Ta strona używa plików cookies, aby zapewnić najlepszą jakość korzystania z naszego serwisu oraz do celów analitycznych. Klikając "Akceptuję", wyrażasz zgodę na używanie wszystkich plików cookies. Możesz również odrzucić zgodę, co spowoduje zablokowanie plików cookies analitycznych. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Google łączy szkolną wyszukiwarkę z AI. Spór o kontrolę nad edukacją
Google łączy dostęp do wyszukiwarki z obecnością elementów AI, choć szkolne konta mają domyślnie wyłączone Gemini i wyszukiwanie.
AI Overviews to tylko jedna z generatywnych funkcji wyszukiwarki, a wcześniejsze systemy uczenia maszynowego działały w niej od lat.
Opisane badania wskazują na płytsze rozumienie treści po użyciu podsumowań AI oraz możliwy spadek wyników egzaminów.
Google rozwija tryb Guided Learning, który ma prowadzić ucznia przez rozwiązanie zamiast podawać gotową odpowiedź.
Sponsorowane
Odkryj rewolucyjną metodę nauki języków
Sprawdź jak w 30 dni opanować podstawy dowolnego języka obcego bez wychodzenia z domu.
Google coraz mocniej łączy swoje narzędzia edukacyjne z generatywną sztuczną inteligencją. W części amerykańskich okręgów szkolnych pojawił się problem: placówki chciały zachować dostęp uczniów do wyszukiwarki, ale jednocześnie ograniczyć korzystanie z AI. Firma przekazała jednak, że szkoła, która całkowicie wyłączy AI, może stracić także dostęp do wyszukiwania. Spór nie dotyczy wyłącznie ustawień jednego produktu. Dotyka pytania, czy dostawca technologii powinien wpływać na zasady korzystania z niej w szkołach.
Google jest dziś znacznie bardziej obecne w edukacji niż w czasach, gdy wyszukiwarka dopiero zdobywała popularność. Platformy Classroom i Workspace oferują szkołom narzędzia do komunikacji, planowania lekcji oraz pracy uczniów. W Classroom firma zaczęła integrować chatbota Gemini, co spotkało się z krytyką części amerykańskich okręgów, chcących samodzielnie decydować, czy uczniowie mogą korzystać z generatywnej AI. Początkowo Google wskazywało, że szkoły mogą ją wyłączyć. Później okazało się, że według firmy oznacza to również rezygnację z wyszukiwarki.
Wyszukiwanie i generatywna AI to nie to samo
Ważnym źródłem nieporozumienia jest szerokie znaczenie słowa AI. Google od dawna stosuje w wyszukiwarce uczenie maszynowe, czyli machine learning. W 2015 roku uruchomiło system RankBrain, który pomagał łączyć słowa z pojęciami i dobierać bardziej trafne wyniki. Dla wielu osób AI oznacza jednak przede wszystkim modele językowe dużej skali, takie jak Gemini lub ChatGPT. To one potrafią tworzyć odpowiedzi w języku naturalnym. AI Overviews, czyli generowane podsumowania pojawiające się nad częścią wyników, zostały wprowadzone dopiero w 2024 roku
Słownik artykułu
Pojęcia, które warto znać
Krótkie objaśnienia terminów występujących w tekście. Każde hasło prowadzi do szerszej definicji i przykładów użycia.
Ta różnica mogłaby sugerować, że szkoła chce jedynie wyłączyć generowane podsumowania, a nie wszystkie systemy uczenia maszynowego wykorzystywane do porządkowania wyników. Z wypowiedzi przedstawiciela Google wynika jednak, że firma oferuje szkołom wybór znacznie szerszy: albo akceptację AI wraz z wyszukiwaniem, albo wyłączenie obu funkcji. Chris Phillips z Google powiedział, że wyszukiwanie i AI są głęboko zintegrowane. Jednocześnie AI Overviews nie pojawiają się przy każdym zapytaniu, a materiał wskazuje, że można je wyłączyć dla każdego wyszukiwania przez dodanie krótkiego kodu do adresu URL. To sugeruje, że ograniczenie może wynikać z decyzji produktowej, a nie z technicznej niemożności rozdzielenia funkcji.
Google początkowo komunikowało, że szkoły mogą wyłączyć Gemini i wyszukiwanie według własnego uznania.
Później firma doprecyzowała, że szkoła, która nie chce AI, może nie mieć także dostępu do wyszukiwarki.
Po krytyce Google podało, że na szkolnych kontach Gemini i wyszukiwanie będą domyślnie wyłączone, a szkoły będą mogły włączyć je osobno.
To ustawienie nie rozwiązuje jednak pytania, czy można korzystać z wyszukiwarki bez generowanych podsumowań AI Overviews.
Co wiadomo o wpływie AI na uczenie się
Badania nad wpływem modeli językowych na naukę są nadal na wczesnym etapie, ale opisane w materiale wyniki nie dają prostego powodu do optymizmu. Jedno z badań, obejmujące około 10 tysięcy dorosłych osób, porównywało korzystanie z podsumowania wygenerowanego przez LLM z przeglądaniem listy odnośników. Osoby, które otrzymały gotowe podsumowanie, uzyskiwały płytsze rozumienie tematu. Autorzy badania wiązali to z mniejszym wysiłkiem poznawczym potrzebnym do przyswojenia treści, gdy jej selekcją i syntezą zajmował się system AI.
Drugie badanie objęło ponad 26 tysięcy uczniów w Chinach. Umożliwienie im korzystania z AI wyraźnie poprawiało wyniki prac domowych, ale jednocześnie wiązało się ze spadkiem rezultatów egzaminów. Taki układ sugeruje, że część uczniów mogła przenosić wykonanie pracy na narzędzie AI, nie zdobywając porównywalnej wiedzy potrzebnej podczas samodzielnego sprawdzianu. Nie oznacza to, że każda forma używania AI szkodzi nauce. Pokazuje jednak, że lepszy wynik zadania domowego nie musi oznaczać lepszego opanowania materiału.
Google proponuje AI, która ma prowadzić ucznia
Odpowiedzią Google na obawy dotyczące wyręczania uczniów ma być Guided Learning, czyli tryb ukierunkowanego uczenia. Funkcja dodawana do wyszukiwarki dla kont uczniowskich ma rozpoznawać, kiedy dziecko szuka pomocy przy pracy domowej, a następnie prowadzić je przez problem krok po kroku zamiast od razu podawać gotową odpowiedź. Koncepcja zakłada, że AI będzie pełnić rolę tutora, który pomaga zrozumieć kolejne etapy rozwiązania.
Google podało, że w testach przeprowadzonych z udziałem około 1800 uczniów w Sierra Leone taki sposób pracy zapewnił w ciągu ośmiu tygodni postęp odpowiadający ponad rokowi typowej nauki. Jest to deklaracja firmy dotycząca jej własnego produktu i opisywanego eksperymentu, dlatego nie należy traktować jej jako rozstrzygającego dowodu skuteczności tego rozwiązania w każdej szkole. Wynik wskazuje na potencjalną korzyść z odpowiednio zaprojektowanej pomocy, ale nie rozwiązuje problemu weryfikacji, czy uczeń rzeczywiście samodzielnie rozumie materiał.
Kto powinien ustalać zasady korzystania z AI
Spór ma także wymiar prawny i rynkowy. Materiał przypomina wcześniejszy konflikt Microsoftu dotyczący przeglądarki Internet Explorer, którą firma dołączała do systemu Windows. Microsoft twierdził wówczas, że plików przeglądarki nie można usunąć bez pogorszenia działania systemu. W 2001 roku amerykański sąd uznał, że taka integracja służyła nielegalnemu utrzymywaniu monopolu, a w 2010 roku po decyzji Komisji Europejskiej Microsoft musiał zaoferować użytkownikom wybór przeglądarek. Nie oznacza to, że obecne działania Google wobec szkół są nielegalne. Google odwołuje się jednak od amerykańskiego orzeczenia antymonopolowego dotyczącego utrzymywania dominującej pozycji w wyszukiwaniu, a krytycy twierdzą, że firma wykorzystuje tę pozycję do promowania AI.
Google po fali krytyki przekazało w serwisie X, że na kontach szkolnych Gemini i wyszukiwanie będą domyślnie wyłączone, a placówki będą mogły włączać każdą z tych funkcji według własnego uznania. To nie odpowiada jednak wprost na pytanie o wariant pośredni, czyli wyszukiwarkę bez generowanych podsumowań. Rzecznik firmy, poproszony o komentarz, przesłał materiał dotyczący AI jako narzędzia do korepetycji, zamiast osobno wyjaśnić kwestię rozdzielenia wyszukiwania i AI Overviews.
Dla szkół podstawowym problemem nie jest więc samo istnienie AI, lecz możliwość ustalenia własnych reguł jej używania. Uczniowie prawdopodobnie zetkną się z generatywnymi narzędziami także poza szkołą, a wyszukiwarka Google ma około 90 proc. udziału w rynku. Placówki potrzebują zatem nie tylko odpowiedzi, czy AI wolno włączyć, ale również jasnego rozróżnienia między wyszukiwaniem źródeł, automatycznym podsumowaniem i generowaniem gotowej pracy. Z przedstawionych informacji nie wynika, że Guided Learning rozwiązuje wszystkie te problemy. Wynika natomiast, że decyzje produktowe firmy mogą bezpośrednio wpływać na zakres kontroli nauczycieli i szkół nad procesem uczenia się.