Podczas wtorkowej premiery w Los Angeles reżyser Brian Duffield i aktor Austin Abrams opowiadali o filmie „Whalefall”. Choć zwiastun pokazuje nurka połkniętego w całości przez ogromnego kaszalota, twórcy nie przedstawiają zwierzęcia jako głównego zagrożenia. Duffield podkreśla, że wieloryb jest w tej historii „dobrym facetem”, a widzowie powinni wyjść z seansu z sympatią do niego i do wielorybów w ogóle.
Thriller o walce o przetrwanie
Film jest ekranizacją powieści Daniela Krausa z 2023 roku. Austin Abrams gra nurka, który wypływa na głęboką wodę, szukając szczątków swojego ojca, granego przez Josha Brolina. Podczas wyprawy bohater zostaje połknięty przez kaszalota polującego na kałamarnicę. Musi znaleźć sposób na wydostanie się z żołądka zwierzęcia, zanim skończy mu się powietrze w butli. W rozmowie z „The Hollywood Reporter” Duffield zaznaczył, że najważniejszą różnicą między „Whalefall” a „Szczękami” jest stosunek do morskiego zwierzęcia. W klasycznym filmie Stevena Spielberga rekin miał budzić przede wszystkim strach, natomiast nowy thriller ma prowadzić do polubienia wieloryba.
Zdjęcia wewnątrz odtworzonego żołądka
Ekipa przez kilka tygodni pracowała wewnątrz scenografii odtworzonego żołądka wieloryba. Film będzie można oglądać także w formacie 4DX, który ma zapewnić bardziej immersyjne doświadczenie. Duffield ostrzegł widzów, że seans może wywołać chorobę morską, a Abrams żartobliwie zasugerował zabranie poncza. Aktor przygotowywał się do roli, chodząc po swojej okolicy w stroju nurkowym, aby przyzwyczaić się do sprzętu, z którym spędzał na planie dużo czasu.
Duffield wspominał również, że Abrams został obsadzony przed sukcesem filmu „Weapons” i przed jego udziałem w kolejnym projekcie związanym z „Resident Evil”. Reżyser zwrócił uwagę na naturalność i intensywność jego przesłuchania. „Whalefall” ma trafić do kin w piątek.