzucić zgodę, co spowoduje zablokowanie plików cookies analitycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Teksas: centra danych przekazały ponad 343 mln dolarów na lokalne potrzeby
Analiza Texas Tribune wskazuje na ponad 343 mln dolarów przekazanych lub zainwestowanych przez firmy centrów danych w Teksasie.
Środki trafiają między innymi na wodociągi, szkoły, służby ratunkowe i odbudowę infrastruktury po katastrofach.
Władze lokalne liczą na nowe inwestycje, ale mieszkańcy nadal obawiają się zużycia wody, wyższych rachunków za prąd i problemów mieszkaniowych.
Część przekazanych kwot nie jest publicznie ujawniana, dlatego łączna suma może być zaniżona.
Sponsorowane
Odkryj rewolucyjną metodę nauki języków
Sprawdź jak w 30 dni opanować podstawy dowolnego języka obcego bez wychodzenia z domu.
Firmy budujące centra danych w Teksasie przekazały lub zainwestowały ponad 343 mln dolarów w lokalne projekty i usługi publiczne. Pieniądze trafiają między innymi na wodociągi, szkoły, służby ratunkowe, odbudowę obiektów zniszczonych przez tornado oraz naprawy infrastruktury. W wielu przypadkach chodzi o małe, wiejskie społeczności, które z jednej strony potrzebują kapitału, a z drugiej sprzeciwiają się rozwojowi dużych obiektów cyfrowych.
Ponad 343 mln dolarów na lokalne projekty
Kwotę oszacowała analiza Texas Tribune, przygotowana na podstawie komunikatów prasowych, porządków posiedzeń publicznych oraz rozmów z lokalnymi urzędnikami. Zestawienie obejmuje darowizny i inwestycje firm w różne potrzeby społeczności na terenie całego Teksasu. Autorzy zaznaczają, że nie wszystkie wpłaty są ujawniane publicznie, dlatego łączna suma jest prawdopodobnie zaniżona. Wśród opisanych projektów znalazły się między innymi nowa wieża wodna w miejscowości Turkey, modernizacja muzeum w Stamford oraz wsparcie dla służb pierwszego reagowania w hrabstwie Medina.
Rowan Digital Infrastructure zapowiedziała 38 mln dolarów na infrastrukturę wodną w Temple i dodatkowe środki na szkolne centra STEM w pobliskich małych miejscowościach.
Google przeznaczył miliony dolarów na projekty w rejonie Haskell, między innymi na szpital, centrum pomocy dla kobiet w ciąży i inne lokalne inicjatywy.
Słownik artykułu
Pojęcia, które warto znać
Krótkie objaśnienia terminów występujących w tekście. Każde hasło prowadzi do szerszej definicji i przykładów użycia.
QTS Data Centers ma sfinansować wymianę wieży wodnej w Turkey, której koszt oszacowano na 3 do 5 mln dolarów.
Lancium planuje budowę 16 mil rurociągu i dostarczanie miastu Childress do 1 mln galonów wody dziennie bez kosztów dla samorządu, według lokalnego zarządcy miasta.
Skala tych wydatków jest związana z szybkim napływem centrów danych do Teksasu oraz trudną sytuacją finansową wielu samorządów. Lokalne władze mierzą się z inflacją, kosztami utrzymania usług i ograniczaniem części dochodów. Jednocześnie branża korzysta z preferencji podatkowych. Wcześniejsza analiza Texas Tribune wskazywała, że w ciągu dwóch lat stan może stracić co najmniej 3 mld dolarów wpływów z podatku od sprzedaży z powodu zwolnienia dotyczącego rozwijającego się sektora centrów danych.
Dla małych miejscowości prywatne pieniądze mogą więc oznaczać możliwość wykonania prac, na które nie stać lokalnych budżetów. Suzanne Bellsnyder, wydawczyni dwóch gazet z teksańskiego Panhandle i autorka publikacji o problemach obszarów wiejskich, oceniła, że centra danych są szansą dla społeczności działających na granicy możliwości finansowych. Zwróciła jednak uwagę, że wiele podstawowych inwestycji infrastrukturalnych jest zwykle finansowanych z podatków, a zasoby samorządów są ograniczone.
Temple: pieniądze na odbudowę po tornadzie
Jednym z przykładów jest Temple, miasto liczące nieco ponad 96 tys. mieszkańców, położone około 70 mil na północ od Austin. Dwa lata temu tornado poważnie uszkodziło lub zniszczyło setki domów i firm. Wśród utraconych obiektów znalazło się Sammons Community Center, miejsce spotkań seniorów, w którym organizowano między innymi bingo, pływanie i wspólne posiłki. Koszt odbudowy po katastrofie oszacowano na 7,7 mln dolarów.
Rowan Digital Infrastructure rozwija wschodniej części Temple kampus centrów danych o wartości 4,2 mld dolarów, obejmujący sześć planowanych obiektów. Firma zapowiedziała 38 mln dolarów na inwestycje publiczne w mieście. Z tej kwoty 25 mln dolarów ma trafić do programu infrastruktury wodnej South Temple, a 10 mln dolarów do programu magazynowania i odzysku wód podziemnych. Władze Temple zaproponowały również emisję obligacji o wartości 15 mln dolarów na odbudowę Sammons Community Center. Jeżeli mieszkańcy zaakceptują ten plan, Rowan ma przekazać na ten cel 3 mln dolarów.
Burmistrz Temple Tim Davis ocenił, że wsparcie jest szczególnie znaczące, ponieważ firma nie czerpie jeszcze z miasta przychodów z działalności. Według niego inwestycja pokazuje gotowość przedsiębiorstwa do wywarcia pozytywnego wpływu na społeczność. To stanowisko władz lokalnych, a nie niezależna ocena wszystkich skutków projektu. Źródło nie przedstawia pełnego bilansu kosztów i korzyści związanych z budową kampusu.
Woda stała się najważniejszym testem
W małych miejscowościach finansowanie infrastruktury wodnej ma wymiar bardziej podstawowy niż zwykłe wsparcie dla lokalnych inicjatyw. W Turkey, miejscowości liczącej około 275 mieszkańców, awaria wieży wodnej pozbawiła ludzi dostępu do wody na kilka tygodni. Część mieszkańców musiała tymczasowo znaleźć miejsce w innych miastach. Zarządczyni Turkey Lynette Findley mówiła, że lokalne władze od lat wiedziały o problemie, ale przy rocznym budżecie wynoszącym około 500 tys. dolarów nie miały środków na naprawę. QTS Data Centers zadeklarowała wymianę wieży, której koszt oszacowano na 3 do 5 mln dolarów.
Problemy z wodą występują także w Childress, mieście liczącym nieco ponad 5,8 tys. mieszkańców. W czasie opisywanym w materiale miejscowość przez miesiąc pozostawała objęta zaleceniem przegotowywania wody i ogłosiła stan klęski w związku z problemami z systemem. Miasto rozdawało mieszkańcom wodę butelkowaną. Pracownicy firmy IREN pomagali dostarczać ją osobom, które miały trudności z dotarciem po zapasy, a także placówkom ochrony zdrowia i seniorom.
Zarządca Childress wiązał problemy z wodą z suszą i spadkiem poziomu wody w Greenbelt Lake.
Mieszkańcy przypisywali część problemów firmom IREN i Lancium, działającym w mieście.
Zarządca miasta twierdził, że Lancium nie pobiera wody z Greenbelt Lake, lecz korzysta ze studni związanych z pobliską warstwą wodonośną Blaine.
Według lokalnych władz Lancium ma uzdatniać wodę i dostarczać ją do miejskiego zbiornika, a firma pokryje koszty tej operacji.
Ten przykład pokazuje, dlaczego informacje o inwestycjach firm nie kończą dyskusji o wpływie centrów danych na zasoby. Władze Childress przedstawiały pomoc Lancium jako dostarczanie wody, podczas gdy część mieszkańców postrzegała obecność przedsiębiorstw jako element szerszego problemu. W materiale nie ma niezależnego bilansu, który pozwalałby rozstrzygnąć wszystkie spory dotyczące źródeł wody, jej poboru i skutków dla lokalnego systemu.
Darowizny nie usuwają sprzeciwu społecznego
Firmy inwestujące w Teksasie próbują łączyć wsparcie finansowe z bezpośrednim dialogiem z mieszkańcami. Rowan organizuje comiesięczne spotkania przy wspólnym posiłku, podczas których sąsiedzi mogą pytać zespół budowlany o projekt. Przedsiębiorstwo prowadziło również wysłuchania publiczne i dni otwarte, a informacje o postępie prac publikuje na stronach w mediach społecznościowych. Nathaniel Brown, dyrektor ds. relacji publicznych Rowan, podkreślał, że inwestycja musi pasować do wizji rozwoju przyjętej przez lokalną społeczność.
Podobną strategię stosuje Google. Firma organizuje spotkania z mieszkańcami, wspiera lokalne programy szkolne i finansuje projekty wodne. W sierpniu ogłosiła 6 mln dolarów dla organizacji non profit w Haskell, Stamford i Rule. Zapowiedziała także 4,5 mln dolarów na pomoc Vernon, miejscowości liczącej mniej niż 10 tys. mieszkańców, w naprawie przeciekającego rurociągu. Przedstawicielka Google mówiła, że takie działania są odpowiedzią na obawy mieszkańców i mają poprawiać stan infrastruktury wodnej nie tylko dla centrów danych, ale dla całej społeczności.
Jednocześnie poparcie społeczne pozostaje ograniczone. W sierpniowym badaniu Texas Politics Project, bezpartyjnego ośrodka zajmującego się polityką i administracją Teksasu, 57 proc. respondentów deklarowało sprzeciw wobec budowy centrum danych w swojej społeczności. W ostatnim czasie część miejscowości próbowała zablokować lub opóźnić takie projekty. Jeden z projektów we wschodnim Teksasie wycofano po protestach mieszkańców, a władze Lubbock przyjęły 90-dniowe moratorium na duże inwestycje po petycji obywatelskiej.
Obawy dotyczą przede wszystkim rosnących rachunków za energię, konkurencji o wodę i problemów mieszkaniowych. Nie oznacza to, że wszystkie lokalne społeczności odrzucają centra danych. Burmistrz Temple oraz zarządcy Turkey i Childress wskazują na realne potrzeby, których ich budżety nie są w stanie samodzielnie sfinansować. Ich argument jest jednak związany z bieżącą sytuacją finansową, a nie z rozstrzygnięciem, że każda inwestycja tego typu będzie korzystna w długim okresie.
Pytanie o zależność od jednego inwestora
Suzanne Bellsnyder zwracała uwagę na ryzyko znane z historii wiejskiego Teksasu. W jej ocenie miejscowości przeżywały już okresy szybkiego rozwoju związane z jedną gałęzią przemysłu, a później zostawały bez planu na czas po odejściu firmy. Dlatego, jej zdaniem, lokalne społeczności nie powinny budować całej swojej tożsamości wokół tego, co może zapewnić jeden przedsiębiorca. Wsparcie prywatne może uzupełniać budżet, ale nie zastępuje stabilnego systemu finansowania usług publicznych.
Ten dylemat jest widoczny w całym Teksasie. Z jednej strony centra danych przynoszą obietnicę inwestycji, miejsc pracy i pieniędzy na projekty, których nie da się sfinansować z obecnych dochodów. Z drugiej strony firmy korzystają z ulg podatkowych, a ich obecność wywołuje pytania o energię, wodę i koszty ponoszone przez mieszkańców. Darowizny mogą poprawiać dostęp do infrastruktury, ale same nie odpowiadają na pytanie, kto będzie utrzymywał ją w przyszłości i jak społeczność poradzi sobie ze zmianą sytuacji gospodarczej.
Właśnie dlatego opisane inwestycje są jednocześnie pomocą i narzędziem budowania akceptacji. Analiza nie dowodzi, że firmy kupują poparcie, ale pokazuje, że wydatki na lokalne potrzeby pojawiają się w czasie narastającego sprzeciwu wobec centrów danych. Ostateczna ocena projektów wymaga osobnego sprawdzenia ich wpływu na wodę, energię, podatki i koszty usług publicznych. W przedstawionym materiale najpewniejszym wnioskiem jest to, że prywatne pieniądze stały się dla wielu małych miejscowości ważnym źródłem inwestycji, a zarazem powodem do dalszej debaty o długoterminowej niezależności samorządów.